Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nie da się zapomnieć

Pawiak – 50-lecie muzeum. Z wielkiego więzienia została tylko brama, przez którą codziennie ciężarówką Renault kolejne grupy więźniów wyjeżdżały na okrutne przesłuchania.

W jednym z grypsów Iwona Kruglowska, łączniczka AK, pisała: „Wybacz – piszę niewyraźnie, bo leżę na brzuchu. Mam tak zbite i pokaleczone plecy, że nie mogę się odwrócić. Byłam już kilka razy na przesłuchaniu na Szucha. Bardzo bili. Traciłam przytomność, wtedy oblewali mnie wodą. Spotkałam na Pawiaku wspaniałych ludzi. Wy tam, na wolności, nie macie pojęcia, na jakiej płaszczyźnie są tu nasze przeżycia. Nie żałuję, że tu jestem”. Aresztowana w maju 1944 r., została rozstrzelana w ruinach getta 15 lipca.

Pejczem w plecy

Na Pawiak mógł trafić każdy: profesor i robotnik, kapłan i złodziej, matka i córka. Stanisław Zalewski miał 18 lat. Złapali go na Pradze, gdzie się wychował i mieszka do dziś, w okolicach katedry św. Floriana. Malował z chłopakami z ferajny, będącymi w grupie sabotażu działającej w ramach Związku Walki Zbrojnej, znaki Polski Walczącej i napisy „Pawiak pomścimy”.

Masowe zbrodnie na Pawiaku w maju 1943 r. wstrząsnęły Warszawą. Pierwsza noc, w tzw. tramwaju na Szucha, i pierwsze przesłuchanie. Bolało, bo dwóch osiłków smagało pejczem jego plecy za każdym razem, gdy odpowiedź nie satysfakcjonowała gestapowca. Przeżył, cudem bez większych ran, chociaż z pomieszczeń obok dobiegały odgłosy niewyobrażalnego cierpienia przesłuchiwanych. Na Pawiaku wszyscy musieli przejść „kwarantannę” – cele na najniższym piętrze. Przeludnioną, z pluskwami, które wdzierały się pod ubranie. – Moi współtowarzysze to: oficer rosyjski, który zbiegł z obozu jenieckiego; były polski marynarz floty handlowej; ludzie różnego pokroju z ulicznych łapanek, członkowie organizacji konspiracyjnych, którzy zostali wsypani lub wpadli w akcji, i dziesięciu kilkunastoletnich chłopców z harcerskiej organizacji Szare Szeregi. Nazywano ich „Dziesięciu z Pawiaka” – opowiada S. Zalewski.

Za mną nie rozpaczajcie

Dziś Muzeum Pawiaka próbuje żmudnie odtwarzać personalia więźniów. W niewielkim pokoju trzy osoby uzupełniają kartotekę o kolejne nazwiska, fakty, wspomnienia. Głównie rodzin, bo kolejni świadkowie okupacyjnych wydarzeń coraz szybciej odchodzą do lepszego świata. Wciąż przychodzą rodziny, które chcą pozostawić jakąś pamiątkę w pawiackim muzeum. Pawiak był jednym z większych i okrutniejszych niemieckich więzień w okupowanej Polsce. Bicie, egzekucje, przesłuchania na Szucha… W trzyosobowych celach Niemcy upychali po kilkunastu więźniów. Nie było mowy o spaniu, myciu się, dokuczały robactwo i głód. Obowiązywał zakaz czytania, modlitw, odprawiania nabożeństw…

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama