Nowy numer 42/2020 Archiwum

Boże mój…

Czy Bóg może zwątpić w siebie? I kto wówczas może Mu pomóc?

Sztuka izraelskiej pisarki Anat Gov, grana przy pełnej widowni w Mazowieckim Instytucie Kultury, wzbudza entuzjazm widzów, choć informacja o tej pozycji roznosi się właściwie pocztą pantoflową. O jej wyjątkowości stanowi niezwykły temat, a także znakomite aktorstwo Doroty Landowskiej i Andrzeja Mastalerza.

W gabinecie lekarki, skromnej i nieprzeceniającej swoich terapeutycznych umiejętności, matki autystycznego chłopca, pojawia się nietypowy pacjent. Przedstawia się jako Bóg. Gdy terapeutka zaczyna wierzyć w jego tożsamość, natychmiast próbuje skierować go do wybitnego specjalisty, jednak pacjent upiera się, że to ona ma prowadzić terapię. Czyżby wiedział, że jej życie pełne jest wątpliwości we własną wiarę i pretensji pod adresem Wszechmocnego? Za chwilę się okaże, że relacje między pacjentem a lekarzem całkowicie się zmienią. Terapeutka zrozumie, że źle osądzała obojętność Boga wobec niej, że w najtrudniejszym momencie jej życia to właśnie Bóg uchronił ją od tragicznego błędu. Bóg zaś, jak się okazuje, tropił od lat swoje „pomyłki” wobec wiernych, poczynając od wygnania z raju Adama i Ewy, aż po okrucieństwo wobec Hioba. Problem Boga polegał jednak na tym, że za wszelką cenę usiłował znaleźć winnych, którzy go do tych chybionych decyzji popychali. Raz był to Wąż, kiedy indziej Szatan. Bóg zwątpił w końcu w samego siebie, w swoją mądrość i nieomylność. Bezradny, stał się bliższy swojej terapeutce. Dialog staje się coraz bardziej fascynujący, a przy tym dzięki dyscyplinie aktorów i wsparciu reżysera Marka Pasiecznego nie traci nic ze swojej prostoty.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama