Nowy numer 48/2020 Archiwum

Żeby obudzić śpiących

Wracali z rezurekcji. Kiedy zobaczyli ludzi, którzy usłyszeli właśnie najbardziej radosną nowinę, a głowy mieli spuszczone ze smutkiem – nie wytrzymali.

Bartosz Marciniak ma zaledwie 19 lat, chodzi do technikum, za rok matura. Ale wiarę ma gorącą, jakby żył Chrystusem ze sto lat. Od czterech jest lektorem w parafii Ofiarowania Pańskiego na Ursynowie. Męczyło go jednak wspomnienie: – Wychodzę z rezurekcji, cała paschalna radość aż we mnie kipi. Mogę tańczyć, śpiewać, bo On zmartwychwstał! A tu przed kościołem cicho, szaro, smętnie, jak na Powązkach w Zaduszki. Ludzie tup-tup, każdy w swoją stronę, głowy opuszczone... Przed chwilą „Wesoły nam dzień dziś nastał”, a zaraz za drzwiami: zero, ściana, „powrót do rzeczywistości”.

No, rozpacz, dramat po prostu! – mówi. On i Monika Waligórska postanowili działać. Zaczęło się od wspólnego grania, bo muzyka jest ich pasją. Bartosz jest po szkole muzycznej, zna się na organach. Marzyło im się jednak coś więcej niż brzdąkanie i nucenie w niedzielne popołudnia. Myśleli o scholi, zespole, po prostu kilku osobach, które chciałyby się jakoś Panu Bogu choć trochę wypłacić z otrzymanych talentów. 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia, natchnęło ich: zróbmy hałas na Ursynowie. Obudźmy siebie i innych chrześcijan. Zaspanych apostołów i drzemiących uczniów Jezusa. Żeby ze snu wyrwać, potrzebny jest budzik. Więc... narodził się projekt „Budzik”, do którego niebawem zaczęli dołączać kolejni „muzycznie zakręceni” ludzie. Powstał chór, zespół, instrumenty, specjaliści od oświetlenia, ludzie którzy znają się na druku plakatów, graficy i inni od tysiąca niezbędnych „drobiazgów”. W sumie około 50 osób, w tym diakonia taneczna z Odnowy w Duchu Świętym. Po to, żeby 13 kwietnia zagrać rozbudzająco-pobudzający duchowo koncert. – Przez jeden wieczór chcieliśmy narobić Bożego hałasu, jak hałas kamienia odwalanego z grobu, jak łoskot pękających skał, Święty Szum, jaki Duch Święty urządził w dniu Zesłania. Żeby się porządnie ucieszyć Zmartwychwstaniem i żeby ta radość trwała: w nas i w innych, którzy po wielkanocnym śniadaniu znów zapadli w duchową śpiączkę – mówi Monika Waligórska. Zagrali w swojej parafii, na Ursynowie. Plakaty rozwieźli po całej Warszawie i diecezji, więc wśród słuchaczy byli nie tylko parafianie. Co dalej? – Duch Święty wie, więc my nie potrzebujemy się o to na razie martwić – mówi Bartosz Marciniak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama