Nowy numer 42/2020 Archiwum

Kłopoty z liczeniem

Ilu uczestników miał sobotni marsz opozycji? Szacunki ratusza i policji różniły się pięciokrotnie.

Nie damy się wypchnąć z Unii. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które nie doświadczyło okropieństw wojny – mówił Jarosław Kalinowski z PSL do tłumów z biało-czerwonymi i unijnymi flagami na pl. Na Rozdrożu. Trwający kilka godzin marsz „Jesteśmy i będziemy w Europie” zgromadził rekordową liczbę uczestników. Gdy pierwsi dotarli na pl. Piłsudskiego, ostatni dopiero ruszali w drogę.

Stąd ratusz oszacował, że wzięło w nim udział nawet 240 tys. ludzi. Policja, która tłumaczyła, że liczyła tylko tych, którzy stali na początku i na końcu, podała liczbę 45 tysięcy.
Marsz współorganizowany przez Komitet Obrony Demokracji oraz partie opozycyjne – PO, Nowoczesną oraz PSL. Na scenie pojawił się również Bronisław Komorowski. – Nie przyszliśmy tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że jest nam razem dobrze, tylko dlatego, że w Polsce jest źle – mówił. – Jesteśmy tutaj, bo chcemy walczyć o polską wolność, o polską demokrację, o polskie prawo do dobrego funkcjonowania w Unii Europejskiej – podkreślił były prezydent. 
W Alejach Ujazdowskich rozwinięto 400-metrową, rekordowo długą, flagę Polski, którą przywieźli działacze PO z Ostrowca Świętokrzyskiego. W marszu skandowano antyrządowe hasła, a część uczestników niosła satyryczne transparenty, np. wizerunek Antoniego Macierewicza z brodą Osamy bin Ladena.
W południe wyruszył także marsz krucjaty różańcowej i narodowców z katedry warszawsko-praskiej z obrazem Matki Bożej, krzyżem i relikwiami św. Jana z Dukli. – Idźcie przez to miasto z szacunkiem, pamiętając, że to miasto umęczone – prosił w homilii ks. Andrzej Dusza.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama