Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ewangelia w obrazkach

Niepozorne, chowane w modlitewnikach, teraz trafiają na ekspozycję. Święte obrazki kolekcjonerów z całej Polski można było obejrzeć w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie.

Irena Krzemirska z Warszawy pamięta, że jej fascynacja maleńkimi, świętymi obrazkami zaczęła się od szuflady w krakowskim antykwariacie, wypełnionej po brzegi, kolorowej, „nieziemskiej”, która w ubogiej, powojennej rzeczywistości mogła zachwycić nie tylko kilkulatkę. – Tak bardzo chciałam je mieć, że stały się dla mnie „walutą”: cenę każdego towaru „przeliczałam” na liczbę obrazków, które mogłabym za nie kupić.

Rodzice mi ich nie kupowali, bo trudno było zarobić nawet na chleb – wspomina pani Irena. – Pierwsze obrazki, które dostałam w dzieciństwie, były czarno-białe, pokolorowałam więc pieluszki maleńkiego Jezusa na niebiesko, na innym – „upiększyłam” Matkę Bożą. Chowałam te swoje skarby pod poduszką, robiłam z nich ołtarzyki, wkładając do puszek po konserwach. Do teraz, kiedy widzę święty obrazek, czuję to samo wewnętrzne drżenie. Dla innej warszawskiej kolekcjonerki Ewy Kocemby-Gumowskiej obrazek jest przede wszystkim błogosławieństwem. Darowany jest w szczególnych chwilach: z okazji pierwszej Komunii świętej, bierzmowania, prymicji, podczas kolędy, misji świętych... Często ma na odwrocie modlitwę, przesłanie czy też osobistą dedykację dla obdarowanego. – Obrazki: duże na ścianie i małe, papierowe zawsze były obecne w moim domu i przechodziły z pokolenia na pokolenie. Miały też szczególne znaczenie – podkreśla pani Ewa. – Było mi w życiu bardzo ciężko i prosiłam Boga o szczególną pomoc. Otrzymałam wtedy od sióstr benedyktynek obrazek Matki Bożej Bolesnej z sanktuarium ze Staniątek z sercem przeszytym siedmioma mieczami. Wizerunek mnie zachwycił. I jakoś tak to się układało, że jak miałam trudne chwilę, dostawałam pociechę właśnie poprzez święty obrazek. Teraz noszę go w portfelu, nosi go też mój 18-letni syn Jasiek. Kolekcjonerem starych przedmiotów, wśród nich świętych obrazków, jest też biskup pomocniczy diecezji zamojsko-lubaczowskiej Mariusz Leszczyński. Część jego zbiorów można też było obejrzeć na wystawie „Obrazki święte w Roku Wiary”, która od 18 do 21 kwietnia odbyła się w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie. Dwudziestu kolekcjonerów z całej Polski pokazało niewielki fragment swoich zbiorów, które w przypadku tych największych, jak organizatorki Marii Parzuchowskiej z Brwinowa, sięgają 4 tysięcy sztuk. Jednak nie wielkość się liczy, ale wartość eksponatów. A ta – w przypadku maleńkiego, świętego obrazka – dla każdego znaczy coś innego. Dla niektórych najcenniejsze są te, które są najstarsze – na wystawie pokazano egzemplarze nawet z XVII w. Inni doceniają kunszt wykonania, koronkowe i złocone brzegi. Maria Parzuchowska zwraca uwagę na symbolikę i przesłanie. Często konsultuje nowe nabytki z historykami sztuki i teologami. Biskup Leszczyński przyznał, że dla niego obrazek religijny jest przede wszystkim świadectwem ciągłości tradycji, historii i głębokiej wiary. Na wystawie zwrócił szczególną uwagę na jeden, a właściwie na cytat zamieszczony na jego odwrocie. Pochodzi z pism św. Teresy Wielkiej: „Pamiętaj, że masz tylko jednego Boga, jedną duszę i jedno życie. Jeżeli jednego Boga obrazisz – nie znajdziesz pomocy u drugiego. Jeżeli jedną duszę stracisz – nie będziesz miał drugiej, którąbyś mógł zbawić. Jeżeli jedno życie zmarnujesz – nie będziesz miał drugiego na naprawę złego. Czy cię to nie powstrzyma od grzechu?”. Obrazek jest pamiątką z kościoła Świętego Krzyża Księży Misjonarzy w Warszawie, a odręcznym pismem zapisano na nim datę: 20.03.1939 r. – Jak tu nie kochać świętych obrazków, które są świadkami i nauczycielami wiary?! – wyznaje bp Leszczyński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama