Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pogoń za marnościami

Na scenie pod ekscentryczną formą kryją się poważne treści.

Spektakle Janusza Wiśniewskiego, który po latach święcenia triumfów na europejskich scenach wrócił do polskich teatrów, wzbudzają entuzjazm swoją niebanalną formą. Ale myliłby się ten, kto sądzi, że istotą teatru Wiśniewskiego jest epatowanie gestem, mimiką, maską. Spektakl „Nos”, oparty na jednym z opowiadań Gogola, wydaje się na pozór zabawną anegdotą. Ale u Gogola, tak jak i u Wiśniewskiego, nic nie jest błahostką.

No cóż, pewnego dnia major obudził się bez nosa. Wraz z jego utratą bohaterowi wydawało się, że stracił wszelkie perspektywy. Ale jak znaleźć kogoś, kto mu ten nos ukradł lub – co gorsza – kogo ów nos wybrał na nowego pana? Udręczony i poniżony major musiał zainteresować zarówno autora, jak i reżysera, którzy nie są w stanie przejść obojętnie obok wykluczonych. Uświadamiają, że zabieganie o sukcesy, karierę, luksusy – to wszystko marność nad marnościami. Gdy major to zrozumiał, poczuł ulgę. Dojrzał. Obserwacja, w jaki sposób poruszają się aktorzy, właściwie wielkie marionety, ich posuwistego ruchu, jakby płynęli w niebyt, masek, które sprawiają, że aktorzy przeistaczają się w postacie odległe często od ich emploi, to zadanie wręcz upojne. Wiśniewski wierny jest swojej stylistyce, tak jak wierny jest swoim ludziom. Cały zespół, kierownik muzyczny Jerzy Satanowski i choreograf Emil Wesołowski stanowią jedno artystyczne ciało. Z tej symbiozy wyłania się niepowtarzalne zjawisko Teatru Janusza Wiśniewskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama