Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pamiątki, które mówią

Rewolwer, kamera, dziecięca zabawka, więzienny gryps i mundur – 5 przedmiotów z ponad 52 tys. pamiątek zgromadzonych w Muzeum Powstania Warszawskiego znalazło się na wystawie „Ślady. Rzecz o pamięci”.

Muzeum Powstania Warszawskiego zgromadziło ponad 52 tys. powstańczych pamiątek. Mają ogromną wartość, gdyż opuszczając doszczętnie zniszczoną Warszawę, mieszkańcy mogli zabrać tylko niezbędne rzeczy. Pięć z nich znalazło się na wystawie „Ślady. Rzecz o pamięci”, którą można oglądać w siedzibie muzeum do końca września.

– Jest to pierwsza część wielkiej akcji opisywania i pokazywania publiczności zgromadzonych przez placówkę pamiątek. Nie wszystkie ze zgromadzonych rzeczy jesteśmy w stanie pokazać publiczności, ale będziemy się starali regularnie je wystawiać. Chcemy tym pamiątkom przywrócić historię, kontekst, opowiadając o losach ich właścicieli. W ten sposób pragniemy im też podziękować – mówił, otwierając wystawę, Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum. W przeszklonych gablotach znalazły się rewolwer, kamera, dziecięca zabawka, więzienny gryps i mundur. Historię każdego z nich opowiada krótki film dokumentalny, wyświetlany obok eksponatu. – O przedmiotach opowiadają ich właściciele. Historie niektórych oparte są na prawdziwych zdarzeniach, relacjach z pierwszej ręki, o innych – nie wiemy niemal nic i posiłkujemy się wyobraźnią – wyjaśniają organizatorzy wystawy. Kamerę Kodak przywiózł do Warszawy z Wiednia w 1925 r. inżynier Tadeusz Rowiński. Używał jej podczas okupacji i powstania. Zachował się wykonany tą kamerą 54-minutowy film. Widać na nim m.in. ruiny kamienicy przy Dolnej 41, a także małego chłopczyka w hełmie i z pistoletem w dłoni – tak kilkuletni syn inżyniera bawił się w powstańca. Z kolei czapka pilotka i harcerska bluza należały do Wandy Traczyk. Jako 17-letnia dziewczyna wyróżniała się w walkach, więc w 1944 r. odznaczona została Krzyżem Walecznych. Tuż przed wręczeniem odznaczenia koledzy dali jej bluzę i czapkę pilotkę – jej ubranie było bardzo zniszczone. Ten strój był dla niej pamiątką. Rewolwer Smith & Wesson był własnością podporucznika Edwarda Chudzyńskiego, który podczas powstania miał 23 lata. Na kolbie broni jest 9 nacięć – podobno właściciel tak oznaczał każdego zabitego z niej Niemca. Po klęsce powstania Chudzyński wyniósł pistolet do obozu w Pruszkowie ukryty w gipsowym gorsecie, który musiał wtedy nosić. Na wystawie znalazł się też gryps z czasów przed powstaniem, w którym Roman Łuka, więzień Pawiaka, żegna się z żoną i rodziną. Następnego dnia – 14 grudnia 1943 roku został rozstrzelany. Ostatni z pięciu eksponatów prezentowanych na wystawie to malutka małpka-maskotka, którą Joanna Chojnowska zrobiła z włókien koca w niemieckim Stalagu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama