Nowy numer 44/2020 Archiwum

Uczymy się na błędach

Ośrodek dla niepełnosprawnych – jedyny projekt z zeszłorocznego budżetu partycypacyjnego na Ursynowie – w tym roku nie powstanie.

Budowa ośrodka przy ul. Moczydłowskiej na Natolinie była niekwestionowanym zwycięzcą spośród 2236 projektów, które w 2014 r. mieszkańcy zgłosili do sfinansowania z pierwszego w Warszawie budżetu obywatelskiego. Projekt o wartości 3 mln zł zgarnął całą pulę budżetu partycypacyjnego Ursynowa. Nowy prezydent Ursynowa Robert Kempa właśnie oświadczył, że ośrodek dla niepełnosprawnych może powstać najwcześniej w 2016 r., choć to wbrew zasadom budżetu obywatelskiego.

W lipcu radość, potem cisza

Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Głęboko Upośledzonych „Maja” na Natolinie, które stworzyło zwycięski projekt, teraz boi się o jego losy. – Rozumiemy, że przy budowie są różne problemy i wolimy, żeby zbudować solidnie niż szybko i po łebkach. Żebyśmy tylko dożyli otwarcia ośrodka, bo wielu opiekunów ciężko upośledzonych osób jest już starszych i brakuje im sił – tłumaczy Ewa Wiśniewska ze Stowarzyszenia. Od kilkunastu lat miejscem spotkań niepełnosprawnych i ich rodzin są dwa pomieszczenia w oficynie bloku mieszkalnego przy ul. Meander. – Jest ciasno, trudno przemieszczać się osobom na wózkach, nie możemy wyjść na dwór, niektóre zajęcia muzyczne przeszkadzają mieszkańcom bloku – wymienia Ewa Wiśniewska. Ośrodek wsparcia, który byłby pierwszym z modułów integracyjnego centrum aktywności, będzie przestrzenny, nowoczesny, dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych, z trzema pokojami hostelowymi, które w sytuacjach kryzysowych dostępne będą dla podopiecznych i ich sędziwych rodziców. – Nie chcemy naszych dorosłych dzieci zamykać w getcie, dlatego marzy nam się ośrodek otwarty, integracyjny… Byleby tylko powstał – martwi się prezes stowarzyszenia. – Uważam, że taka placówka powinna zostać wybudowana na Ursynowie już dawno – mówi Robert Kempa, nowy burmistrz dzielnicy.

Kpina, nieudolność czy niedopatrzenie?

Poprzedni burmistrz Piotr Guział i jego następca wzajemnie obarczają się winą za opóźnienie. – To niedopatrzenie obecnej ekipy i zła wola burmistrza – mówi Piotr Guział. – Wniosek przeszedł dwukrotnie wnikliwą analizę. Burmistrz przespał sprawę i w maju obudził się z ręką w nocniku. Burmistrz Kempa pokazuje dokumenty, potwierdzające, że za realizację budżetu partycypacyjnego zabrał się zaraz po tym, jak wpisano go do tegorocznego budżetu, trzy tygodnie po objęciu stanowiska. Wtedy okazało się, że działka, na której ma stanąć zwycięski projekt, nie ma drogi dojazdowej. Budowy wjazdu od ul. Moczydłowskiej zabrania… plan miejscowego zagospodarowania. Jedynym rozwiązaniem jest wykonanie kilkunastu metrów planowanego od dawna przedłużenia ul. Belgradzkiej. Ale jak już budować ulicę, to dłuższą, bo czekają na nią również mieszkańcy terenów pod Lasem Kabackim. Na 150-metrową ul. Belgradzką-bis dzielnica musi znaleźć prawie 1,5 mln zł. – Chcę wierzyć, że to tylko niedopatrzenie poprzedniej ekipy – mówi R. Kempa. – My w sześć tygodni wiedzieliśmy, co trzeba zrobić, żeby mimo problemów projekt zrealizować. Szkoda, że takiej samej rzetelności w podejściu do tego tematu zabrakło poprzedniemu zarządowi na etapie weryfikacji propozycji. Pozostańmy przy tym, że był to pierwszy rok budżetu partycypacyjnego i wszyscy się go uczyliśmy.

Więcej projektów i pieniędzy

Od 16 do 26 czerwca będziemy głosować na projekty, które zostaną zrealizowane w stolicy przyszłym roku. Pieniędzy jest dwa razy więcej. Mieszkańcy Ursynowa mają do dyspozycji 6,1 mln zł, a w całej Warszawie – 51,2 mln zł. O finansowanie stara się 2325 pomysłów. 10 lipca poznamy projekty, które najbardziej spodobają się warszawianom. Żeby uniknąć podobnych jak ubiegłoroczna wpadek, nieco zmodyfikowano zasady finansowania. – Na Ursynowie wprowadzono w tym roku podział dzielnicy na mniejsze obszary oraz limity kwotowe, dzięki czemu wygra minimum siedem projektów – mówi Maciej Antosiuk, sekretarz zespołu ds. budżetu partycypacyjnego na rok 2016 w Dzielnicy Ursynów. – Obecnie urząd pracuje nad szczegółową, staranną, apolityczną weryfikacją tegorocznych projektów. Bo pamiętajmy przecież, że budżet obywatelski to tak naprawdę pieniądze nas, podatników.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama