Nowy numer 32/2020 Archiwum

Śmigus z zasadami

W lany poniedziałek „broń” idzie w ruch. Ale tylko małokalibrowa – plastikowe butelki i pistolety na wodę. Tradycja lania wodą na ul. Narbutta ma kilkanaście lat.

Zaczęło się w rodzinnym domu państwa Onyszkiewiczów. – Kiedy młodszy brat wylał na materac wiadro wody, dostaliśmy zakaz lania się w domu. Śmigus-dyngus przenieśliśmy więc na podwórko – wspomina Wanda Onyszkiewicz. Z biegiem czasu w zabawie zaczęli uczestniczyć także okoliczni mieszkańcy. Po kilkunastu latach lany poniedziałek stał się sąsiedzką tradycją mieszkańców kamienicy przy ul. Narbutta 17. Na kilka dni przed Wielkanocą o corocznej Wielkiej Bitwie Wodnej obwieszcza plakat.

Sąsiedzi zaczynają się „zbroić”. Obowiązuje „nietłukąca się broń małokalibrowa” – plastikowe butelki i małe pistolety na wodę. – Chodzi o to, by zabawa za szybko się nie skończyła – wyjaśnia Wanda Onyszkiewicz. O godz. 12 wszyscy ustawiają się w rzędzie na podwórku. Organizator zabawy, tzw. wodny mistrz, wyjaśnia zasady: – Lejemy się tylko na brukowej kostce. Trawnik to miejsce, gdzie można odpocząć i napełnić sprzęt – mówi. Długość zabawy zależy od zapasu „amunicji” i... pogody. – W ciepłe dni laliśmy się nawet trzy godziny – wspomina Wanda Onyszkiewicz. W sąsiedzkim śmigusie-dyngusie uczestniczy z reguły kilkanaście osób – mieszkańcy kamienicy i dawni lokatorzy, którzy specjalnie na ten dzień wracają z różnych zakątków stolicy. Wiek nie gra roli. Wodą leją się zarówno dzieci, jak i 30-,40-latkowie. Sąsiedzi z ulicy Narbutta oprócz lanego poniedziałku wspólnie organizują także m.in. święto swojej ulicy, kolędowanie i pchli targ „Klamoty”. Założyli Stowarzyszenie „Moja Narbutta” i mają własną stronę internetową.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama