Nowy numer 48/2020 Archiwum

Boża Banda Byłych Bandytów

Spotkanie z Piotrem "Gepardem" Stępniakiem, byłym gangsterem i jego ewangelizacyjną ekipą odbyło się 21 marca w domu parafialnym "Betania".

Jest ich pięciu. I pięć historii: o rodzinach bez miłości, narkotykach, alkoholu, więzieniach, samobójczych próbach i Bogu, który wyrwał ich z piekła własnego życia. Teraz jako Boża Banda Bożych Bandytów z Piotrem „Gepardem” Stępniakiem, byłym gangsterem na czele, jeżdżą po Polsce głosząc Dobrą Nowinę. 21 marca gościli w domu parafialnym „Betania” przy parafii św. Tomasza Apostoła na Ursynowie.

Przy wejściu do „Betanii” wisi plakat – „Spotkanie z byłym gangsterem. Zapraszają dealerzy narkotyków, przestępcy i nie tylko. Wstęp wolny”. Wolno idę po schodach. W sali w, której ma się odbyć spotkanie, słychać głośną muzykę. Na moje ucho - chrześcijański rap. Przy „laptopo-konsoli” Marcin i Dariusz. To rapująca część „ekipy” „Geparda”. Jest jeszcze część „rockowa”, ale właśnie w studio nagrywa płytę. - Długo się modliłem o ewangelizacyjny zespół. Pytałem Szefa, czy to są odpowiednie osoby. Niektórzy chcieli zrobić z tego sposób na życie lub zarabianie pieniędzy – wyjaśnia Piotr Stępniak.

„Gepard” jest niewysoki. Historię jego życia można odczytać z pokancerowanej twarzy. Ponad 24 lata w więzieniu zrobiły swoje. Na szyi blizna po samobójczej próbie. Jednej z ośmiu. Na rękach – dziary. – Szkoda, że dziś jest nas tak mało. Tak mało osób przyszło słuchać prawdy – zwraca się do garstki osób, które przyszły na spotkanie. – W Raszynie był pełen kościół. Widzę różnicę. Tu ludzie pędzą za pieniędzmi. Dobrobyt przesłania im Boga. Ale wierzę, że gdy będziemy się za nich modlić opamiętają się – mówi.

Przed słuchaczami staje Dariusz. Z mikrofonem w ręku. Rapuje o rodzinie, którą zniszczył alkohol. Następnie opowiada o swoją historię – chłopaka z domu, w którym było wszystko. Oprócz najważniejszego – Boga i akceptacji. – Ojciec lał mnie gdzie popadnie. To było jego wychowanie. Żyłem w nienawiści. W wielu 13 lat uzależniłem się od marihuany. Nie mogłem normalnie żyć. Ćpałem. I w żaden sposób nie mogłem sobie pomóc. Będąc w psychiatrycznym szpitalu myślałem, jak odebrać sobie życie. Wówczas ktoś powiedział mi o Jezusie. Rozpłakałem się. Szczerze zacząłem się modlić. Było lepiej, ale diabeł wykradł tą nadzieję z mojego serca i znów upadłem. Tym razem na samo dno. Znów zawołałem – Jezu, jeśli jesteś pomóż mi. Od dziewięciu lat żyję inaczej. Mam żonę i wspaniałego synka - mówi.

Marcin, szczupły 29-latek opowiada podobną historię. Jeszcze kilka lat temu myślał, że życie polega na wciąganiu i wydychaniu powietrza. Nie zaznał miłości. W dzieciństwie został odrzucony. Narkotyki i alkohol zżerały mu życie. Miał psychozy i sztab specjalistów, którzy próbowali mu pomóc. Problem postanowił rozwiązać definitywnie – samobójstwem. I kiedy ważyły się jego losy, padł na kolana i zaczął się modlić: - Boże, jeśli naprawdę jesteś uwolnij mnie!

- Od tej krótkiej modlitwy nie miałem żadnych głodów. Nie przeszedłem żadnej terapii. Nie palę, nie piję, nie biorę narkotyków. Jezus powiedział, że mam żyć, bo on za mnie umarł. I żyję. Wybaczył rodzicom. Tak dobrych relacji jak teraz, jeszcze nie miałem. Skończył studia - mówi.

I apeluje: - Wiem, że Jezus może zmienić także twoje życie. Nie trzeba być ćpunem. Nie trzeba robić tych wszystkich strasznych rzeczy. Grzech to grzech. Bóg pyta dziś ciebie – co z twoim życiem? Co chcesz w nim zmienić? Wołaj do niego, a on przyjdzie ci z pomocą, tak jak przyszedł do mnie.

„Gepard” wyświetla reportaż o swoim życiu. Połowę z niego spędził w więzieniu. Teraz sam odwiedza skazanych opowiadając im swoją historię. – Na waszym miejscu powinien siedzieć szatan i jego demony. Jezusie nie chce, abyśmy tak żyli – mówi do więźniów. To tylko mały wycinek jego ewangelizacyjnej działalności. W Warszawie byli już kilkanaście razy. Oprócz więzień, Słowo Boże głoszą, w szkołach, kościołach, ośrodkach dla trudnej młodzieży, domach pomocy społecznej i na uczelniach. O Bogu świadczy także spontanicznie np. załatwiając formalności w banku czy będąc w restauracji.

- Moje świadectwo najbardziej dociera do młodych. To co mówię, burzy ich warowanie, zbudowane przez medialny przekaz. Dzięki prawdzie, jaką im głoszę, mogą mieć ochronę przez złem – mówi. Głoszenie Ewangelii łączy także ze specjalistyczną wiedzą. Od 7 lat w ramach Stowarzyszenia Pomocy Arka-Noego ze swoją grupą „4B” jako konsultant ds. profilaktyki uzależnień prowadzi autorskie spotkania profilaktyczne "I Ty możesz zmienić swoje życie", spotkania tematyczne, koncerty promującej życie w trzeźwości oraz warsztaty m.in. rapowania, grafitti czy breakdance.

Spotkanie kończy się po 22. Modlitwą oddania życia Jezusowi. – To nie jest magiczna formułą. Aby zmiana w twoim życiu byłą trwała zrób kolejny krok – codziennie czytaj Pismo Święte – radzą ewangelizatorzy.

Ewangelizacyjna ekipa byłego gangstera będzie także ewangelizować 22 marca, o godz. 19 na SGGW w budynku 37 (Wydział rolnictwa i biologii), aula III.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama