Nowy numer 42/2020 Archiwum

Najpierw było muzyczne zesłanie Ducha Świętego

O zesłaniu Ducha Świętego, byciu Bożym żebrakiem i misji muzyki chrześcijańskiej z Michałem Guzkiem, szefem Fundacji "Chrześcijańskie Granie” rozmawia Agata Ślusarczyk.

Agata Ślusarczyk: Tegoroczny Koncert Debiuty odbędzie się 24 kwietnia, tego samego dnia, w którym przez ulice Warszawy przejdzie Marsz Świętości Życia. Przypadek?

Michał Guzek: Po ludzku mówiąc - tak, ale coraz bardziej odkrywam, że w tej zbieżność dat jest Boży zamysł. W tym roku Debiuty odbędą się pod hasłem "Debiuty dla życia” i będą właśnie w duchu pro-life. Poprzez świadectwa będziemy mówić o pięknym życiu i czystych damsko-męskich relacjach, które mają źródło w Bogu. Sama chrześcijańska muzyka wyzwala przecież do czystego spojrzenia, prowadzi do odkrycia tego, co w człowieku najpiękniejsze, do bezinteresownego zachwytu nad drugim człowiekiem. W kwietniu na scenie Dobrego Miejsca usłyszymy m.in. zespół Dobre Ludzie i Muode Koty - zespoły, które wprost odnoszą się do największych wartości – miłości, wiary w Boga, intymnych międzyludzkich relacjach opartych na czystej miłość. Tegoroczne debiuty to odpowiedź na to, co proponuje świat - rozwiązłość. Bardzo wielu młodych ludzi ulega temu wpływowi i boryka się z problemami czystości.

Zapowiada się więc mocne, nie tylko muzyczne, uderzenie. Zdarzyło Ci się, że po koncercie przyszedł ktoś, i powiedział, że go tąpnęło. Nawrócił się.

Muzyka chrześcijańska mocno oddziałuje na ludzi. Kiedy na naszej scenie po raz pierwszy zadebiutował zespół Love Story, ludzie płakali. To było jak zesłanie Ducha Świętego, teksty o czystej miłości tak mocno ich poruszyły. Oczyściły…Zauważyłem, że muzyka chrześcijańska jest dla wielu osób często pierwszym doświadczeniem żywego Słowa Bożego, które dotyka serca. Wiele osób zostało poruszonych na przykład przesłaniem zespołu Strona B czy El Camino, ale także wielu innych muzyków. Krążek z debiutanckimi zespołami z 2013 r. rozszedł się w ilości ponad 900 egzemplarzy, a płyty debiutantów sprzedają się niekiedy wcale nie gorzej niż znanych zespołów. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, co dzieje się w ludzkim sercu, dlatego w tym roku planujemy zebrać świadectwa z Debiutów. Co roku na koncert przychodzi kilkaset osób, wierzę, że coś ich tu przyciąga. I mogą wiele o tym powiedzieć.

Można powiedzieć, że Debiuty narodziły się z muzycznego zesłania Ducha Świętego.

Pierwszy Koncert Debiuty w 2011 r. rzeczywiście okazał się trzęsieniem ziemi. I to nie tylko za sprawą występu zespołu Love Story. Okazało się, że pomysł zaproszenie mało znanych zespołów chwycił. Ludzie chcieli ich słuchać. To był moment przełomowy również dla mnie. Już pod koniec podstawówki wiedziałem, że chcę ewangelizować przez muzykę i radio, na studiach dziennikarskich na UKSW organizowałem ewangelizacyjne koncerty "Młodzi dla Benedykta XVI”, ale pierwszy koncert Debiuty ukierunkował mnie konkretnie na młodą scenę. Odkryłem w niej ogromny potencjał, świeżość i autentyzm wiary, którą młodzi mogą przekazać innym. Okazało się także, że ich muzyka dotyka także starszych – pozwala im wrócić do dziecięcej, ufnej wiary, czegoś najprostszego, co jest w ludzkim sercu. To był niesamowity czas, jakby budzenie muzycznego olbrzyma. Od tego czasu przez scenę Dobrego Misja przewinęło się kilkanaście debiutanckich zespołów m.in. Kanaan, Mocni w Wierze czy Twoje Niebo.

Nie dziwnego, że na koncercie, jak często mówisz: „jest moc!”, skoro w intencji muzyki chrześcijańskiej potrafi modlić się dwadzieścia zakonów…

Cały wywiad z Michałem Guzkiem można przeczytać w bieżącym numerze warszawskiego Gościa Niedzielnego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama