Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Studium zazdrości

Spowiedź zazdrosnego męża wzbudza tyleż litości, co pogardy. Czekam na rozwój wydarzeń, współczując lojalnej żonie, ale nie przewiduję szczęśliwego finału.

Spektakl wystawiony na Scenie Kameralnej Teatru Rampa – „Sonata Kreutzerowska”, autorstwa Lwa Tołstoja, zaskakuje zarówno formą, jak i treścią. Wymieniając nazwisko Tołstoja, przywołujemy charyzmatycznych bohaterów jego arcydzieł, takich jak Anna Karenina, Natasza czy książę Bołkoński i podobnie fascynujących postaci oczekujemy na scenie w Rampie. Jakież zdziwienie musi budzić w nas rola prowincjonalnego Otella, który zwierzając się przed widzami z burzliwej młodości, nie potrafi znaleźć w związku małżeńskim ani ukojenia, ani harmonii, widząc w każdym z przyjaciół domu potencjalnego kochanka swojej żony.

Zagłębiając się we wspaniale napisane i niezwykle szczere pamiętniki żony Tołstoja, Zofii, doszukujemy się, nie bez racji, w tych mękach nieuzasadnionej zazdrości przeciwnika małżeństwa w ogóle. Nie sposób więc, byśmy nie przerzucili naszej sympatii na umęczoną żonę, ponoszącą wszelkie trudy macierzyństwa i prowadzenia domu, której mąż sprzeciwia się jedynej przyjemności, jaka jej została: wspólnego muzykowania z zawodowym skrzypkiem w duecie. Trudno naprawdę uwierzyć, że jego uczucia podyktowane są miłością do żony, której, jak widzimy, niewiele ma do zaofiarowania. Gdy dochodzi do tragedii, nie jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie współczucia dla mitomana niezdolnego do przeniknięcia w duszę swojej partnerki. W spektaklu, wyreżyserowanym przez Grzegorza Mrówczyńskiego, występuje tylko troje aktorów: histeryczny mąż – w tej roli Andrzej Niemirski, żona, czyli Joanna Górniak, i poczciwy przyjaciel domu – Robert Kowalski, niewinnie zafascynowany nieoszlifowanym talentem muzycznym żony przyjaciela. Ciekawa, futurystyczna dekoracja pozbawia ten mało ciepły dom klimatu rodzinnego. No i wspaniała muzyka wypełniająca pustkę jego mieszkańców: słynna sonata zwana Kreutzerowską Ludwiga van Beethovena na skrzypce i fortepian.

Studium zazdrości, z jakim nie pierwszy raz mamy do czynienia, uświadamia nam, jak w niszczącą namiętność zamieniają się z pozoru niegroźne podejrzenia. Jak zamienia nas w oszalałe bestie brak zaufania, a wszystko to nie bierze się znikąd. Bezmyślne romanse z czasów młodości ukształtowały przekonania mężczyzny o niskiej wartości kobiet, co przenosi się potem na powierzchowne relacje małżeńskie. Ot i cała prawda.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma