Nowy numer 48/2020 Archiwum

Errata do filmu

Komputerowo wygenerowana rzeczywistość przedwojennej stolicy momentami zapiera dech w piersiach, ale niestety, nie czujemy się jej uczestnikami.

O ogólnym pięknie filmu ze studia „Newborn” przekona się naocznie każdy widz. Porywani z punktu do punktu unosimy się nad dachami, przesuwamy się wzdłuż jezdni, obskakujemy fragmentarycznie fasady kamienic, nie tykając ziemi ni razu. Niektórzy będą jednak świadomi, że tak naprawdę nie patrzą na Warszawę z roku 1935. Przekłamania są dość ewidentne. Napis tytułowy pojawia się na tle wspaniałego Dworca Wiedeńskiego, projektu Henryka Marconiego.

Łopoczą flagi, na peron wjeżdża Luxtorpeda. Jest moc! Niestety, w 1935 r. istniał już tylko fragment dworca, od strony ul. Marszałkowskiej. Reszta była rozebrana. Największe wrażenie robią jednak place widziane z góry: Napoleona, Żelaznej Bramy, Dąbrowskiego. Przy tym ostatnim stał słynny dom mody Hersego, jedna z ikon przedwojennej Warszawy. W roku 1935 po pożarze, czego autorzy nie wzięli pod uwagę, został jednak przebudowany. Kulminacyjnym momentem filmu jest wreszcie ukazanie Wielkiej Synagogi. Efektowny najazd od frontu, budowanie napięcia, ekstaza orkiestry. Ale, z całym szacunkiem, to nie był najważniejszy obiekt tamtego miasta. I tu znowu wpadka: podpis „plac Bankowy”. Proszę mi wybaczyć: synagoga stała przy Tłomackiem. W dodatku we wszystkim brakuje spojrzenia z perspektywy przechodnia, która pozwoliłaby poczuć to miasto, dać się otoczyć budynkami, zajrzeć w witryny sklepów, przyjrzeć się ludziom, którzy przecież tworzyli klimat tamtej Warszawy. Boska perspektywa z lotu ptaka przyznaje nam rolę obserwatora, a nie uczestnika wydarzeń. Pomimo ewidentnych wpadek i niedoróbek warta jest jednak zobaczenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama