Nowy numer 43/2020 Archiwum

Miarka za miarkę

Aktorzy pod kierunkiem reżysera po mistrzowsku rozgrywają konflikt między moralnością a władzą.

Zdaniem Oskarasa Korsunovasa, reżysera spektaklu, nikt tak trafnie jak Szekspir nie diagnozuje prawdy o nas samych, tu i teraz. Błędem więc jest wystawianie sztuk Szekspira w kostiumie z epoki i z poszanowaniem tradycji. Autor „Makbeta” jest bowiem twórcą żywym.

Nie pomylił się ani na jotę, w jakim kierunku będzie się rozwijał świat, w jakim stopniu człowiek będzie maskował swoją ułomność, próbując ukrywać właściwe intencje. Dramaturgia Szekspira jest więc dla nas bezcenna. Bo jak dodaje Korsunovas, żyjemy przeszłością lub przyszłością, dopiero teatr nadaje teraźniejszości sens. To, co jednak Szekspir obnaża najbardziej bezlitośnie, to mechanizmy władzy. Do takich sztuk, które demaskują obłudę władców czy po prostu polityków, należy „Miarka za miarkę”. Chyba trafne jest to, co czytamy w programie: „To polityczny thriller podszyty okrucieństwem, ironią i czarnym humorem”. Za rzekome winy, które próbuje ukarać władza, płaci zawsze niewinny człowiek. Szekspir w swojej sztuce stawia dręczące nas od wieków pytanie o związek władzy z moralnością. Im przedstawiciele władzy surowiej karzą za brak moralności, tym sami głębiej pielęgnują mroczne instynkty. Jest to okrutna zabawa, a jej sprawcy traktują swoje eksperymenty z sadystycznym upodobaniem. Książę Vincenzo, nie chcąc brać odpowiedzialności za anarchię i nieobyczajność, opuszcza stolicę, wyznaczając na swego zastępcę namiestnika Angelo. Ten rządzi państwem bezlitośnie, karząc za wszelkie przewinienia więzieniem lub śmiercią. Claudio oczekuje wyroku za spłodzenie nieślubnego dziecka. Nie liczą się przy tym uczucia takie jak miłość, wierność, przywiązanie. Vincenzo wraca pod przebraniem mnicha i dochodzi do wniosku, że tym, który najszybciej jest skłonny ulec niemoralnym pokusom, jest właśnie Angelo. Intryga w sposób oczywisty akcentuje konflikt między anarchią a porządkiem prawnym, przy czym naturalne instynkty człowieka, którym ulegają nawet najwyżej stojący w hierarchii władzy, są ignorowane. Czy sprawiedliwości stanie się zadość? Zobaczymy w teatrze. Reżyser znakomicie pracuje z aktorami. Ich charaktery przekładane są na gest, ruch, pozę. Nawet mimika jest tu mniej istotna. Nowe środki wyrazu zastosowane przez reżysera intrygują i trzymają widzów w napięciu. Na tle wyrównanego zespołu prym wiodą Sławomir Grzymkowski i Przemysław Stippa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama