Nowy numer 2/2021 Archiwum

No, to zagłosujemy

Stało się: komisarz wyborcza w Warszawie sędzia Dorota Tyrała ogłosiła termin referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Choć nie oznacza to jeszcze, że prezydent może pakować walizki.

Niespodzianki nie ma. Może z wyjątkiem tego, że aż co trzeci podpis złożony pod wnioskiem o referendum nad odwołaniem prezydent Warszawy okazał się nieważny. Sam słyszałem dialogi w rodzaju: "Podpisałeś?". "Tak, i to cztery razy!". Determinacja części mieszkańców miasta okazała się wystarczająca, żeby zebrać wymagane głosy, i to nawet z górką. Choć trzeba przyznać: nie tak wielką jak zapowiadali organizatorzy referendum - Warszawska Wspólnota Samorządowa z Piotrem Guziałem na czele, wsparta przez Ruch Palikota i Prawo i Sprawiedliwość.

Głosowanie odbędzie się w niedzielę 13 października. Lokale wyborcze będą otwarte w godzinach 7-21. Na kartach do głosowania znajdzie się jedno pytanie: "Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Hanny Beaty Gronkiewicz-Waltz Prezydenta m.st. Warszawy przed upływem kadencji?".

Piotr Guział przyznaje, że już poniekąd osiągnął niektóre cele referendum: widoczną poprawę komunikacji Hanny Gronkiewicz-Waltz z mieszkańcami, obniżenie (względem zapowiadanych na wiosnę) opłat za śmieci, czy zapowiedź zniwelowania podwyżek cen biletów MZK.

Referendum w sprawie jej odwołania będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 430 osób. Koszty przeprowadzenia referendum pokryje miasto. Czy jednak warszawiacy zdecydują się pójść zagłosować? A może zagłosują właśnie nogami, pozostając w niedzielę 13 października w domach? To obecnie największa niewiadoma.

Jedno jest pewne: czeka nas festiwal obietnic ratusza, zapewne także obniżek i promocji miejskich opłat i danin, a z drugiej strony - intensywna kampania wszystkich partii opozycyjnych, które prześcigać się będą w krytykowaniu tego, co Hannie Gronkiewicz-Waltz przez siedem lat nie wyszło.

Nam pozostanie rozważyć w sercu różne racje. Także to, że w przypadku odwołania pani prezydent z urzędu, premier powoła na jej miejsce komisarza. I to raczej nie spoza Platformy Obywatelskiej. 

Gdyby ostatecznie Hanna Gronkiewicz-Waltz została odwołana, osobę pełniącą funkcję prezydenta miasta (tzw. komisarza) "niezwłocznie" wyznaczyłby premier. Swoją funkcję pełniłaby ona do czasu wyboru nowego prezydenta. Obecna kadencja samorządu kończy się 21 listopada 2014 r., a to oznacza, że decyzję o przedterminowych wyborach w Warszawie podejmie rada miasta zdominowana przez członków PO. I raczej nie będzie to decyzja na "tak".

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama