Nowy numer 44/2020 Archiwum

Niszczycielska siła

Czy czworo bohaterów sztuki "Kto się boi Virginii Woolf?" Edwarda Albeego, granej na scenie teatru Polonia, znajdą w samooskarżeniach jakąś ulgę?

Jeśli nie, to dlaczego decydują się na eskalację agresji, na upokorzenie partnerów, choć tym samym przecież upokarzają samych siebie? Czy to rodzaj perfidnej psychoterapii wynikającej z bezradności, z poczucia bezsilności?

Jednak ta noc, gdy topimy w alkoholu urazy, gdy odsłaniamy się coraz bardziej, gdy stajemy się żałośni, odkryje głęboko skrywane, bolesne tajemnice. Ewa Kasprzyk i Krzysztof Dracz w obecności swoich nowych, młodych przyjaciół (Agnieszka Zulewska i Piotr Stramowski) pragną za wszelką cenę unicestwić siebie, swoje życie, swoje niespełnione marzenia. Za sprawą tej psychodramy związek młodych zaczyna być zagrożony. I u nich pojawiają się pretensje, rodzi się agresja, ożywają złe wspomnienia. Antywzorce działają. Toksycznej parze udaje się zatruć wszystko, co wokół nich.

Czarna wizja świata, a także intymnego, rozpadającego się związku odsłania obraz katastrofy, po której zostaną tylko ruiny. Na ratunek jest już chyba za późno. Z dużym wyczuciem wyreżyserował ten gorzki dramat Jacek Poniedziałek, jednocześnie autor nowej wersji tłumaczenia. Edward Albee, także dzięki tej skandalizującej w mniemaniu niektórych krytyków pozycji, dołączył szybko do czołówki dramaturgów amerykańskich. Premiera sztuki w 1962 r. wzbudziła liczne kontrowersje, odmówiono przyznania sztuce Nagrody Pulitzera, ale zrównoważyły ją szybko liczne i prestiżowe nagrody, a przede wszystkim zachwyt publiczności. Odtąd obok Arthura Millera, Tennessee Williamsa, Albee był najczęściej grany na scenach Ameryki i Europy. Ekranizacja jego sztuki z Richardem Burtonem i Elizabeth Taylor była nominowana w trzynastu kategoriach do Oskara, zwieńczonych pięcioma statuetkami.

Aktorzy otrzymujący szansę zagrania tak wyrazistych ról, jakie oferuje sztuka Albeego, odczuwają jednocześnie lęk przed porównywaniem ich kreacji do legend, jakie stały się udziałem największych. Niepotrzebnie. Na scenie Polonii otrzymujemy pokaz świetnego warsztatu i pełnej ekspresji, szczególnie pięknie prowadzi swoją postać Krzysztof Dracz jako George. To aktor, który zasługuje na większą uwagę reżyserów i mamy nadzieję, że także dzięki przedstawieniu w teatrze Polonia zacznie otrzymywać więcej propozycji na swoją miarę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama