Nowy numer 43/2020 Archiwum

Polityka. Sprawiedliwość a skuteczność

"Katolicy i Polityka" to temat konferencji im. Św. Tomasza Morusa, która odbyła się w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

W liście, który do uczestników debaty skierował kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski zwrócił uwagę, że w okresie wyborczym, temat spotkania budzi szerokie, społeczne zainteresowanie.

- Głosu katolików nie może w tym procesie zabraknąć. Ważne jest, żeby pamiętać, że naszą powinnością jest wiązanie swojej działalności publicznej z zasadami wiary, by nie zostawiać własnych zasad za drzwiami urzędów i przy podejmowaniu ważnych decyzji - napisał metropolita warszawski.

Z pierwszym z referatem "Kościół katolicki wobec społeczeństwa obywatelskiego" wystąpił bp Marek Solarczyk, biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej. Hierarcha przeanalizował różne dokumenty Kościoła, które odnoszą się do kwestii troski o dobro, zarówno konkretnego człowieka, jak i o dobro wspólne.

- Troska o dobro człowieka wyraża się bez wątpienia w sferze rodzinnej. W dokumentach Kościoła wyrażona jest nadzieja, że jeśli człowiek potrafi troszczyć się o najbliższych, to nic nie może go zatrzymać, by z troską wyszedł dalej - powiedział.

Praski biskup zaznaczył, że innymi przestrzeniami, gdzie realizuje się troska o dobro wspólne jest praca, która uczy odpowiedzialności za obowiązki i szeroko rozumiana sfera kultury - dziedzictwo, jakie człowiek otrzymuje, ale także przekazuje, i które go również kształtuje.

Hierarcha wyjaśnił, że unikanie odpowiedzialności za sprawy publiczne, w świetle prawa Bożego, jest grzechem. - Dla nas obywateli, tą pośrednią formą wzięcia odpowiedzialności za dobro wspólne jest udział w wyborach, referendach, głosowaniach czy udzielanie głosu poparcia. W ten sposób człowiek mówi: "To jest moja sprawa, chcę się wypowiedzieć i za to wziąć odpowiedzialność” - zwrócił uwagę.

Odpowiadając na pytania uczestników debaty, dotyczące zaangażowania duchownych w życie polityczne, bp Solarczyk przypomniał, że w Polsce istniej rozdział Kościoła od państwa, co jednocześnie nie oznacza, że istnieje neutralność światopoglądowa. Odnosząc się do pytania o rolę kapłana w życiu publicznym, praski biskup podkreślił, że prawo kanoniczne zabrania duchownym czynnego angażowana się w politykę, kapłan ma przede wszystkim prowadzić ludzi do spotkania z Chrystusem.

- Moim zadaniem, jako duchownego jest zatem przyjąć z szacunkiem wszystkich współczesnych Nikodemów, którzy w różnej porze swojego życia i godzin dnia, bez względu na to jakie mieli doświadczenia polityczne, przez co przechodzili i wobec czego stają pomóc im odnaleźć Boga i pójść drogą wiary - powiedział.

Dr Henryk Goryszewski, były wicepremier oraz wiceprzewodniczący ZChN, zwrócił uwagę na zagrożenia obciążające katolickiego polityka. Polityk jest osobą publiczną, więc złe wybory i decyzje są widoczne dla społeczności. - Dlatego w moim przekonaniu, w przypadku zła politycznego, nie wystarczy prywatny żal, ani "cicha spowiedź”, ten kto publicznie gorszy społeczeństwo powinien publicznie się od tego odciąć - mówił.

Polityka. Sprawiedliwość a skuteczność   Debata "Katolicy i Polityka" w Domu Arcybiskupów Warszawskich Agata Ślusarczyk /Foto Gość Prelegent zwrócił także uwagę, że na polityku ciąży obowiązek racjonalnych wyborów, gdyż skutki złych decyzji ponosi społeczeństwo. - To biedni tracą pracę, a nie ministrowie, którzy rządzą - zwracał uwagę. Zalecał, by politycy ciągle się doszkalali i pogłębiali wiedzę w swoich dziedzinach, aby ich subiektywny ogląd stanu rzeczy był jak najbardziej bliski rzeczywistości. Przestrzegł także przy tym przed otaczaniem się jedynie grupą pochlebców i klakierów, którzy liczą jedynie na stanowiska. - Pod wpływem takiego otoczenia mąż stanu przekształca się w zarozumiałego pyszałka przekonanego o własnej zupełnej wiedzy i nadzwyczajnej kompetencji - mówił. Zwrócił uwagę, że takie sytuacje łapczywie wykorzystują media, by zwiększyć oglądalność i wpływy z reklam.

Kolejną ważną kwestą jest grzech niewiedzy i braku charakteru. Historia zna wiele wymownych przykładów klęsk społeczeństw na skutek uchylania się od podjęcia ważnych decyzji. W ocenie prelegenta sprzyja temu także ustrój demokratyczny. - Sukces wyborczy nie zależy od mądrości czy charakteru kandydata, trzeba jedynie przekonać wyborców do korzystnego dla siebie głosowania, a do tego celu rozsądek, roztropność, umiarkowanie są często tylko przeszkodą - tłumaczył polityk.

Kolejny mówca, dr Paweł Łączkowski, byłego wicepremiera oraz współtwórcy Partii Chrześcijańskich Demokratów, zwrócił uwagę na problem przywództwa politycznego. Odróżnił postawę prawdziwego przywódcy, który pociąga innych swoim programem , wskazuje drogę do troski o dobro wspólne, kieruje się mądrością, od "najgłośniejszej owcy w stadzie”, która najsprawniej artykułuje żądania i oczekiwania. - To jest śmierć etycznej polityki, kiedy polityk wierzy w to, że zostanie zwrócona na niego uwaga, i zostanie nagrodzony stanowiskiem czy funkcją - zauważył prelegent.

Zwrócił też uwagę na obecne od pierwszych wolnych wyborów zjawisko pojawienia się całych formacji politycznych, które uważają, że ich sukces wyborczy jest możliwy, gdy narzucą czarny obraz rzeczywistości, a siebie pokażą jako jedynych, którzy mogą zapobiec takiej sytuacji. - To jest tandetny i zbrodniczy chwyt socjotechniczny, bo w ten sposób burzy się to, co jest niesłychane istotne w każdym życiu zbiorowym - burzy się optymizm społeczny - zwrócił uwagę P. Łączkowski.

Mówca uzasadniał, że brak optymizmu pociąga za sobą wielowymiarowe skutki m.in. spadek inwestycji, kumulację środków, spadek popytu, zwiększenie bezrobocia, a także brak wiary w siebie. - Każdy naród który traci wiarę w to, że może być lepiej, jest narodem do opanowania natychmiast - powiedział.

Mówiąc o stanie polskiego państwa, Łączkowski odwołał się do typologii wprowadzonej przez Feliksa Konecznego, polskiego przedwojennego historyka i historiozofa, który wprowadził istotne rozróżnienie pomiędzy państwem "obywatelskim" a "biurokratycznym". To pierwsze stara się służyć obywatelom i stwarza im przestrzeń do działania, natomiast drugie "żyje z obywateli”, obsesyjnie posługując się pojęciem "interesu państwa", który de facto tożsamy jest z interesem wąskich elit sprawujących władzę.

Prelegent zaapelował, by w debacie publicznej walczyć o język cywilizacji chrześcijańskiej. Jego zdaniem, w kształtowaniu chrześcijańskich liderów dużą rolę odgrywać mogą opiekunowie duchowni. - Nie będzie wówczas problemu z oceną, na ile rodzące się inicjatywy są zgodne z nauczaniem Kościoła - podsumował.

Referat "Kościół jako budowniczy kultury spotkania" wygłosił Marcin Przeciszewski z KAI. Prelegent skupił się na przypomnieniu, "wciąż mało znanemu w Polsce, zarówno w kręgach inteligencji, jak i duchowieństwa”, nauczaniu papieża Franciszka.

Przeciszowski zwrócił uwagę, że "kultura spotkania" stoi w opozycji do "kultury wykluczenia", której przykładem jest chociażby neoliberalizm gospodarczy. Zdaniem Franciszka, obecny światowy system ekonomiczny cechuje poważny błąd, który  polega na "bezgranicznej ufności w ślepe siły i niewidzialną rękę rynku. Skutkiem tego jest skupienie bogactw fizycznych, walutowych i informacyjnych w rękach niewielu, co prowadzi do wzrostu nierówności i wykluczenia”. Krytykę neoliberalizmu dostrzec można także w encyklice Benedykta XVI w "Caritas in veritate".

Prelegent przypomniał, że kluczem do zrozumienia społecznego nauczania Franciszka jest antropologiczna wizja osoby ludzkiej, promująca szacunek i godność człowieka. Zdaniem papieża Franciszka obecny kryzys finansowy, nie jest tylko kryzysem ekonomicznym, lecz ma także znacznie głębsze korzenie w kryzysie etycznym i antropologicznym. Ta antropologiczna wizja człowieka, wyraźna jest także w najnowszej papieskiej encyklice "Laudato si'".

Papież Franciszek, proponując "kulturę spotkania” przypomina, że "autentyczne prawo do rozwoju dotyczy każdego człowieka i wszystkich ludzi w całościowej perspektywie, a to wymaga zapewnienia na wszystkich szczeblach przynajmniej minimalnego ich udziału we wspólnocie ludzkiej”.

Szef KAI przybliżył także inne aspekty papieskiego nauczania m.in. wizję Kościoła ubogiego i dla ubogich, apel o zmianę niewolniczego systemu pracy, czy podejmowane na ostatnim synodzie kwestie duszpasterstwa i promocji rodziny.

Na zakończenie referatu, szef KAI zaapelował o utworzenie szkoły liderów chrześcijańskich, którzy bazując na dorobku katolickiej nauki społecznej, zaangażowaliby się w sprawy kraju.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama