Nowy numer 2/2021 Archiwum

Tak żyje cztery lata

– Nic się nie zmienia. Poza pogodą. I czwórką, którą nakleiłem na samochodzie – mówi Piotr Wierzbicki, niepełnosprawny bezdomny, o którym pisaliśmy w lutym tego roku.

Wnocy było 25 stopni, w dzień – 36 w cieniu. Dlatego mieszkaniec bordowego poloneza tru-
cka, zaparkowanego przed urzędem dzielnicy Śródmieście, wrócił do samochodu później niż zwykle. Urzędnicy nie wierzą, że w ten upał naprawdę mieszka w samochodzie. Więc kazali ochroniarzom przekręcić kamerę na budynku, żeby w polu widzenia mieć człowieka, który od czterech lat twierdzi, że mieszka pod ich nosem.

Fakt, w ciągu dnia, kiedy siedzą za biurkami, nie zastaną go w aucie. Wstaje, gdy oni jeszcze śpią, kładzie się spać, gdy oni spędzają miło wieczór. Chodzi po Warszawie, myje się w toalecie w metrze lub w supermarkecie, na herbatę chodzi na Centralny, a po zakupy jeździ do Tesco. Dziś jedzie do lekarza po skierowanie na wymianę protezy nogi, którą dziesięć lat temu stracił w wypadku.
Współczesny Drzymała na drzwiach trucka wietrzy właśnie pościel po upalnej nocy, spędzonej w blaszaku rozgrzanym wielkomiejskim słońcem. Gdyby nie wentylator pod sufitem, pewnie by nie wytrzymał. Ale w końcu dawał radę w 20-stopniowym mrozie, to da i w gorącą noc. Choć okien dalej nie otwiera, bo żółty napis na klapie: „Tak żyję 4 lata” prowokuje dowcipnisiów wracających z nocnych imprez do sprawdzania, czy nie kłamie. Chce teraz dodać tekst po angielsku, bo przy samochodzie coraz częściej zatrzymują się wycieczki. Kilkanaście tygodni temu była nawet reporterka CNN z chińskiej telewizji.
– Z urzędnikami stara śpiewka: piszę pisma o wpisanie mnie na listę oczekujących na lokal socjalny, a oni odpisują, że nie mogą – bo nie podaję, gdzie mieszkam. Odpowiadam im, że w samochodzie pod ich urzędem, a oni – że Straż Miejska nie potwierdziła. No to teraz przynajmniej będą mieli czarno na białym zapis z monitoringu – mówi bezdomny.
23 września ma przyjąć go burmistrz. – Zaniosę kolejny raz pismo, że przebywam w samochodzie. Chcę wreszcie konkretnej odpowiedzi: albo że dadzą jakiś kąt do życia, albo że nie mam na to szans. Ja uparty jestem, ale jak widzę, że otrzymują mieszkania obcokrajowcy czy repatrianci, to sobie myślę, że rodzimy niepełnosprawny też powinien dostać – mówi Piotr Wierzbicki, spoglądając w urzędniczą kamerę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama