Nowy numer 25/2018 Archiwum

Strażnicy w furażerkach

Sanktuarium ks. Jerzego. Rano, w południe i wieczorem przy grobie ks. Popiełuszki od 30 lat czuwają Kościelne Służby Porządkowe. Fenomen naszej zagonionej, egoistycznej epoki.

Ksiądz Jerzy bardzo lubił kwiaty. Wielkie wazony wokół jego grobu na Żoliborzu, dzięki pielgrzymom, nigdy nie są puste.

Nie dopuścimy!

Wokół od 30 lat spotkać można ludzi w charakterystycznych furażerkach na głowie. Jedni modlą się, inni oprowadzają pielgrzymów. Trwają przy grobie ks. Jerzego. Wielu zaczynało po jego męczeńskiej śmierci.

Tajniacy z SB odgrażali się, że zniszczą grób męczennika, więc jego przyjaciele postanowili: „Nie dopuścimy do tego! Będziemy dyżurować!”. Kościelne Służby Porządkowe „Totus Tuus” zaczęły tworzyć się przy parafii św. Stanisława Kostki już 1984 r., po pogrzebie ks. Jerzego. Na całodobową wartę przy grobie zgłaszali się ludzie z całej Polski. Robotnicy, pielęgniarki, artyści i naukowcy. Hutnicy, kolejarze i górale. W pierwszych latach przy grobie ks. Popiełuszki dyżurowały prawie 3 tysiące osób w 110 grupach. Całością zarządzała Rada KSP pod dowództwem Jana Marczaka z Huty Warszawa. W skład rady weszli także: Mieczysław Białach z Ursusa, Marek Chmielewski z PAN, Bogusław Klimczuk z FSO i Tadeusz Klimek z Huty Warszawa.

Ubecy zrobią podkop?

– Moje pierwsze spotkanie z ks. Jerzym było w niedzielę 31 sierpnia 1980 r., w czasie strajku okupacyjnego w Hucie Warszawa. Pracownicy nie mogli opuścić terenu zakładu, chyba że za specjalną przepustką. Wówczas to z przyjacielem Jackiem Lipińskim zostaliśmy oddelegowani przez Komitet Strajkowy do skontaktowania się z księdzem, który mógłby odprawić Mszę św. w hucie. Wraz z proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Pokoju na Młocinach ks. Henrykiem Drelingiem poszliśmy do ks. Teofila Boguckiego, proboszcza parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Wyznaczono ks. Jerzego – wspomina Jan Marczak. Msze św. w intencji ojczyzny rozpoczęły się w październiku 1980 r. Wtedy też wzmogły się ataki służb bezpieczeństwa na kościół św. Stanisława i samego ks. Jerzego. Przyjaciele, głównie robotnicy z Huty Warszawa, Żerania i Ursusa, dyżurowali w kościele i na plebanii, towarzyszyli mu w czasie wyjazdów, starając się przechytrzyć ubeków nieustannie depczących im po piętach. – Ksiądz Jerzy chętnie korzystał z tej asysty, ale zawsze starał się chronić innych – wspomina Marek Chmielewski, członek Rady KSP. – W czasie ostatniego naszego spotkania, 18 października 1984 r., nie zgodził się na wspólną jazdę do Bydgoszczy. Chcieliśmy z Antkiem Tarłowskim pojechać moim samochodem jako obstawa. Wiem, że także inni składali taką propozycję. Jego twarda odpowiedź: „Nie, pilnuj dzieci. Nie trzeba!” zaskoczyła nas obu. Kiedy 19 października ks. Jerzy został porwany w drodze z Bydgoszczy, wielu miało poczucie winy, że nie udało się go ochronić. W kościele trwały czuwania modlitewne. Potem żałoba i pogrzeb. Setki dyżurnych ze służb porządkowych czuwały nad bezpieczeństwem żałobników. Z tej grupy wyrosła później Kościelna Służba Porządkowa, tzw. straż przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki. Ponieważ istniało zagrożenie, że służba bezpieczeństwa będzie próbowała zniszczyć grób męczennika, dyżury trwały przez całą dobę: w godz. 6–14 przy grobie było nieustannie 20 osób, od 14.00 do 22.00 – 30 osób i 10 osób do rana. W czasie dyżuru nocnego kościół i wszystkie bramy były zamknięte. Poza służbą porządkową nikt nie mógł przebywać w kościele. Na półgodzinną wartę wychodziło jednocześnie 5 osób. Początkowo interwencje wobec podejrzanych intruzów zdarzały się bardzo często. Chodziły nawet pogłoski, że ubecy próbowali zrobić podkop od ul. Felińskiego.

Ks. Jerzy mnie złapał

Jan Marczak dyżuruje do dziś, podobnie jak kilkunastu innych „ze starej gwardii”. Henryk Rowicki przy grobie ks. Jerzego jest od lutego 1985 r., dwa razy w miesiącu. – „Zaciągnął” mnie ks. Jerzy. Przychodziłem tu na Msze św. za ojczyznę. Nasza komórka „Solidarności” przy Instytucie Radio- i Teletechnicznym, była 24. w kraju. Zaciągnąłem moralny dług u ks. Jerzego, bo on mówił to, o czym my nie mieliśmy wtedy odwagi nawet myśleć. Po jego śmierci chciałem mu w ten sposób złożyć hołd. I tak zostało do dziś – mówi. Z jego 100-osobowej grupy Kościelnej Służby Porządkowej przy bazylice na ul. Kawęczyńskiej zostało dziś zaledwie trzech kolegów. – Właściwie to półtora, bo każdy z nas jest już mniej sprawny – Henryk Rowicki pokazuje drewnianą laskę. – Ale dalej mamy najsilniejszą broń: Różaniec. No, i opiekę ks. Jerzego, której ja doświadczam w życiu szczególnie mocno – dodaje, wspominając, że błogosławiony męczennik z Żoliborza „złapał go”, gdy pół roku temu spadał z drabiny. Złamał wprawdzie kręgosłup, ale bez przemieszczeń. I dziś – mimo 78 lat – dalej może chodzić wokół sanktuarium na Żoliborzu i dyżurować przy grobie.

Uszminkowane nie całują

Członków Kościelnej Służby Porządkowej spotkać można też w ich bazie, czyli w stróżówce pod zakrystią. Specjalna grupa opiekowała się także rodzicami ks. Jerzego, a do niedawna jego mamą. „Asysta” przywoziła rodziców na rocznicowe uroczystości, odwiedzała ich w Okopach, zabierała na organizowane przez straż pielgrzymki. Pani Marianna oczekiwała pielgrzymów i zgodnie ze zwyczajem wychodziła do kapliczki, żeby się z nimi pomodlić. Wszyscy koniecznie chcieli przywitać się z Mamą, uściskać ją lub choćby dotknąć. W takich sytuacjach asysta czuwała, aby uniknąć niepotrzebnego tłoku. Mama zresztą podchodziła do sytuacji z właściwym sobie humorem: – Uszminkowane niech mnie nie całują – mawiała. Mimo podeszłego wieku do końca zachowała młodzieńczą werwę i na pytanie: „Ile pani ma lat?” odpowiadała: „Tyle, ile zim”. – Mama traktowała nas jak rodzinę, zawsze cieszyła się, kiedy ją odwiedzaliśmy – wspomina Wojciech Gorzędowski, pokazując pamiątkowe zdjęcia z pielgrzymki do Paryża w 1992 r. Na fotografii stoi tuż obok rodziców ks. Jerzego w charakterystycznej furażerce z plakietką KSP. Pielgrzymkę zorganizowano z okazji uroczystości odsłonięcia pomnika ks. Jerzego.

Zapisali się w historii

Do beatyfikacji, w czerwcu 2010 r., żoliborskie sanktuarium odwiedziło ponad 18 mln osób, w tym wymagające specjalnej oprawy delegacje rządowe i kościelne. W historii KSP zapisała się wizyta Jana Pawła II z 14 czerwca 1987 r., którą obsługiwało 960 strażników. Co roku odbywają się spotkania z młodzieżą szkół noszących im. ks. Jerzego Popiełuszki. Przy tej okazji prezentowane są spektakle teatralne przygotowane przez uczniów. W 2009 r., w 25. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego, przy jego grobie spotkali się uczniowie z 22 szkół, by modlić się o jego beatyfikację. Dzięki staraniom Rady KSP i współpracy sióstr urszulanek – s. Jany Płaskiej i s. Teresy Janek, systematycznie publikowano biuletyn „Bóg i Ojczyzna” oraz wydano kilka książek i opracowań historycznych, m.in. „Wiersze modlitewne” Tomasza Wasilczuka i „Krzyż od grobu księdza Jerzego na Górze Krzyży”. Podsumowaniem działalności wydawniczej było wydanie albumu „Czuwamy. Służby przy grobie Księdza Jerzego Popiełuszki (1984–2010)”.

Niektórzy nie doczekali

Rozpoczynając służbę przy grobie, w ponurych czasach stanu wojennego, członkowie Kościelnej Służby Porządkowej marzyli, że doczekają beatyfikacji ks. Jerzego i wtedy honorowo ją zakończą. O to się modlili. Wielu z nich nie doczekało. Po 26 latach służby grupa zmniejszyła się do ok. 300 osób. Kiedy ks. Jerzy został ogłoszony błogosławionym, wydawało się, że ci weterani mogą spokojnie odejść na zasłużony odpoczynek. Wielu z nich przekroczyło już osiemdziesiątkę, zdarzają się też jednak 90-latkowie. Przy okazji beatyfikacji planowano przeniesienie trumny do kościoła, co oznaczałoby likwidację grobu, który stał się częścią religijnej i narodowej tradycji. Kiedy wydawało się, że nie ma dobrego wyjścia, bo strażników wciąż ubywa, do obecnego proboszcza i kustosza sanktuarium ks. Tadeusza Bożełki zgłosili się związkowcy z NSZZ „Solidarność” z propozycją podjęcia dyżurów. Od maja 2011 r. rozpoczęła się pokoleniowa zmiana warty. Dyżury przy grobie stopniowo przejmują członkowie „Solidarności” z różnych regionów. Nadal jednak wspomagają ich starsi członkowie służb: w charakterystycznej furażerce i z różańcem w kieszeni. Kiedyś czuwali, żeby nie SB nie wykradło ciała męczennika. Dziś czuwają, żeby zwyciężyło dobro.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma