Nowy numer 7/2019 Archiwum

"PONTON to organizacja przestępcza"

- Są środowiska, które działają na szkodę państwa - mówił ks. Marek Dziewiecki podczas sympozjum naukowego "Ludzka seksualność - piękno czy zagrożenie?", które 8 czerwca odbyło się na UKSW.

Ks. Marek Dziewiecki, psycholog i współtwórca programu "Wychowanie do życia w rodzinie", zaczął swoje wystąpienie od postawienia pytania, czy wychowanie w sferze seksualnej jest potrzebne. - Odpowiednio kształtowana seksualność może być dla człowieka błogosławieństwem, ale może być i przekleństwem, prowadząc do gwałtów, uzależnień od pornografii czy masturbacji. Edukacja seksualna jest potrzebna, by ratować ludzkie życie - wyjaśnił prelegent.

W dalszej części przemówienia zwrócił uwagę, że wychowanie seksualne zależy od koncepcji człowieka, jaką przyjmiemy. W opozycji do klasycznej definicji człowieka jako "istoty świadomej i wolnej" zaprezentował całościową wizję, płynącą z nauczania Kościoła. - Człowiek to ktoś kochany przez Boga, stworzony na Jego obraz - potrafiący tak jak On dać i przyjmować miłość, jest istotą bezcenną - nie może stać się niczyją własnością, nie ma granic rozwoju, posiada zdolności do rozumowania i podejmowania decyzji, jest osłabiony grzechem i powołany do świętości - wyjaśnił ks. Dziewiecki.

Następnie przeszedł do konsekwencji, jakie płyną z nauczania Kościoła dla sfery seksualnej. - Wychowanie seksualne musi być zintegrowane z całym człowiekiem. Nie wychowujemy seksualności, ale człowieka, który dysponuje seksualnością - powiedział duchowny. Wyjaśnił także znaczenie chrześcijańskiej czystości w sferze seksualności, która nie oznacza braku czułości, ale prawdziwą troskę o drugiego człowieka, postawioną wyżej niż przyjemność cielesna.

Na koniec swojego wystąpienia prelegent odniósł się do współczesnych zagrożeń w dziedzinie edukacji seksualnej. - W Polsce mamy niewielki, w porównaniu z Anglią czy Szwecją, odsetek dzieci i młodzieży zarażonych chorobami wenerycznymi, ciąż i aborcji wśród nieletnich. Są jednak środowiska, które chcą to pogorszyć, wciągając w swoje działania Ministerstwo Edukacji Narodowej i wykorzystując WHO - powiedział duchowny i jako największe zagrożenie wskazał działalność grupy edukatorów seksualnych PONTON.

- Po przeanalizowaniu treści strony internetowej edukatorów stwierdzam, że jest ona przykładem grupy o charakterze przestępczym przynajmniej z trzech powodów: PONTON próbuje wprowadzić do szkół program, który doprowadził do zwiększenia liczby np. aborcji wśród nieletnich w krajach, w których został wprowadzony. To działanie na szkodę państwa. Po drugie, PONTON narusza zapisy Konstytucji, której art. 48 ust. 1 stanowi, iż to "rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami". Z kolei art. 53 ust. 3 Konstytucji RP gwarantuje rodzicom prawo do zapewnienia dzieciom wychowania moralnego, zgodnego z własnymi przekonaniami. Edukatorzy mogliby zwracać się ze swoją ofertą programową do rodziców, ale zwracając się bezpośrednio do dzieci i młodzieży, łamią Konstytucję. Organizacja ta posługuje się kłamstwami i zachęca wychowanków do działania na ich szkodę. Dla przykładu, przepisywanie antykoncepcji nastoletnim dziewczętom opisuje jako "świadczenie zdrowotne". Podtrzymuje mit, że prezerwatywa "zabezpiecza" np. przed AIDS. Namawia dziewczęta poniżej szesnastego roku życia do oszukiwania lekarzy poprzez twierdzenie, że mają zgodę rodziców na stosowanie antykoncepcji hormonalnej - wyjaśniał duchowny.

Najbardziej drastycznym potwierdzeniem przestępczego charakteru grupy PONTON jest, zdaniem prelegenta, wprowadzanie wychowanków w błąd co do kodeksu prawa karnego w odniesieniu do sfery seksualnej. "Polskie prawo nie ingeruje w sferę życia seksualnego, jak to ma miejsce np. w USA, gdzie w zależności od stanu zakazane są różne formy aktywności seksualnej. Polskie przepisy zapewniają swobodę i wolność wyboru jeśli chodzi o rodzaj aktywności i jej częstotliwość, płeć partnera lub partnerki, ich wiek i stan cywilny, czy rodzaj zastosowanej antykoncepcji" - przytacza fragment publikacji ks. Dziewiecki i dodaje: - Tak może pisać tylko przestępca, który jest pewny, że jest bezkarny.

Ks. Marek Dziewiecki był jednym z prelegentów, który został zaproszony na debatę o seksualności. Sympozjum "Ludzka seksualność - piękno czy zagrożenie?" zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie Fides et Ratio w odpowiedzi m.in. na z liczne skargi zgłaszane przez rodziców dotyczące treści przekazywanych w czasie zajęć w szkole przez grupy edukatorów seksualnych PONTON. Panel otworzył abp. Henryk Hoser, który powiedział, że relacje międzyludzkie, także te seksualne, mają być wymianą darów osobowych. Słowo wprowadzające powiedział ks. Mieczysław Ozorowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Familiologicznego. Podczas sympozjum poruszane były m.in. kwestie wychowania seksualnego w kontekście teologii ciała, analiza semantyczna słowa seks i płeć, zaprezentowane zostały różne modele edukacji seksualnej i przedstawione skutki seksualizacji dzieci i młodzieży.

Na zakończenie przewidziana jest dyskusja "Czego nie wiedzą rodzice, nauczyciele, wychowawcy o działalności edukatorów seksualnych PONTON? Czy to edukacja czy seksualizacja dzieci i młodzieży?" i koncert.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Nie-Swat
    10.06.2013 17:54
    Do Swata: ksiądz nie uczy Cię seksualności, lecz norm moralnych, dotyczących ludzkiej seksualności, żebyś nie stał się przestępcą seksualnym lub nie popadł w inne tarapaty. Naprawdę nie wiedziałeś, że o to chodzi?
    doceń 21
  • Bu
    08.04.2014 09:22
    Jak czytam coś takiego zastanawiam się, czy taki ksiądz naprawdę wierzy w to, co głosi, czy też, jest to tylko cyniczna gra obliczona na realizację celu za wszelką cenę. Podobną zagadką jest Putin. Chyba nikt w tej chwili nie jest pewien czy on zwariował, czy jest do tego stopnia wyrachowany.
    doceń 0
  • kamil
    13.09.2014 08:57
    PONTON TO SZKOLA PEDOFILOW
    doceń 4
  • zasłyszane
    13.12.2018 21:43
    Do stwierdzenie faktu, iż dyskryminacja w szkołach ma miejsce nie trzeba zatrudniać specjalistów. Każdy wie, że dzieci i młodzież muszą wprowadzić własną hierarchię w swojej grupie. Dyskryminacji bezpośredniej dopuszczają się uczniowie oraz nauczyciele. Osoby z marginesu - a za takie w Polsce uważam: sodomitów, wyznawców religii innej niż katolicka, niestety też niepełnosprawnych - zawsze wzbudzają mieszane uczucie. Młodzież nie ma wyrobionych hamulców, nie stosuje etyki w stosunkach międzyludzkich i dlatego zawsze działa bardziej kontrastowo niż dorosły. Dorośli publicznie powiedzą jedno a myślą drugie. W otoczeniu domu dorośli mogą mówić otwarcie o tym co myślą i czują a dzieci tym "nasiąkają". Tak więc podsumowując proszę sobie przypomnieć z jakich powodów w szkole bywały napiętnowane osoby o troszkę choć odmiennej charakterystyce. Wszyscy za grubi, za chudzi, za wysocy, zbyt niechlujni, brzydcy, "kiblujący", kujoni itd. itp. Dlaczego użyłem pojęcia "napiętnować" zamiast "dyskryminować"? Otóż tym właśnie są zachowania młodzieży - są napiętnowaniem cech nie mieszczących się w normie. Druga sprawa to rzetelność raportu. Dlaczego? Ponieważ nie podano ani statystycznych danych ani wyników liczbowych. Być może na 10 tysięcy placówek szkolnych zdarzyły się dwa przypadki napiętnowania młodych nie homoseksualnych osobników a już z tekstu można wywnioskować że to problem tak częsty jak napiętnowanie prawiczków. Czekam z niecierpliwością jak prawiczki zaczną domagać się respektowania swojej pozycji w środowisku szkolnym - toż to duma i zdrowa psychika! Tylko że lepiej się promuje chamskie zachowania odstających statystycznie od normy niż zdrowe wynikające z tradycji pokoleń postawy moralno-społeczne. Ostatnia rzecz to cytowana pani naukowiec. Pani Iwona Chmura-Rutkowska stwierdzeniem o polityce równościowej i jej dyskryminacyjnym rzekomo charakterze, choćby i potencjalnym - jak sama zaznaczyła - otworzyła drzwi następnym hochsztaplerom dóbr społecznych. A już samo znaczenie raportu tak zostało wypaczone, że można sobie wyobrazić jakie wytyczne mogą się od pani opiekunki przedostać do Ministerstwa Edukacji Narodowej w Polsce. Aż strach pomyśleć, że będziemy musieli zapomnieć o normalności a będziemy gloryfikować upośledzenia traktujące je jako najważniejsze jednostki społeczności. Ja byłem w szkole i doświadczyłem całego wachlarzu zachowań: od pogardy do przyjaźni. A nauczyciele byli nawet zdolni do egzekwowania kar cielesnych - i było dobrze! A druga połowa XX wieku to nie było przecież zacofanie. Zacofanie jest kiedy ktoś krzyczy że jest dyskryminowany z byle powodu. Trzeba sobie przypomnieć kilka pojęć: napiętnowanie, poniżenie, potępienie, dezaprobata itp. a nie zastępować wszystkiego jedną słuszną dyskryminacją. To tyle. Życzę wszystkim normalnym, którzy czują się dyskryminowani przez kogokolwiek odwagi by nie dać się zakrzyczeć.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL