Nowy numer 2/2021 Archiwum

Freski przemodlone

Nie wziął do ręki pędzla, zanim nie odmówił modlitwy. Może dlatego malował wręcz niebiańsko, a jego dzieła zachwycają nawet po sześciu wiekach.

Relikwiarz w kształcie ikony, z portretem dominikanina bł. Fra Angelico – genialnego twórcy fresków i patrona artystów, uroczyście złożono na ołtarzu w kościele św. Dominika na Służewie. Biskup Michał Janocha 18 lutego odprawił przy nim Mszę św. w intencji twórców, by w swoich dziełach „dążyli do poznania piękna, jakim jest Bóg”. Relikwie współbrata dominikanie przywieźli z Włoch pod koniec listopada ubiegłego roku wraz z relikwiami założyciela swojego zakonu św. Dominika.

W homilii bp Janocha przypomniał niezwykle skromne, ciche, przepełnione modlitwą i sztuką życie Guida da Pietro (zakonne imię: Giovanni da Fiesole, jednak ze względu na piękno malarstwa nazywany Fra Angelico – Brat Anielski), który żył we Włoszech w latach 1400–1455. Malował wyłącznie obrazy religijne i nigdy ich nie poprawiał, nie przemalowywał, bo jak mawiał: „taka była wola Boża”. Spod jego pędzla wyszły piękne, świetliste sceny Zwiastowania, ukoronowania Matki Bożej, Ostatniej Wieczerzy, ukrzyżowania Pana Jezusa oraz przedstawiające życie świętych diakonów Szczepana i Wawrzyńca. Jego freski można podziwiać w Fiesole, Kortonie, Florencji, w katedrze w Orvieto, a także w Watykanie, gdzie ozdobił papieską kaplicę i apartamenty na zaproszenie dwóch kolejnych papieży Eugeniusza IV i Mikołaja V. – Nawet teraz, po sześciu wiekach, oglądając jego freski i obrazy, bije z nich niezwykła delikatność, przezroczystość, jasność. Kiedy malował Ostatnią Wieczerzę, także Judaszowi domalował aureolę, chociaż nieco ciemniejszą niż pozostałym apostołom – zwracał uwagę bp Janocha. – W tym ujęciu postaci, w ich twarzach, ruchach, widać świętość jego duszy, mocno zakorzenionej w religii Chrystusowej. Jak zauważył bp Janocha, historyk sztuki, Fra Angelico tworzył barwne, wyraziste obrazy „publiczne”, zaś inną technikę zastosował, malując freski w 44 celach w klasztorze św. Marka we Florencji. Chcąc ułatwić zakonnikom osobistą kontemplację i rozważania prawd objawionych, zredukował obrazy w swojej formie do minimum, uwypuklając w nich to, co z punktu widzenia wiary najważniejsze. – Unikał ludzkiej chwały, chociaż jego dzieła były tak znane, że mógł być bogaty, zajmować wysokie stanowiska. On jednak odpowiadał, że prawdziwym bogactwem jest zadowalać się tym, co małe – mówił bp Janocha, cytując fragmenty biografii błogosławionego napisanej przez Giorgia Vasariego. – Kiedy papież Eugeniusz IV proponował mu biskupstwo, błagał, by nie musiał przyjmować tego obowiązku. Gdy pytano go o jego prace, mówił, że wykonywał je, by zadowolić swojego przeora i to wystarcza, żeby były dobre. Wzruszająca pokora, jakże kontrastująca z dzisiejszym pojęciem sztuki i artysty. Błogosławiony Fra Angelico zmarł w Rzymie 18 lutego 1455 r. w konwencie Santa Maria Sopra Minerva, gdzie pod posadzką bazyliki znajduje się jego grób z marmurową podobizną. W 1982 r. papież Jan Paweł II beatyfikował go, a dwa lata później ogłosił patronem historyków sztuki i artystów. – Wypełnił swoje powołanie, bo jego twórczość oddawała i będzie oddawała chwałę Bogu poprzez wszystkich, którzy ją oglądają i jeszcze będą oglądać – podkreślił bp Janocha.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama