Nowy numer 42/2018 Archiwum

Kolejka do serca

Ponad 30 lat zbierania i 8 budowania, żeby pociągi mknęły po 160-metrowych torach makiety w skali HO.

Dwunastometrową makietę, zbudowaną przez warszawskiego inżyniera budowy samochodów i emerytowanego pracownika handlu zagranicznego Janusza Cyndeckiego, można właśnie oglądać w Muzeum Kolejnictwa. Już po raz drugi. W ubiegłym roku cieszyła się tak dużą popularnością, że Muzeum postanowiło zaprezentować ją powtórnie. – W latach 40., kiedy mieszkaliśmy na ziemiach odzyskanych, jako dziecko zazdrościłem kolegom, którzy bawili się poniemieckimi kolejkami – mówi Janusz Cyndecki. – To uczucie we mnie narastało aż do czwartego roku studiów na politechnice. Wtedy na Marszałkowskiej, w Centralnej Składnicy Harcerskiej, pojawiły się pierwsze kolejki PIKO. Studiowałem i pracowałem, więc już było mnie stać na kupowanie składów.

Najpierw budowałem małe modele, potem coraz większe – wyjaśnia. Do teraz kompletowanie kolejek, budowa makiet to kosztowna i ucząca wytrwałości pasja. Niektórych ich elementów miesiącami szuka się w specjalistycznych sklepach i na kolekcjonerskich giełdach. Zdobywanie materiału to jedna trudność, drugą – nie mniej pracochłonną – jest jego obrabianie, dopasowywanie, wkomponowywanie w całą makietę. Potem jeszcze trzeba ukryć kilometry kabli oświetlających i uruchamiających różne elementy modelu. W przypadku tego prezentowanego w Muzeum Kolejnictwa pociągi, stacja, miasteczko przenoszą oglądających na południe Niemiec, w lata 1910–1930. Wszystkie elementy, od budynków zaczynając, a skończywszy na szczegółach ubioru miniaturowych ludzików, muszą pasować do epoki. Nawet firanki w oknach domów, które wkleja się zaraz po „wprawieniu” szyb. Pod szkłami powiększającymi powstają postacie – z dziesiątków milimetrowych tułowi, rąk, nóg, głów, ustawionych w różnych pozach. Ponieważ za 15 pomalowanych ludzików można kupić sto niepomalowanych, kolekcjonerzy pędzelkami cienkimi niczym włos, malują szczegóły twarzy i całe postacie. – Na mojej makiecie panowie akurat budują drogę, a pomaga im w tym walec parowy – maszyna już dzisiaj nieużywana. Można też zobaczyć kolej wąskotorową i pociąg sanitarny z czasów I wojny światowej – wylicza autor makiety. Trudno nawet zliczyć, ile kosztowała budowa makiety, po której na trzech poziomach torów jeździ sześć składów kolejowych. Dla konstruktora liczy się przede wszystkim włożone w nią serce… – Szkoda tylko, że nie mam następców. Wnuki wolą siedzieć przy komputerach… – wzdycha pan Janusz.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy