Nowy numer 44/2020 Archiwum

Noga z hamulca

O rozpoznanie powołania, łaskę zaufania i setki innych próśb – blisko 400 pielgrzymów wyruszyło na pielgrzymi szlak śladami św. Faustyny.

Patrycja, 31-letnia warszawianka, jest przekonana, że na VI Pieszej Pielgrzymce z Warszawy do Ostrówka nie znalazła się przypadkowo. – Modliłam się niedawno przed obrazem św. Faustyny. Miałam wrażenie, że ona się do mnie uśmiecha. Zresztą nie pierwszy raz czułam, że chce mi coś powiedzieć. W końcu zapytałam ją wprost: „Czego ty ode mnie chcesz, moja Faustynko?” – wspomina. I nie ukrywa, że z tym pytaniem rusza na pątniczy szlak.

Jest jedną z blisko 400 osób, które 26 i 27 lipca przez wstawiennictwo św. Faustyny chciały zawierzyć się Bożemu Miłosierdziu. Kościółek pw. Bożego Miłosierdzia i św. Faustyny przy ul. Żytniej, skąd wyrusza pielgrzymka, wypełnia się pątnikami. – Choć w tym roku grupa nie powiększyła się, to odmłodziła się. Po raz pierwszy stworzyliśmy specjalną grupę dla młodych, także duchem – wyjaśnia s. Dominika Steć ZSJM, współorganizatorka pielgrzymki. Słowo do pielgrzymów kieruje ks. Henryk Bartuszek, proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła: – Każda pielgrzymka przypomina nam, że jesteśmy jeszcze w drodze, że nie osiągnęliśmy pełni, do której zmierzamy. Ruszamy głównymi arteriami stolicy. Przystanek w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, kłaniamy się przed katedrą i idziemy w kierunku praskiej matki kościołów, symbolicznie łącząc diecezje. W okolicy Ząbek droga zaczyna przypominać tę na Jasną Górę – więcej zieleni, ciszej, gościnni mieszkańcy. Po asfalcie wózek pcha Rafał Jakubaszek. W środku 4,5-letni Jaś. 9-miesięczną Ulę wiezie żona Kasia, przy niej maszeruje 7-letnia Amelia. Nie są wyjątkiem, rodzin tu można spotkać kilka. – Idę dla moich dzieci. Chcę im od małego pokazać, że z Bogiem jest pięknie i wesoło. Wierzę, że to zostanie w ich sercach – mówi Rafał. Przyznaje, że sam także potrzebuje obecności Boga w swoim życiu. Przez wiele lat nie umiał przebaczać. – Teraz wiem, że bez Bożego Miłosierdzia nie sposób budować prawdziwych, międzyludzkich relacji – mówi. – Modlę się o zaufanie, bo ciągle mam wrażenie, jakbym jechał elką – jak Pan Bóg będzie „jechał’ nie po mojej myśli, to nacisnę na drugi hamulec. Kleryk Janek Wysocki, pallotyn, także pcha wózek. Na wózku niepełnosprawna pani Irenka. Dla kleryka to słodki ciężar. Kiedyś sam był bardzo chory i kiedy lekarze bezradnie rozkładali ręce, Bóg go uzdrowił. Długo nie wiedział, dlaczego. – Moją misją jest nieść nadzieję innym. Mówić o pocieszeniu, którym jest Chrystus – dzieli się przez „pielgrzymkowe radio”. Przez głośniki przypominana jest także główna intencja tegorocznej pielgrzymki – modlitwa o powołania zakonne i do życia konsekrowanego, która rozpoczyna 9-letnią nowennę. Z nami wędrują figurka Matki Bożej, obraz Jezusa Miłosiernego i wizerunek św. Faustyny z czasów, kiedy była jeszcze osobą świecką. – Kiedy zobaczyłam jej uśmiech i ubranie, pomyślałam: „Taka normalna dziewczyna, święta, to coś dla mnie”. Tym bardziej, że Dom św. Faustyny dedykowany jest szukającym życiowej drogi – mówi Andżelina. Dochodzimy do Ostrówka późnym popołudniem. Na błoniach przed Domem św. Faustyny zdejmujemy plecaki. Ciężary duchowe, pytania bez odpowiedzi czy podziękowania oddajemy Miłosiernemu. W Eucharystii. – Tu bardziej niż w innych miejscach niebo styka się z ziemią – mówi abp Henryk Hoser.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama