Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dość świętego spokoju

Nowa ewangelizacja. – Musicie wziąć odpowiedzialność za wasze parafie. Nie zostawiajcie tego księżom! – usłyszeli uczestnicy II Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji. I tak zrobili. Poszli ewangelizować do bloków, na ulice i place Ursynowa.

Ja jestem wierząca, nie potrzebuję ewangelizacji. Co niedziela jestem w kościele – usłyszała w domofonie jednego z bloków Barbara Rafałowicz, która wraz z mężem przyjechała na kongres z Rudy Śląskiej. – Ja też tak myślałam. Przez 50 lat wydawało mi się, że jestem wierząca, bo chodzę do kościoła, spowiadam się i nie jem mięsa w piątki – mówiła do domofonu Barbara. – Ale nie miałam osobistej relacji z Jezusem, tak naprawdę Go nie znałam, nie czytałam Pisma Świętego. Dopiero kiedy trafiłam do Szkoły Nowej Ewangelizacji otworzyły mi się oczy i serce. W domofonie usłyszała: – To proszę...

Uśpieni świeccy

Zanim prawie 700 księży, sióstr zakonnych, zakonników, liderów wspólnot, katechetów i innych świeckich z całej Polski i zagranicy wyruszyło na uliczną ewangelizację, przez dwa dni słuchało wykładów, świadectw, nauk rekolekcyjnych, wzięło udział w tematycznych warsztatach. Wszystkie były poświęcone ewangelizacji w parafii, bo to właśnie obudzenie tego olbrzyma postawili sobie za cel uczestnicy ogólnopolskiego kongresu. Zdaniem bp. Grzegorza Rysia, przewodniczącego Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji, wielu świeckich grzeszy dziś parafialnym konsumpcjonizmem. – Raz idą na Mszę do dominikanów, w następną niedzielę do franciszkanów, a w kolejną do katedry, bo tam ładnie śpiewają... W efekcie są wszędzie i nigdzie. Nie wrastają w żadną wspólnotę, nigdzie nie czują się „u siebie” – mówił bp Ryś. – Jak ksiądz buduje kościół, prowadzi jakieś dzieła w parafii, to dają na tacę. A jak nie ma spektakularnych sukcesów, to już nie dają. Jeżeli w naszym przeżywaniu wiary w którymś momencie nie sięgamy do portfela, to znaczy, że gdzieś się zatrzymaliśmy. W starożytnym Kościele istniał zwyczaj przeznaczania jednej czwartej swoich dochodów dla innych. I ten Kościół jerozolimski nie był pełen nędzarzy, ale był wspólnotą, w której nikt nie cierpiał niedostatku. Poczucie przynależności do parafii, dbanie o wspólnotę łączy się też z udziałem w jej misji. Biskup Nicholas di Marzio z Brooklynu, który był gościem kongresu, podkreślał, że wprawdzie pierwsza ewangelizacja była dokonywana przez kapłanów, ale w nowej wezwani są do tego wszyscy ochrzczeni.

O Bogu – nie tylko w kościele

– Tutaj wszyscy są anonimowi, sąsiad nie zna sąsiada, chociaż mieszkamy tu ponad 10 lat – mówi starsze małżeństwo. Ono jako jedno z czterech w bloku przy ul. KEN, liczącym 61 mieszkań, przyjęło ewangelizatorów – uczestników kongresu. Joanna z Drogi Neokatechumenalnej z Żoliborza i s. Anna ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo z Bydgoszczy mówią im o swoich doświadczeniach: o łasce, dzięki której udało się pojednać z ojcem, trudnej żałobie, kryzysie wiary przeżywanym w zakonie i o Bogu, który jest większy od wszelkich ludzkich strapień. – Trafiłyśmy też do pani, która sama dała nam niezwykłe świadectwo – mówią ewangelizatorki. – Najpierw opiekowała się schorowaną starszą mamą, a po jej śmierci odezwał się ojciec, który przed wielu laty porzucił rodzinę. Był zniedołężniały, chciał się pojednać... Przebaczyła mu i opiekowała się nim aż do śmierci. Co mogłyśmy powiedzieć? Ze łzami w oczach wspólnie się pomodliłyśmy. I będziemy o niej pamiętać w naszych modlitwach. Inni z ewangelizatorów chodzących po blokach Ursynowa weszli na klatkę, gdzie jedno z mieszkań było oddzielone kratą. Nacisnęli klamkę kraty, a ta się otworzyła. Kiedy zapukali do mieszkania, lokatorka była zdziwiona, bo kraty nie da się otworzyć z zewnątrz. Wpuściła jednak trzech mężczyzn i okazało się, że była to osoba przeżywająca duże problemy i z ich powodu od wielu miesięcy unikająca sakramentu pokuty. Jeden z gości był księdzem i zaproponował kobiecie spowiedź. Przy pożegnaniu były wielka ulga, radość i łzy. Mężczyznom jednak nie dawała spokoju krata – wrócili na klatkę i raz jeszcze naciskali klamkę. Już się nie otworzyła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama