Nowy numer 44/2020 Archiwum

Lunęło miłosierdziem

Przekraczali bramę Domu św. Faustyny w strugach deszczu. – To Boże miłosierdzie na nas pada – mówili pielgrzymi.

Rano było pochmurno, w południe upalnie, ale gdy blisko 300 pielgrzymów VIII Pieszej Pielgrzymki z Warszawy do Ostrówka wchodziło na teren Domu św. Faustyny, lunęło. Nagle. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pątnicy właśnie wtedy pieśnią prosili Boga, by „miłosierdzie spłynęło na nich jak… deszcz”. 


Z każdym krokiem bliżej Ojca


Kolorowo zrobiło się od przeciwdeszczowy płaszczy. A pod wszelkimi zadaszonymi powierzchniami i drzewami – tłoczno. Grażyna Machura rozgrzewa się kawą. W pielgrzymce do Ostrówka idzie już trzeci raz. Na drogę do Częstochowy już nie pozwala zdrowie. Ale, jak się okazuje, Bogu i 40 km z kościoła pw. Bożego Miłosierdzia i św. Faustyny do Ostrówka wystarczy, by okazać miłosierdzie. 
– Wyruszałam na tę pielgrzymkę pogrążona w dużym smutku z powodu mojej choroby. Czułam jak z każdym krokiem, z każdą zaśpiewaną pieśnią i wysłuchaną konferencją, odzyskiwałam pewność, że w niebie mam kochającego Ojca. Przepłakałam całą spowiedź. Wróciła nadzieja. Teraz zupełnie inaczej patrzę na moją sytuację – cieszy się. 
W jej oczach widać radość, na twarzy zamiast smutku – promienny uśmiech. Jest żywym potwierdzeniem słów, które podczas Mszy św. w Ostrówku skierował do pątników abp Henryk Hoser. 
 – Pielgrzymka uświadomiła nam, że jesteśmy dziećmi Bożymi w drodze. Że prowadzi nas Ojciec pełen miłosierdzia i Jemu trzeba zaufać, zawierzyć i oddać swoje życie. On wie, co jest dla nas najlepsze – mówił ordynariusz warszawsko-praski.
Marek także słuchał w zadumie pielgrzymkowej homilii. „Coś” go natchnęło, żeby dziś tu być. Z Ząbek na Mszę św. przyjechał na rowerze. 
– Bóg jest naszym wychowawcą i zsyła na nas trudne sytuacje, cierpienie, przeszkody, żeby nas wyćwiczyć w cierpliwości. Bo bez cierpliwości nie ma wierności, ani Bogu, ani człowiekowi – kontynuował kaznodzieja. 
Marek jednego dnia stracił trzy osoby, które kochał: żonę i dwójkę dzieci. – Żona wzięła ze mną rozwód i zabrała córki. Bardzo cierpię z tego powodu. Być może ta sytuacja miała sprawić, bym prawdziwie zbliżył się do Boga – zastanawia się. I dodaje: – W tym trudnym czasie On jest dla mnie jedynym oparciem.


Tajemnicza więź


Modrzewiowy dworek, w którym przez rok jako pomoc domowa pracowała św. s. Faustyna, zanim wstąpiła do klasztoru Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Żytniej, moknie w strugach deszczu. W środku ciasno od pielgrzymów. 
– To niezwykle ważne miejsce. I niezwykle ważny rok. W świetle tego roku, jaki spędziła tu św. Faustyna odkrywamy to, jakim była człowiekiem. Dlatego tak ważne jest wrócić do świadectwa ludzi, którzy ją tutaj spotkali i zapamiętali – mówił abp H. Hoser. 
Mariusz Sasin historię o św. Faustynie poznał w domu. 
– Zwłaszcza prababcia wiele mówiła o tej świętej. Codziennie chodziła na Mszę św. do naszego kościoła w Klembowie, moja prababcia dobrze ją pamiętała. Czuję, że mam z nią bliską więź. A od kiedy został poświęcony Dom w Ostrówku często przyjeżdżamy tu na koronkę – mówi.
Dla Alicji Sasin, żony pana Mariusza, św. Faustyna to wzór do naśladowania. I wielka orędowniczka. – Ona nigdy nie narzekała. Mimo wielu utrapień i cierpień, we wszystkim widziała wolę Bożą – mówi. Jest przekonana, że to dzięki wstawiennictwu Apostołki Bożego Miłosierdzia jej sparaliżowany brat odzyskuje zdrowie. 
Poznać bliżej s. Faustynę przyjechały także siostry ze Zgromadzenia Sióstr MB Miłosierdzie z ulicy Żytniej. – Bardzo chciałyśmy przyjechać do miejsca, gdzie zrodziło się powołanie s. Faustyny. To korzenie naszego zgromadzenia – mówią. I milkną. Dla zakonnic to czas osobistego spotkania – sam na sam ze świętą. 
Chwila przerwy i po Mszy św. znów mocno się rozpadało. Pielgrzymi pospiesznie zaczęli rozjeżdżać się w kierunku Warszawy, Sulejówka, Zielonki, Kobyłki, a nawet Koszalina, Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry. 
– Na świeżo trudno powiedzieć, co dała mi ta pielgrzymka. Cały czas jeszcze jesteśmy w drodze, upale, zmęczeniu, a teraz deszczu. Z pielgrzymim trudem na pewno związana jest łaska, której się dostępuje dla siebie, rodziny i wszystkich trudnych spraw – mówi Joanna Piłat. 
Ostatniego dnia pielgrzymki chyba nikt nie miał wątpliwości, że miłosierdzie w Ostrówku hojnie się rozlało. 
– Jesteście teraz posłani, by promieniować nim w swoim otoczeniu, tak jak św. Faustyna. Żebyście byli dla ludzi miernikiem życia, które jest godne człowieka i godne dziecka Bożego – powiedział na zakończenie arcybiskup. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama