Nowy numer 43/2020 Archiwum

Z pasji do życia

S. Urszula Głowacka RSCJ w podwarszawskich Markach stworzyła miejsce, w którym młodzi mogą odkryć swoje pasje: muzyczne, artystyczne czy fotograficzne. I wyjść z życiowego dołka.

Wahała się, czy zakładać rodzinę. Ale ostatecznie wybrała Jezusa. Nie żałuje. S. Urszula Głowacka ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusowego Sacre Coeur w podwarszawskich Markach poprzez Fundację „Otwarte Serce” towarzyszy młodym w trudnym czasie dorastania. Jak matka.

– Naszą misją i wielkim pragnieniem jest to, aby młodzi „mieli życie i mieli je w obfitości”, by odkrywali swoje pasje i odnajdywali sens życia. A to wymaga trudu i poświęcenia – wyjaśnia. Trud pierwszy: pasje Młodzieżowy Klub Socjoterapeutyczny „Otwarte Serce” mieści się w jednorodzinnym domu przy ul. Spokojnej, w siedzibie fundacji. Codziennie w godzinach popołudniowych zagląda do niego ponad 30 nastolatków z Marek, Radzymina, Ząbek, a nawet z Warszawy. Do placówki najczęściej kierują ich szkolni pedagodzy. Widzą trudności w nauce, problemy emocjonalne, niekiedy uzależnienia i brak rodzinnych więzi. W odbudowaniu umiejętności nawiązywania relacji w ramach dogoterapii pomaga czworonożny Brandon. Nad ważnymi dla młodych tematami pracują socjoterapeuci – rozmową leczą ból związany z tatą alkoholikiem czy mamą, która kocha za mało. Zajęcia graficzne, fotograficzne, komputerowe, artystyczne, a nawet bajkopisarstwo mają pomóc odkryć zainteresowania, które wyciągną młodych z życiowego dołka. – Wspólnie szukamy także tego, co daje im radość – wyjaśnia s. Urszula. Przy fundacji powstała więc grupa teatralna „Teraz” i zespół muzyczny „Open Heart”. Starą gitarę miała siostra, talent i zapał do grania – młodzi. Drugą ufundował św. Mikołaj, perkusję zasponsorował bank. Do tworzenia muzycznej grupy razem z podopiecznymi fundacji zaangażowali się także młodzi z okolicy. W ubiegłym roku odbyła się pierwsza edycja powstałego z inicjatywy podopiecznych muzycznego Festiwalu Młodych Marki.FM promuje młode talenty i muzykę z wartościowym przesłaniem. Trud drugi: zaangażowanie Młodzi, którzy przychodzą do Fundacji, często są zbuntowani i mają poczucie krzywdy, że „ktoś im tak życie urządził”. Socjoterapia, owszem, pomagała, ale potrzebna była jeszcze praktyka życia. Dlatego w ramach fundacji powstał program Lidera Otwartego Serca przygotowujący młodych do zaangażowania się w działalność lokalną. Młodzi pomagają w organizacji festynów, wystawiają przedstawienia w przedszkolach i angażują się w przygotowanie muzycznego festiwalu. – Przez zaangażowanie chcemy wybić ich z poczucia przegranej, ale też pokazać, że są ważni i mogą mieć swoje miejsce w społeczeństwie – wyjaśnia s. Urszula. Formacja lidera trwa trzy lata i prowadzi do odkrycia wartości, które są przeciwieństwem siedmiu głównych grzechów. – Zamiast lenistwa pokazujemy wartość pracy, czystość zamiast pożądliwości – daje przykłady siostra. Na zakończenie kursu młodzi otrzymują pierścień z amazońskiego drzewa palmowego – symbol solidarności z potrzebującymi. W tym roku formację rozpoczęło czterech podopiecznych. Trud trzeci: praca Postawić młodych na własne nogi to także jeden z celów, który stawia sobie fundacja. Dwa lata temu na ul. Spokojnej powstało Centrum Integracji Społecznej. To jedyne w gminie miejsce, a jedno z kilku na Mazowszu, gdzie młodzi od 18. roku życia mogą uczyć się zawodu i kształtować cechy niezbędne w pracy, takie jak odpowiedzialność, solidność czy punktualność. W ramach CIS działa pracownia krawiecko-rękodzielnicza, warsztat szewski i warsztat techniczno-modelarski. Młodzi mają szansę wziąć udział w szkoleniach zawodowych i kursach. Za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie, mogą także korzystać z socjoterapii i psychologicznego wsparcia. Młodzi już wcześniej mogą sobie dorabiać w ramach programu „Praca, która wychowuje” – za drobne prace w ogrodzie, odkurzanie czy mycie okien otrzymują kieszonkowe. Warunek jest jeden: wydają je na wyjście do kina, koncert, potrzebne książki czy żywność. – Wielu naszych podopiecznych znalazło już zatrudnienie w sklepie, przedszkolu czy warsztacie tapicerskim. Inni przyuczają się do zawodu fotografa czy pracy w ochronie – mówi. Dla tych, którzy ukończyli 18 lat i nadal chcą być związani z fundacją, powstało Centrum Rozwoju Osoby. Trud wychowawczej pracy często się zwraca. Marek chce pójść na studia, Kasia znalazła pracę, Wojtek kupił sobie auto, a Magda wyprowadziła się od toksycznych rodziców. – Jesteśmy jedyną placówką w gminie, która zajmuje się aktywizacją zawodową i profilaktyką wśród młodych. Niestety w tym roku nie otrzymaliśmy wsparcia z gminy na kontynuację projektu Centrum Integracji Społecznej. Bez dotacji i dodatkowych zleceń nie będziemy w stanie dalej prowadzić działalności w tej formie – mówi siostra.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama