Nowy numer 44/2020 Archiwum

Płaczą i śpiewają z miastem

Wspólnoty Jerozolimskie. Są w Warszawie od prawie trzech lat. Szybko zjednały sobie nie tylko miłośników śpiewanej przez nich czterogłosowej liturgii, ale także liczne grono, które chce żyć ich monastyczną duchowością. Rodzą się też pierwsze powołania.

Pierwsza uderza cisza. I minimalizm w wystroju. Kościół przy Trasie Łazienkowskiej, podarowany przez kard. Józefa Glempa Wspólnotom Jerozolimskim, jest jak oaza, przy trasie szybkiego ruchu z jednej strony i stadionie piłkarskim z drugiej. Podobnie jak sami mnisi: w prostych skórzanych sandałach i zgrzebnych habitach. Brat BenoÎt-Joseph właśnie wraca z pracy. Przez kilka godzin sprzątał podłogi w księgarni przy ul. Miodowej. Uśmiech nie schodzi z jego ust, chociaż opowiada, że to jeden z najbardziej mozolnych dni: co zmył pośniegowe błoto, na posadzce za chwilę pojawiało się nowe.

Pierwszy Belg, który sprząta

Charyzmat Wspólnot Jerozolimskich polega na tym, że każdy z mnichów i mniszek – w miarę możliwości – poświęca się pracy także poza klasztorem, w mieście. Ale tylko na pół etatu – tak by popołudnia przeznaczyć na modlitwę w celi i posługi w klasztorze. Jedna z sióstr pracuje jako księgowa, ktoś pomaga w szkole, ktoś jeszcze inny pracuje w sekretariacie praskiej kurii. Z brata BenoÎta-Josepha śmieją się, że jest pierwszym Belgiem, który sprząta w Polsce. Mnisi żyją ubogo, także dlatego, by solidaryzować się z tymi, którzy nie posiadają wiele. Chcą być znakiem sprzeciwu wobec panującej pogoni za karierą i dobrobytem. I dzielić z mieszkańcami miasta ich troski i ból. „Umiej także kontemplować piękno i świętość miasta, w którym Bóg przebywa i w którym cię umieścił. (...) Wysławiaj Najwyższego za wszystkich świętych, którzy w nim mieszkają i uświęcają je” – napisał w regule mnichów, „Księdze życia”, o. Pierre-Marie Delfieux, założyciel Jerozolimskich Wspólnot Monastycznych. – Pan Bóg daje nam spotykać w Warszawie naprawdę pięknych ludzi. Czasem przy ich dojrzałości wiary sama czuję się zawstydzona – mówi siostra Jarosława.

Ogrzali Malbork

Ślązaczka trafiła do Warszawy przez Francję, gdzie kilka lat temu wstąpiła do Wspólnot Jerozolimskich. W Warszawie odpowiedzialna była od początku za finanse. – Ubóstwo wyzwala w nas wiele radości – mówi, choć późną jesienią po raz pierwszy poprosiła o pomoc. – W pokoju jednej z postulantek temperatura spadła do ośmiu stopni. Musieliśmy coś zrobić, bo mrozy dały się nam mocno we znaki, dodatkowo zaczęły szkodzić zawilgoconym murom – mówi. Mnisi ogłosili akcję „Ogrzej Malbork”, bo z własnych środków nie byli w stanie sfinansować nowego pieca. W ciągu kilku tygodni na apel odpowiedziało kilkadziesiąt osób. Udało się zebrać ponad 10 tys. zł. W podziemiach zdołano wymienić nie tylko piec, ale także instalację, która teraz rozprowadza ciepło po całym budynku. Przynajmniej do temperatury, w której nie marzną palce. A jest co ogrzewać, bo całość ma prawie 5 tys. metrów kwadratowych. Wspólnoty Jerozolimskie powstały w uroczystość Wszystkich Świętych 1975 r. w kościele św. Gerwazego w Paryżu jako wynik pragnienia kard. François Marty’ego i propozycji o. Pierre’a-Marie Delfieux, duszpasterza akademickiego Sorbony. Dzisiaj działają w Paryżu, Vézelay, Strasburgu, na Mont-Saint-Michel, w Brukseli, Florencji, Montrealu, Kolonii i Rzymie. Mnisi są też obecni w dwóch miejscach rekolekcyjnych: Magdala w Solonii oraz Gamogna w Toskanii. Wśród mnichów i mniszek jest około 20 Polaków. Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie, posiadając koloryt właściwy dla ich konkretnej sytuacji, żyją tym samym podstawowym charyzmatem życia braterskiego, modlitwy, pracy i przyjmowania „w sercu miast” i „w sercu świata”, starając się jednak trwać zawsze „w sercu Boga”.

Módl się i pracuj. Śpiewaj i płacz

„Pracuj w mieście, módl się w mieście, pracuj i módl się dla miasta. Płacz i śpiewaj wraz z miastem” – napisał o. Delfieux w „Księdze życia”, która pozostaje duchowym przewodnikiem dla mnichów i mniszek.Pracy przy dostosowaniu budynku przy Trasie Łazienkowskiej do potrzeb monastycznej wspólnoty było mnóstwo. I jeszcze się nie skończyła. Siostra Jarosława prowadzi do podziemi kościoła. Grzyb widać niemal na całych ścianach dolnej świątyni, sąsiadujących z klasztornym dziedzińcem. Od pracy więc mnisi zaczęli. Ale też od łez. Bo do Warszawy trafili dokładnie w dniach narodowej żałoby po katastrofie smoleńskiej. – Tuż obok, w hali Torwaru postawiono trumny z ciałami ofiar, przy których mogli modlić się bliscy. My też objęliśmy ich modlitwą – mówi brat Jakub. Z powodu katastrofy smoleńskiej i chmury pyłu wulkanicznego nad Europą do Warszawy nie dojechało wielu gości zaproszonych na uroczystą inaugurację działalności mnichów. Ale dzięki temu mnisi mogli ugościć w ogrodzie warszawiaków, którzy przyszli zobaczyć, jak żyją.

Świeccy chcą tak samo

Wśród nich było też małżeństwo, które jako pierwsze zapragnęło żyć podobną duchowością. Tak powstała Wspólnota Świeckich Rodzin, która dziś gromadzi na comiesięcznych liturgiach 15 małżeństw, w większości z dziećmi. – Przez rok rozważaliśmy „Księgę Życia”. Jesienią przeżywaliśmy pierwsze wspólne rekolekcje, a wiosną będą kolejne – mówi Joanna, która wraz z mężem należy do wspólnoty. Oprócz rodzin przy Wspólnotach Monastycznych powstały dwie inne grupy dla świeckich: ewangeliczna oraz adoracyjna, która aktywnie włącza się w codzienny rytm życia mnichów. Od wtorku do soboty, od 13.00 do 17.30 w kościele trwa bowiem adoracja. Dodatkowo mnisi i mniszki czuwają przed Najświętszym Sakramentem przez całą noc z czwartku na piątek. Ale warszawiacy chętnie uczestniczą także w liturgiach, które odprawiane są trzy raz w ciągu dnia: jutrzni o 7.00 (w soboty o 8.00), oficjum południowym o 12.30 oraz nieszporach i Eucharystii o 18.00. Charyzmat Wspólnot Jerozolimskich kładzie szczególny nacisk na piękno liturgii, owej oazy pokoju, gdzie każdy – wieczorem, rano i w południe – może przyjść zaczerpnąć i odpocząć w Bogu od wyczerpującego rytmu miasta. Wyjątkiem są poniedziałki, gdy liturgia w kościele nie jest sprawowana.

Klęczniki i sandały

Dwa miesiące temu ruszył internetowy sklepik. W ofercie: ikony, ręcznie robione różańce, „Jeruzalem. Księga Życia” założyciela wspólnot i... drewniane klęczniki – takie same na których godziny modlitwy spędzają mnisi i mniszki. – Może wkrótce rozpoczniemy też sprzedaż... sandałów. Wiele osób pytało mnie, gdzie można takie kupić: solidne, skórzane, o bardzo prostym wzorze – mówi s. Jarosława. Nie robią tego dla zarobku, ale by podzielić się trochę swoją prostą duchowością. Obok kotłowni swoją pracownię ma s. Jarosława. Tu powstają monastyczne świece, odlewane z używanych podczas liturgii niedopalonych resztek. Każda z nich otrzymuje wzór opracowany przez s. Clémence. Robione ręcznie świece można kupić przez sklepik internetowy, ale także w sekretariacie kościoła, niewielkim pomieszczeniu, obok rozmównicy – miejsca, w którym bracia, od wtorku do soboty w godz. 15–17, udzielają duchowych porad i sakramentu pojednania. Duchowość, która wciąga Bracia i siostry nie przywiązują do tego nadzwyczajnej wagi, ale fakt, że w ciągu niecałych trzech lat znalazło się już kilkoro świeckich, którzy rozpoczęli dzięki nim nowicjat we Wspólnotach Jerozolimskich, musi budzić świętą zazdrość innych zakonów. W Warszawie jest dziś jedna nowicjuszka oraz trzy postulantki. 19 marca w kościele przy Trasie Łazienkowskiej po raz pierwszy odbędzie się uroczystość złożenia ślubów wieczystych s. Karoliny Marii, która do wspólnoty wstąpiła jeszcze w Paryżu. W maju, od 7 do 13, Wspólnoty z różnych części Europy organizują pielgrzymkę na Mont Saint Michel, przez Strasburg i Lisieux dla młodych w wieku od 18–35 lat. Koszt – 450 zł + koszt przejazdu do Strasburga i z powrotem. Zapisać się można do końca lutego. Czy tam zrodzą się kolejne powołania do życia na pustyni miasta?•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama