Nowy numer 42/2020 Archiwum

Chaos ze śmieciami

Miesiąc przed wejściem w życie nowego systemu odbioru odpadów w Warszawie wciąż niewiele o nim wiadomo. Poza tym, że na pewno będzie drożej.

Ile pojemników trzeba będzie mieć od 1 lipca w kuchni? Gdzie wyrzucić słoik i czy trzeba go myć? Co oznacza czerwony kolor pojemnika, a co powinno trafić do czarnego? Przeciętny mieszkaniec miasta nie potrafi odpowiedzieć na żadne z tych pytań, chociaż śmieciowa rewolucja za progiem. Więcej o segregacji śmieci wie przedszkolak, bo tam zajęcia ekologiczne są prowadzone od dawna. Wśród dorosłych warszawiaków, mimo 28 spotkań i konsultacji, które ratusz zorganizował w ostatnich miesiącach w całym mieście, wiedza jest niewielka, a ratusz nie planuje większych kampanii uświadamiających konieczność sortowania odpadów i pokazujących, jak to robić.

Przespał ostatnie miesiące, zamiast uczyć, co do którego kosza można wrzucać. W ostatniej chwili do skrzynek mieszkańców trafiły ulotki (do mojej jeszcze nie). Głodnych wiedzy odsyłają one do internetu, na stronę www.czysta.um.warszawa.pl.

Kto się obłowi?

Spoglądam na swój rachunek za śmieci. Po raz ostatni tak niski. 13 zł miesięcznie za lokal, w którym mieszkamy z pięciorgiem dzieci. Pod koniec 2012 roku wspólnota mieszkaniowa zwróciła nam jeszcze 30 proc. tej kwoty, bo koszty faktyczne okazały się niższe. Odpady zabierało MPO, firma, która zapewne wygra przetarg ogłoszony pod koniec kwietnia przez warszawski ratusz. Tyle że od 1 lipca zapłacę tej samej firmie i za to samo aż 54 zł. I to pod warunkiem, że sąsiedzi nie będą złośliwi i nie wrzucą zbyt wielu odpadów nieposegregowanych do pojemnika ze szkłem czy plastikiem i papierem. W ciągu miesiąca opłata wzrośnie więc pięciokrotnie, a w wariancie z niefrasobliwym sąsiadem – blisko 9 razy. Kto się na tej różnicy obłowi? MPO, które jako jedno z nielicznych posiada kompostownię, czyli instalację biologicznego przetwarzania odpadów, co zapisano w warunkach ogłoszonego 30 kwietnia przetargu.

Może będzie taniej

Wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak pociesza, że po rozstrzygnięciu przetargu prawdopodobna jest obniżka przyjętych stawek. 23 maja Rada Warszawy zmieniła najbardziej kontrowersyjne, według których samotni właściciele domów jednorodzinnych mieliby płacić aż 89 zł za śmieci posegregowane i aż 125 zł miesięcznie za zmieszane. Teraz najwyższą stawkę płacić będą właściciele domów, w których mieszkają trzy osoby lub więcej. Samotni zapłacą 44,50 zł, a bezdzietne małżeństwa – 68 zł. – W innych miastach po rozstrzygnięciu przetargów okazało się, że oferenci zaproponowali ceny niższe o 30 proc. od spodziewanych. Podobnie może być także w Warszawie – rozważa Kochaniak. W Łodzi samorząd planował zapłacić firmom, które wygrały przetargi, 220 mln zł. Po ich rozstrzygnięciu okazało się, że zapłaci tylko 95 mln zł. Może więc trzeba cierpliwie czekać na wyniki warszawskiego przetargu? Chociaż mało realne, by udało się je szybko rozstrzygnąć.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama