Nowy numer 40/2020 Archiwum

Dworce nasze (nie)sprawne

Życie pasażerom chcącym kupić bilet w kasie ma ułatwić system, który sprawdził się w sieci hipermarketów Carrefour.

Przed świętami długie kolejki na dworcach – Centralnym i Wschodnim. W Wielki Czwartek wieczorem na tym ostatnim trzeba było czekać dobre 30 minut, żeby kupić bilet. Kto przyszedł „na styk”, bilet musiał kupić w pociągu.

– Czekałem 40 minut, tylko trzy okienka były czynne, przede mną około 80 osób. Mamy piękny nowy Dworzec Wschodni, ale reszta po staremu. Koleje oszczędzają na kasjerkach, przez co pasażer cierpi – mówi pan Krzysztof. – Szkoda, że chociaż na święta kolej nie chce ocieplić swojego wizerunku. Ze świąt wrócę autobusem, bo taniej i mniej problemów z kupnem biletu.  

Tyle na temat Dworca Wschodniego. A na Centralnym kolejki nie mniejsze, tylko że tam szykują się zmiany. Spółka PKP Intercity uznała, że dotychczasowy system podchodzenia do kas ma wady (dwie kolejki do wszystkich), bo pasażerowie czasami nie widzą od razu, która kasa się zwalnia. Od 3 kwietnia ma być testowany nowy system, podobny do tego, który wprowadziła sieć sklepów Carrefour. Na początku kolejki zostaną ustawione monitory, będzie się na nich wyświetlać informacja z podpowiedzią, która kasa się zwolniła, a z głośników popłynie komunikat: „Proszę udać się do kasy nr...”.

Pasażerowie już komentują i w jednym trzeba im przyznać rację – jeżeli kolej będzie oszczędzała na kasjerkach, to nawet najsprawniejszy system nie pomoże.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama