Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nocą przyszli po Prymasa

Kilkadziesiąt osób przeszło śladami historii aresztowania Prymasa. - Wtedy mówiliśmy, że zabrali nam ojca - wspominali.

Wycieczkę w 60. rocznicę uwięzienia kardynała Stefana Wyszyńskiego zorganizowało Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. - Przejdziemy śladami wydarzeń, które rozegrały się tu 25 września 1953 roku - zapowiedział przewodnik. Grupa chętnych całkiem spora - kilkadziesiąt osób. Jak się okazało, wielu z uczestników miało osobiste wspomnienia związane z Prymasem.

Maria Brokman co roku chodzi na wycieczki organizowane przy ul. Miodowej, ale ta - ze względu na okrągłą rocznicę - była dla niej szczególnym przeżyciem. Bo i informacja o uwięzieniu Prymasa bardzo ją zaskoczyła. - Czuliśmy się, jakby ktoś zabrał nam ojca. Jego kazania podtrzymywały nas przy życiu - wspomina. Do tej pory ma Pismo Święte z jego podpisem.

- Właśnie przeszliśmy przez drzwi, do których o 22.30 zapukali funkcjonariusze SB. Furtian zawiadomił Prymasa, który polecił zapalić w Pałacu Arcybiskupów Warszawskich wszystkie światła, żeby warszawiacy wiedzieli, że coś się dzieje - mówił przewodnik.

Uczestnicy wycieczki mogli zobaczyć gabinet, w którym Prymas przyjął ubeków. Jego wystrój był zupełnie inny niż obecnie - teraz wnętrze zdobią portrety ojców świętych. A następnie, rzadko udostępniane ogrody prymasowskie. Przez ich mur na teren pałacu wdarli się funkcjonariusze, by odciąć Wyszyńskiemu drogę ucieczki. Jednego z nich pogryzł pies. - Prymas polecił go opatrzyć, a niektóre źródła podają, że zrobił to osobiście - wyjaśnił przewodnik.

Unikatową okazją była także możliwość zwiedzenia barokowej altanki, w której odpoczywał, pisał kazania i listy Prymas Wyszyński, a która teraz spełnia funkcję podręcznej biblioteczki kard. Kazimierza Nycza. W ogrodzie znajduje się także figura Matki Bożej, przed którą często modlił się Prymas.

Ostatni punkt - Sala Tronowa. Pokój wygląda tak samo, jak za czasów Prymasa. Tu odbywały się zebrania Konferencji Episkopatu Polski. Tutaj też miało miejsce homagium, czyli uroczysty hołd złożony przez duchowieństwo archidiecezji warszawskiej na ręce Prymasa Wyszyńskiego. - W gablotkach znajdują się prezenty dla arcybiskupów Warszawy - wyjaśnił przewodnik.  

O godz. 00.50 Prymas opuścił pałac. Wcześniej udał się do swoje kaplicy na krótką modlitwę. Ponieważ Wyszyński nie chciał niczego ze sobą zabrać, oświadczając, że on przyszedł na stanowisko Prymasa z gołymi rękami i to wszystko nie jest jego, siostry spakowały jego rzeczy. Powiedział, że jest gotów do drogi, ale dobrowolnie nie opuści gmachu. Ze względu na wiek i powagę funkcjonariusze pozwolili mu samodzielnie wsiąść do samochodu. Więziony w Rywałdzie Królewskim, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy odzyskał wolność 28 października 1956 r. na fali chwilowej odwilży politycznej. Uczestnicy wycieczki mieli okazję zobaczyć także krótki film przypominający tamte wydarzenia.

Następna okazja, by zwiedzić Pałac Arcybiskupów Warszawski będzie w maju, kiedy obchodzona jest rocznica śmierci Prymasa.



 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama