Nowy numer 43/2020 Archiwum

Morze biało-czerwone

To  było jedno z najspokojniejszych Narodowych Świąt Niepodległości w Warszawie w ostatnich latach.

Nikt nie został aresztowany, miasto nie liczy strat, chociaż w ostatnich latach policja regularnie zatrzymywała zadymiarzy, którzy wyrywali kostkę brukową i niszczyli przystanki. Wieczorny Marsz Niepodległości przebiegł spokojnie, chociaż nie po cichu. Kilkadziesiąt tysięcy uczestników przeszło w huku petard i dymie flar Alejami Jerozolimskimi z morzem biało-czerwonych flag z ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego.

Potrzeba zgody

Niemal nie było zasłoniętych twarzy, ale też niemal nie było rodzin z dziećmi, które za to pojawiły się licznie na trasie Biegu Niepodległości, startującego po raz 27. o symbolicznej godzinie 11.11 na al. Jana Pawła II. Dziesięciokilometrową trasę najszybciej pokonał Łukasz Parszczyński. Wcześniej w bazylice św. Krzyża odprawiona została Msza św. w intencji ojczyzny, w której wzięli udział prezydent Andrzej Duda z żoną oraz przyszła premier Beata Szydło i prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Tak bardzo nam potrzeba narodowej zgody, abyśmy razem udźwignęli brzemię odpowiedzialności za przyszłość naszego narodu i państwa. (…) Pragniemy czerpać z mądrości i doświadczenia minionych pokoleń, aby jeszcze lepiej budować nasze dziś i jutro – mówił w homilii biskup polowy WP Józef Guzdek. – Pośród wielu zadań, myśląc o przyszłości naszej ojczyzny, najważniejsza jest troska o rodziny i wychowanie młodego pokolenia – dodał. W południe przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta odprawa wart. Po przewidzianym Apelu Pamięci i 21 salwach armatnich prezydent Andrzej Duda wygłosił przemówienie. – Zadrżał przed chwilą ten plac. Zadrżał pięknie od salwy armatniej na cześć naszej niepodległości. 97 lat od 11 listopada 1918 roku, 97 lat niepodległości, niestety, z 50-letnią przerwą – mówił prezydent. Podkreślił, że Polacy muszą pamiętać o swojej historii, bowiem niepodległość, suwerenność i wolność nie są dane raz na zawsze.

Z kotylionami

Na pl. Piłsudskiego, a także na trasie przemarszu defilady wojskowej, która z udziałem kilkuset rekonstruktorów dotarła po uroczystościach do Muzeum Wojska Polskiego, widać było setki rodzin z kotylionami i flagami. Wkrótce potem z ronda Dmowskiego wyruszył Marsz Niepodległości, w którym według organizatorów przeszło 100 tys. osób, głównie młodych. W tym roku odbywał się pod hasłem: „Polska dla Polaków, Polacy dla Polski”. Prezydent Andrzej Duda, który został zaproszony na marsz, z powodu innych obowiązków nie wziął w nim udziału, jednak wystosował do uczestników list. Odczytano go na początku manifestacji. „Mam nadzieję, że będzie to wielkie, spokojne święto młodych polskich serc” – napisał prezydent.

W dymie

Bezpieczeństwa strzegło ok. 600 osób z tzw. Straży Marszu. Niektóre z nich były wyposażone w kamizelki kuloodporne. W bocznych uliczkach zgromadzono zaś znaczne siły uzbrojonej w szturmowe mundury policji. Jednak ani razu, na szczęście, ściągnięci do Warszawy z kilkunastu garnizonów funkcjonariusze nie musieli interweniować, choć uczestnicy używali wielu zakazanych środków pirotechnicznych. Zrzucali je także z mostu Poniatowskiego, dlatego władze miasta zamknęły ruch na Wisłostradzie. Chwilami w dymie całkowicie znikały stojące w Alejach Jerozolimskich budynki. Na czele manifestujący nieśli transparent z hasłem marszu, a przez megafon inicjowane były okrzyki: „Opamiętaj się Polaku, Polska tylko dla Polaków!” oraz „Cześć i chwała bohaterom!”. Tak skandował tłum, powoli przechodząc mostem Poniatowskiego. Po godz. 16 manifestanci dotarli na błonia Stadionu Narodowego, gdzie rozpoczęły się wiec i koncert. – Zbudujemy kraj z silną armią i bez imigrantów – mówił ze sceny Adam Gruszkiewicz, poseł na Sejm i lider Młodzieży Wszechpolskiej. – Moją misją będzie działanie, by nasi koledzy nie musieli wyjeżdżać do Londynu – dodał, zachęcając młodych do wstępowania w szeregi Młodzieży Wszechpolskiej. Wcześniej ze sceny zbudowanej przy al. Zielenieckiej przemawiał wrocławski ksiądz Jacek Międlar ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy, znany z radykalnych przekonań. – Wielu chciałoby nam zamknąć usta, żebyśmy nie walczyli w obronie Kościoła, nie wychodzili poza zakrystię. Bądźcie gotowi na prześladowania. Będą nazywać nas faszystami. Nasza siła w Jezusie Chrystusie. Jesteście wielką armią Kościoła, przyszłością Polski – mówił, dodając że w 1944 r. Polakom „wciskano” Sowietów, a dziś islamskich fundamentalistów. – Musimy się temu przeciwstawić – nawoływał, skandując: „Ewangelia, a nie Koran” oraz „Nie islamska, nie laicka, wielka Polska katolicka”. Marsz Niepodległości zakończył się koncertem.Więcej zdjęć na: warszawa.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama