Nowy numer 44/2020 Archiwum

Salve, czyli do zobaczenia w sieci

O własnej telewizji polskie diecezje mogą tylko pomarzyć. Tymczasem na warszawskiej Pradze znalazł się tajemniczy sponsor, który wyłożył pieniądze na pierwszą profesjonalną internetową telewizję katolicką. Są też pasjonaci, którzy ten projekt wcielą w życie.

Nikt z nas o tym nie marzył, ale się zdarzyło. Przypadek? Nie sądzę – mówi Mateusz Dzieduszycki, któremu abp Henryk Hoser dwa lata temu powierzył już funkcję swojego rzecznika. Dzieduszycki przyjął propozycję, bo jak wspomina, ordynariusz warszawsko-praski postawił tylko jeden warunek: „Mów prawdę”. – A z tym nie mam problemu – dodaje szef Salve TV.

Misja w portfelu

W tworzeniu telewizji internetowej Mateuszowi Dzieduszyckiemu przydało się doświadczenie telewizyjne, jakie od 1991 roku zdobywał w TVP. Swoją przygodę z kamerą rozpoczynał m.in. z… Jackiem Kurskim, dzisiejszym prezesem telewizji. Z Woronicza odszedł po katastrofie smoleńskiej. Od tej pory widać go było często z kamerą podczas ważnych wydarzeń kościelnych. Relacje ukazywały się pod szyldem TV Razem, ale były robione niekomercyjnie, wręcz misyjnie. Tymczasem nowa telewizja, uruchomiona z funduszy tajemniczego darczyńcy, ma docelowo na siebie zarabiać, m.in. finansując audycje godziwymi reklamami i SMS-ami. Samo studio Salve TV oraz zaplecze zajmują 400 metrów w Domu Słowa Bożego, przy rondzie Wiatraczna. To idealne miejsce na reżyserkę, trzy montażownie, redakcję, pomieszczenie dla marketingu i małą salę konferencyjną, oraz kuchnię, w której nie tylko toczy się życie redakcji, ale także nagrywane są programy. – To telewizja robiona niekonwencjonalnymi metodami, ale z dbałością o środki wyrazu. Nietrudno utopić w takim projekcie pieniądze, ale dotychczasowe doświadczenia pokazują, że atrakcyjny program znajdzie swoją publiczność – mówi Mateusz Dzieduszycki, przyznając, że ordynariusz warszawsko-praski dostrzega wagę mediów w dzisiejszym świecie.

Pozdrawiamy Papuasów

Kto wpadł na nazwę stacji? Wszyscy szukali wtedy najlepszego określenia dla lifestylowej telewizji robionej w internecie przez katolików. Nazwy szukał też abp Henryk Hoser, który rozmawiając przez telefon, pożegnał kogoś zawołaniem „Salve”. Rzecznik, obecny przy rozmowie, zapisał łacińskie pozdrowienie na kartce i podsunął ordynariuszowi. Ten przyklasnął. Salve TV miała już swój start przed synodem biskupów. Mateusz Dzieduszycki na miesiąc przeprowadził się do Rzymu. Opłacało się. Żadna inna telewizja nie relacjonowała tak szeroko spotkania biskupów. A Salve TV dwa razy dziennie nadawała wywiady z najważniejszymi uczestnikami, osiągając około 1,5-milionową publiczność, nawet z krajów misjonarskich, jak… Papua-Nowa Gwinea. Nieźle, jak na bardzo trudną tematykę. Opłacało się przyspieszyć start, bo nowa stacja zaistniała dzięki temu w świadomości nie tylko czytelników portalu „Gościa Niedzielnego”, ale także wśród widzów TV Trwam czy TVP, które wykorzystywały relacje z Watykanu.

Gołąb w kształcie diecezji

Telewizja z gołąbkiem w logo od początku jednak miała orientować się także na rozrywkę. Dlatego w nowej ramówce nie zabraknie programów dla kobiet, które chcą więcej od życia („Babskim okiem” poprowadzi Andżelika Olszewska), o „Boskich książkach” czy o Warszawie, której nie widać z okien tramwajów i taksówek (to „Warszawa z buta” Konrada Tarnopolskiego). Mateusz Godek w programie „Świat i ludzie” przekona, że każdy może w życiu zrobić coś dobrego dla innych, a Agata Puścikowska, autorka „Wielokuchni”, pokaże ze swoimi gośćmi, jak gotować z dziećmi i dla dzieci, prosto, ale z humorem. Nie zabraknie programów z życia Kościoła, z perspektywy parafii i diecezji, które przedstawi Michał Koźlik z Radia Plus. W Wielkim Poście pojawią się dwie propozycje rekolekcyjne: „Jezus w Wiecznym Mieście”, z siedmiu kościołów jubileuszowych Roku Miłosierdzia, oraz prowadzone przez s. Joannę Glapkę rozmowy o życiu na krawędzi.

Po katolicku, czyli dobrze

Każdego tygodnia Salve TV będzie nadawać 10 nowych programów, na razie pół godziny dziennie. – Telewizje informacyjne mają zaledwie dwie godziny nowych autorskich produkcji w ciągu doby. Mam nadzieję, że dobijemy do takich standardów w ciągu dwóch lat – mówi Dzieduszycki. Nową odsłonę internetowej telewizji zainaugurowały uroczystości z kościoła Najczystszego Serca Maryi przy placu Szembeka. Pełna ramówka ruszyła od poniedziałku 25 stycznia. Każdego dnia program na żywo rozpoczyna się o 18.00. Ale wszystkie materiały będzie można obejrzeć w postaci tzw. podcastów. Na razie w Salve TV pracuje 13 osób, ale Mateusz Dzieduszycki już planuje kolejne programy, m.in. audycję muzyczną. – Nie dyskryminujemy kapłanów – śmieje się Dzieduszycki. – Nie będą to jednak standardowe komentarze do czytań, ale żywe rozmowy. Takie jak dyskusje abp. Henryka Hosera z młodzieżą licealną, małżeństwami, dziećmi… Nie chcemy malować świata na kolanach. Ale robimy telewizję dla ludzi szanujących wartości chrześcijańskie. I będziemy to robić po katolicku. Czyli dobrze…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama