Nowy numer 3/2021 Archiwum

Exodus w nieznane

Ludzie siedzieli, nie wiedząc, jak potoczą się ich losy, stłoczeni w straszliwym brudzie i błocie, pomiędzy rowami z gnijącymi odpadkami pełnymi ekskrementów, brudu i robactwa...

Tędy przeszła Warszawa. Napis na murze tuż za stacją Pruszków widzi codziennie co najmniej tyle samo osób, ile przeszło przez obóz przejściowy na terenie Warsztatów Kolejowych. Ale mało kto wie, jaka tragedia rozegrała się w tym miejscu 69 lat temu, tuż po wybuchu Powstania Warszawskiego.

Porzucone nadzieje

Większość żyjących świadków tamtych wydarzeń było wówczas dziećmi. Elżbieta Bogusławska miała 10 lat, gdy, w obstawie gestapo z psami, wraz z kilkoma tysiącami innych warszawiaków przepędzano ją z Nowego Świata piechotą do Warsztatów Kolejowych w Pruszkowie. Nie wszyscy doszli. Ona spędziła tu tylko kilka dni – wystarczająco dużo, żeby potem przez kilkadziesiąt lat omijać Pruszków z daleka. Po raz pierwszy przyjechała w 69. rocznicę exodusu Warszawy. Chce znaleźć jakiś ślad swojej obecności. Nie będzie łatwo, bo Niemcy nie prowadzili żadnej ewidencji cywilów, których przepędzili przez obóz przejściowy. Dlatego w 2010 r. powstało tu Muzeum Dulag 121, prowadzące projekt „Lista pamięci”, który ma zrekonstruować rzeczywistą liczbę więźniów obozu. Pośrodku pomieszczenia stylizowanego na halę, w której przetrzymywano warszawiaków, w podłodze umieszczono kanał wypełniony przedmiotami, które wypędzeni przynieśli ze sobą do obozu – walizkami, tobołami z pościelą i odzieżą, naczyniami, zabawkami. W ścianie kilkadziesiąt kluczy porzuconych demonstracyjnie przez mieszkańców stolicy tracących nadzieję na powrót do domu. Obok, wśród dziesiątków zdjęć z obozu, stanowiska z wywiadami udzielonymi przez osoby, które przeszły przez Dulag oraz ludzi, którzy nieśli pomoc wypędzonym. 6 sierpnia, w rocznicę pierwszego transportu do obozu, w ścianę muzeum wmurowano tablicę upamiętniającą tych, którzy z narażeniem życia pomagali więźniom.

Śmierć jak kromka chleba

– Mieszkałam niedaleko, 200 metrów od obozu – wspomina Hanna Siniecka, która wraz z starostą pruszkowskim Elżbietą Smolińską odsłoniła tablicę. – Niemcy pozwalali nam pomagać, bo wiedzieli, że nie dadzą rady utrzymać przy życiu kilkuset tysięcy ludzi stłoczonych w nieludzkich warunkach w 9 halach na 48 hektarach: praktycznie bez żywności, wody, artykułów higienicznych i w urągających ludzkiej godności warunkach sanitarnych. A potrzebowali zdrowych, na roboty do Niemiec. Robiliśmy, ile się dało, szyjąc m.in. opaski z czerwonym krzyżem. To dzięki nim udało mi się wyprowadzić z obozu około 100 osób, choć sama mało nie przypłaciłam tego życiem – dodaje. Najgorsza była selekcja: hitlerowcy, wśród których nie brakowało sadystów, rozdzielali matki od dzieci, ojców i synów od rodzin, chorych od zdatnych do pracy, którzy wyjeżdżali transportami do obozów pracy. Codziennie słychać było strzały. W okresie większego zagęszczenia warunki były tak potworne, że znaczna część ludności wolała koczować pod gołym niebem, niezależnie od zimna i deszczu.

Ilu przeżyło?

W pierwszych transportach do Pruszkowa trafiali mieszkańcy Woli i Ochoty, którym udało się przeżyć bestialskie mordy i gwałty. Wśród nich, w ostatnim miesiącu ciąży, Wanda Lurie, która była świadkiem rozstrzelania trójki swoich dzieci. W obozie urodziła Mścisława. Przez obóz w Pruszkowie przeszło także wiele znanych postaci z życia publicznego, naukowego i artystycznego, m.in. były prezydent RP prof. Stanisław Wojciechowski, aktorka Elżbieta Barszczewska, Czesław Miłosz czy Leopold Staff. W nieludzkich warunkach opiekę duszpasterską w obozie pełniło dwóch palotynów: o. Marian Sikora i o. Wiktor Bartkowiak oraz bazylianin o. Jaworski. Udzielali chrztów, ostatniego namaszczenia, zdarzały się śluby. Posługę niosły także liczne siostry. Po tym, jak 21 sierpnia obóz wizytował biskup warszawski Antoni Szlagowski, w hali numer 2 ustawiono ołtarz, przy którym w niedzielę 10 września odprawiono pierwszą Mszę św. – Zwracamy się z apelem do wszystkich, którzy byli więźniami pruszkowskiego obozu przejściowego oraz do posiadających wiedzę o nich, o nawiązanie kontaktu i przekazanie informacji: spisanych wspomnień i relacji, pamiątek i dokumentów. Można to zrobić osobiście w Muzeum lub przez wypełnienie ankiety na stronie www.dulag121.pl – zachęca dyrektor placówki Małgorzata Bojanowska.

Kontakt

Muzeum Dulag 121 05-800 Pruszków, ul. 3 Maja 8A tel. (22) 758 86 63 kom. 696 591 295 e-mail: dulag@dulag121.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama