Nowy numer 43/2020 Archiwum

Szkaplerz noś…

Dostaliśmy go przecież od samej Maryi, która związała z nim wiele łask. Jak nie przyjąć takiego prezentu z nieba?

W kaplicy karmelitów bosych przy ul. Racławickiej 31 szkaplerz można przyjąć codziennie. To jedyne takie miejsce w Warszawie. Ale najwięcej chętnych nakłada go 16 lipca, we wspomnienie Królowej Karmelu.

Mała kaplica zapełniła się już w wigilię uroczystości, podczas całonocnego czuwania, na które zaprosiła Wspólnota Świeckiego Zakonu Karmelitańskiego. Następnego dnia wieczorem czciciele Matki Bożej w znaku szkaplerza rozstawili się nawet na placu przed kaplicą i okolicznych trawnikach.

– „Szkaplerz noś, na różańcu proś” – wiele razy przekonałam się, że to powiedzenie jest prawdziwe – mówi Anna Wojnarowska, która szkaplerz przyjęła cztery lata temu.

– Na początku roku byłam operowana i w szpitalu schowałam szkaplerz do portmonetki. Po operacji zapomniałam o nim. I miałam ogromne trudności na modlitwie, aż sama się dziwiłam. Kiedy przypomniałam sobie o szkaplerzu i go nałożyłam, trudności się skończyły.

To nie bilet do zbawienia

Prowincjał karmelitów bosych o. Jan Piotr Malicki, który przewodniczył koncelebrowanej Mszy św. i głosił kazanie, zwrócił uwagę na to, że generał zakonu o. Szymon Stock w 1251 r. otrzymał od Maryi szkaplerz w momencie niezwykle trudnym dla zgromadzenia: gdy zakon przekształcał się z pustelniczego w bardziej apostolski, gdy był prześladowany i jego przetrwanie było zagrożone.  

– Z tej perspektywy spójrzmy na wszelkie trudności, które przeżywamy w naszym życiu – mówił o. Malicki. – Jeśli odnosimy je do Maryi stojącej pod krzyżem, do Jezusa świadomie i dobrowolnie oddającego swoje życie za nas, wtedy doświadczamy wielkich owoców również w naszym życiu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama