Nowy numer 4/2021 Archiwum

Modlitwa za Janka

Odeszli cicho, bez bliskich, samotnie. Bóg jeden wie, ilu bezdomnych umarło w ciągu roku. Choć są też ludzie, którzy chcą pamiętać.

Każda świeca to jedno ludzkie życie. Przy ołtarzu zapalali je ci, którzy z imienia znali zmarłych. Bo bezdomni nazwisk nie pamiętają. Dla nich wystarczy: Janek, Kamila, Paweł… 13 lutego w kościele środowisk twórczych warszawska Wspólnota Sant’Egidio już drugi raz modliła się z bezdomnymi za ich przyjaciół. Marcin zapalił trzy świece. Tylu kumpli stracił w ubiegłym roku. Paweł przed świętami zapił się na śmierć. Nie dawał sobie rady. Miał 36 lat.

Wcześniej odszedł Ryszard. Zabił go rak. Trzeciego zabrała Wisła. – A przecież wśród tych ludzi jest wielu fachowców: murarzy, stolarzy, parkieciarzy… – mówi. Sam wydobył się z dna. Z zawodu pilarz-drzewiarz i operator wtryskarek zarabia na pokój. Rodzinę już dawno odebrał mu alkohol. Teraz inni bezdomni są trochę jak rodzina. – Na ulicy trudno żyć i trudno na niej umierać. Bezdomni często odchodzą tak, jak żyli, w sposób anonimowy i niezauważony. Dzieje się tak zwłaszcza zimą, gdy wiele osób umiera nie tylko z powodu mrozu, ale i obojętności innych – mówiła na rozpoczęcie liturgii Magdalena Wolnik, odpowiedzialna za warszawską Wspólnotę Sant’Egidio. W liturgii wzięło udział około 100 bezdomnych. – Prorok Izajasz mówi, że jeżeli myślimy o nawróceniu się do Boga, mamy zwrócić się do bliźnich, którzy są wokoło. Im bardziej konsumujemy, tym mniej zostaje dla innych. Nie groź palcem. Daj szansę, by bezdomny zarobił na chleb. Jeśli naprawisz relację z drugim człowiekiem i z Bogiem, ciemność w tobie zamieni się w jasność. Bo można się zagubić w poszukiwaniu ciągle czegoś więcej dla siebie. Jeśli zapominamy o potrzebujących, to, co trzymamy dla siebie, nie przyniesie nam radości. Nikt nie jest tak biedny, by nie mógł czymś obdarować drugiego człowieka. Choćby życzliwym spojrzeniem – mówił w homilii o. Konrad Keler. Podczas liturgii przypomniano życiorysy niektórych bezdomnych. Na przykład Janusza, który chorował na serce. Wezwana karetka po długich nalegania zabrała go do szpitala, z którego został wypuszczony po podstawowych badaniach. Zmarł następnego dnia na ulicy. 32-letni Adam w mroźną noc został wyrzucony z klatki schodowej, na której spał. Zmarł z wychłodzenia organizmu. Klaudia, starsza samotna kobieta, odeszła w styczniu 2015 r. Czekała na pogrzeb trzy miesiące, a ponieważ policji nie udało się potwierdzić jej tożsamości i odnaleźć rodziny, została pochowana w grobie z tabliczką „NN”. Liturgia ma być nie tylko wyrazem pamięci o tych osobach, ale jednocześnie apelem do mieszkańców Warszawy o przeciwstawianie się obojętności i o solidarność z osobami bezdomnymi czy ubogimi – zimą i w ciągu całego roku, co może ocalić ich życie i uczynić lepszym życie nas wszystkich. Na koniec każdy otrzymał tulipana oraz obrazek z Matką Bożą. Po Mszy św. wspólnota zaprosiła wszystkich na posiłek. Nie tylko bezdomnych. Pani Barbara była kasjerką na Dworcu Wschodnim. Wzięła kredyt na remont, a potem ekipa remontowa wsiąkła razem z materiałami, które kupiła. – Powinnam żyć jak dama, a mieszkam jak ostatni dziad – mówi, zajadając bigos przygotowany przez wolontariuszy Sant’Egidio. Kredyt spłaciła, ale o mało co nie straciła mieszkania. Warszawska Wspólnota Sant’Egidio liczy ok. 50 osób i wielu wolontariuszy, którzy pomagają im m.in. raz w tygodniu przygotowywać „kolację na ulicy”, a także doroczną wigilię dla kilkuset bezdomnych. – Nie mamy żadnej recepty na bezdomność, nie próbujemy zastępować pracowników socjalnych, a pod względem efektywności nie dorastamy zapewne do pięt wielu innym grupom, które regularnie opiekują się bezdomnymi. Chcemy jednak robić to, co potrafimy i możemy – starać się zaprzyjaźnić z bezdomnymi, którzy zazwyczaj doświadczają jedynie pogardy. Wysłuchać ich historii, razem pożartować, dać poczucie, że ktoś o nich pamięta i chce poświęcić im odrobinę swego czasu – mówi Magdalena Wolnik. Wspólnota powstała w 1968 r. w Rzymie. Obecnie skupia ok. 60 tys. osób w 75 krajach. W Warszawie funkcjonuje od 2008 r.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama