Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zaklinanie losu

Na jesienne szarugi Teatr Współczesny przygotował dla swoich widzów kurację rozpraszającą smutki i smuteczki. Mam nadzieję, że nie tylko na dwie godziny.

Sztuka kanadyjskiej autorki Cat Delaney pod tytułem "Lepiej już było” uświadamia nam przekornie, że zawsze może być gorzej, ale to nie powód, by się załamywać. Przykładem jest postawa niezwykłej, zabawnej, ekscentrycznej bohaterki Esmeraldy, którą gra z przekonującym optymizmem Marta Lipińska. A oprócz niej cały zespół, który myśli o tym, jak polepszyć ten świat, który i bez nich zmierza w złą stronę.

A że są to panienki lekkich obyczajów, policjantki, pracownice opieki socjalnej - cóż stąd! Esmeralda każdego nauczy radości życia. Gdy czterdzieści lat temu porzucił ją mąż z bileterką, zabierając kota, Esmeraldzie został na pociechę nowy kot i teatr wypełniony Szekspirem i oklaskami. Gdy odszedł kolejny kot, gdy straciła mieszkanie, bo pieniędzy nie starczało na czynsz, znalazła oryginalny sposób, by znaleźć nowy dach nad głową, celę więzienną i nowych przyjaciół.

Wie, że mając osiemdziesiąt lat, nie zagra już żadnej roli; rozumie, że musi znaleźć nowy sposób na życie. A ze swoim poczuciem humoru i wiarą, że wszystko jeszcze może się odmienić, zaklina los i ów los niezwykłym trafem obdarowuje ją wygraną. Esmeralda wkłada czerwoną suknię i czerwony kapelusz i zaczyna budować dom, w którym miejsce znajdą jej bezdomne przyjaciółki, bo każda z nich marzy o tym, by żyć godnie i uczciwie. Penelopa (Joanna Jeżewska) przestanie pić i zajmie się swoimi córkami, które wciąż gubi w pijanym widzie, Val (Katarzyna Dąbrowska) wróci z ulicy do zawodu aktorki, obrońca z urzędu (Sebastian Świerszcz) już nie będzie musiał wyciągać z aresztu podopiecznej, zajmie się więc swoim życiem i znajdzie miłość.

Czy można w taki happy end uwierzyć? Można, gdy na własne oczy widzimy, jak urok osobisty Esmeraldy, czyli Marty Lipińskiej pokonuje wszystkie przeszkody, a także gdy przeczytamy biografię niezwykłej autorki kochającej świat, zwierzęta, ludzi, a nade wszystko teatr. Cat Delaney wyznaje: - "Pisanie nie jest moim zajęciem, pisanie to ja, to powietrze, którym oddycham”. Pisze więc, gra, reżyseruje. Ale to za mało. Ciągle gna ją w świat, który chce poznać od podszewki. Na przykład świat wyścigów samochodowych. Była managerką kierowców wyścigowych, z którymi przyjaźni się do dziś.

Szalona? Tak. Ale dzięki temu jej szalone bohaterki zmieniają świat na lepsze, nawet jeżeli życie zepchnęło je na margines. Bo bez wątpienia jest wrażliwa na krzywdę samotnych i zapomnianych. Dlatego próbuje im pokazać, że zawsze można wziąć los w swoje ręce, jak to zrobiła Esmeralda. I los takiej presji musi ulec. Ma czas na teatr, na dobrą kuchnię. I oczywiście na to, by zająć się swoimi czworonogami. Oprócz Fiony, owczarka szkockiego, i suczki Sky ma jeszcze trzy koty, a wszystkie te zwierzaki żyją w symbiozie. Nic dziwnego, że jej ciepłe sztuki nie tylko otrzymują nagrody, ale cieszą się powodzeniem u widzów w różnych krajach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama