Nowy numer 32/2020 Archiwum

Radość Symeona

Kiedy miała 6 lat, Polska odzyskała niepodległość. Dziś s. Józefa Słupiańska, szarytka z Tamki, ma 103 lata i nadal walczy o wolną ojczyznę – modlitwą.

W pokoiku s. Józefy gra radio, są także najnowsze gazety i sterta książek. Mimo sędziwego wieku szarytka wciąż żywo interesuje się Polską. – Jak starzec Symeon prosiłam Boga, żeby pozwolił mi doczekać wyników wyborów. Pościłam i modliłam się za nowy rząd, by pracował nie dla siebie, ale dla Polski. Teraz mogę już umierać – szczęśliwa – mówi.

Bombardowanie

Noce s. Józefy są pełne wspomnień. Ojczyźnianych. Pierwsze lata po odzyskaniu niepodległości to było dopiero święto. Uroczyste szkolne akademie, ciasne od ludzi apele i biało-czerwona flaga, którą ojciec przez małe okienko na strychu kazał wywieszać. Rodzinny dom w Wieluniu pełen był patriotycznych opowieści – brat s. Józefy na ochotnika bronił Lwowa. Kiedy Józefa kończyła szkołę handlową, II wojnę światową czuć było w powietrzu. W wieluńskim szpitalu rozpoczęły się kursy PCK przygotowujące do inwazji. Posługiwały tam siostry ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, popularnie zwane szarytkami. To wtedy, tlące się od dziecka, pragnienie wyłącznej służy Bogu nabrało kształtu – oddania się Jezusowi, który cierpi w chorych. Do szarytek wstąpiła 2 listopada 1934 roku. Będąc w zgromadzeniu, rozpoczęła naukę w Warszawskiej Szkole Pielęgniarstwa. Dyplom odebrała drugiego dnia wojny. A wrzesień był straszny – nalot za nalotem. – Jedno z bombardowań trwało 8 godzin. Nikt nie odważył się wstać z kolan. Do naszego ogrodu spadło wtedy 70 bomb. W końcu zapadła cisza – tego dnia Warszawa poddała się – s. Józefa nie może opanować wzruszenia. – Prymas Stefan Wyszyński mówił, że kocha Polskę bardziej niż własne serce, kładę rękę na sercu i mówię: „Ja też” – przyznaje.

Stolica walczy

Wraz z początkiem okupacji s. Józefa rozpoczęła pracę w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Tam zastało ją powstanie. O tym, że stolica walczy mówili ranni i resztki spalonych papierów, które fruwały po szpitalu. – Myśmy to wszystko bardzo przeżywali. Miałyśmy polecenie, że w razie nalotu to bez namysłu zostawiamy wszystko, lecimy do chorych, każda na swój odcinek. Z nami czuli się bezpiecznie. Byłyśmy gotowe razem z nimi na śmierć – wspomina. Komuna skutecznie usunęła siostry ze szpitali. Siostra Józefa zorganizowała więc domową opiekę nad chorymi w parafii św. Jakuba na Ochocie, a następnie opiekę nad chorymi na poziomie diecezji. To wówczas wraz z ks. Stanisławem Orlikowskim i Teresą Strzembosz rozwija „wczaso-rekolekcje” dla chorych w Łaźniewie. To było zadanie dla tytana pracy. Wszystko trzeba było zorganizować od zera – łóżka, materace, pościel. Chorych przywoziły taksówki i z niemałym trudem zdobyty autokar. Gdy już wszystko było gotowe, jeszcze w autokarze gości witał proboszcz i dzieci z kwiatami. – Tylko raz nie udało się autokaru załatwić – przerywa siostra. Dzieło to trwa do dziś. Potem był stan wojenny i posługa w parafii Świętego Krzyża. Paczki na święta dla samotnych, posługa chorym w ich domach, pomoc dla rodzin internowanych. – Ona szła tam, gdzie był największy trud. Na chorych patrzyła tak, jakby samemu Bogu służyła – z delikatnością, czułością, uwagą. I zawsze pełna radości. My się od niej uczyliśmy, jak służyć chorym – mówi s. Jadwiga, która także posługiwała w śródmiejskiej parafii.

Dla innych

Za pracę pielęgniarską w 2003 r. została uhonorowana najwyższym na świecie odznaczeniem Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, Medalem „Florence Nightingale” oraz najwyższym wyróżnieniem PCK – Odznaką Honorową I stopnia. Za pomoc internowanym w 2013 r. otrzymała medal „Zło Dobrem Zwyciężaj”. Na Tamce, gdzie mieści się dom prowincjalny zgromadzenia, s. Józefa mieszka już 3 lata. Lekko pochylona, z leseczką o promiennej twarzy – jeszcze kila lat temu opiekowała się chorymi siostrami. Gdy zabrakło sił, sadziła kwiaty, by chorzy mieli na co patrzeć. – To pragnienie służenia drugiemu człowiekowi i ojczyźnie daje jej pogodę ducha. Dla nas jest żywą relikwią – mówi s. Jadwiga. Można ją spotkać na chórze, jak przesuwa różańcowe paciorki – za ojczyznę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama