Nowy numer 43/2020 Archiwum

Po prostu: święty prymas

- Nazywał siebie biskupem więziennej diecezji. Potrafił zrozumieć swoich oprawców i przebaczyć im, bez śladu agresji czy sprzeciwu. W tym widać wielkość duchową Prymasa Tysiąclecia – mówili paneliści konferencji poświęconej aresztowaniu i uwięzieniu kard. Stefana Wyszyńskiego.

Konferencja "Aresztowanie i uwięzienie kardynała Stefana Wyszyńskiego w świetle nowych faktów i dokumentów" odbyła się w Domu Arcybiskupów Warszawskich z okazji 60. rocznicy uwolnienia Prymasa Tysiąclecia z ponadtrzyletniego odosobnienia. Sesję poprowadził red. Jan Pospieszalski.

- Trzy lata presji psychicznej u każdego wywołałyby bierność i zniechęcenie. Tymczasem w przypadku Prymasa Tysiąclecia stały się zarzewiem trzech najpoważniejszych przedsięwzięć duchowych: Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, obchodów Millenium Chrztu Polski i łączącej te wydarzenia Wielkiej Nowenny, gigantycznego programu duszpasterskiego. Do okresu uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego trzeba podchodzić tak, jak podchodził on: jak do wielkich rekolekcji, wprawdzie przymusowych, ale zawdzięczanych według Prymasa Bożej Opatrzności. Jeśli w to nie wnikniemy, nic nie zrozumiemy z jego działalności - mówił prof. Paweł Skibiński, zastrzegając że historykom przyzwyczajonym do badania faktów materialnych trudno jest opisywać zjawiska duchowe.

Według prof. Pawła Skibińskiego Prymas nie prywatyzował doświadczenia uwięzienia. Wprost przeciwnie: widział w nim z jednej strony dopełnienie udręk, które przechodzili jego seminaryjni koledzy w hitlerowskich obozach, ale zdawał sobie także sprawę, że jego ofiara ma znaczenie dla całego narodu polskiego. Nawet niemożność obecności na Jasnej Górze podczas odczytywania Ślubów Narodu Polskiego rozumiał jako wyrzeczenie, którego oczekuje Matka Boża.

- Był zmuszony przeżywać swoje biskupstwo w odizolowaniu od owieczek. Łączy się duchowo w Wielki Czwartek ze swoimi kapłanami w katedrze, myślał jak wierni przeżywają Boże Narodzenie. Nie był pewien, co go spotka: był przekonany, że nigdy nie wyjdzie, albo będzie sądzony lub umrze w odosobnieniu. Ale dla niego najważniejsze było oddanie Chrystusowi - podkreślił prof. Paweł Skibiński, dodając że historia uwięzienia jest jedną z najpiękniejszych kart życia Prymasa Tysiąclecia.

O. dr Gabriel Bartoszewski dodał, że okres uwięzienia Prymasa nie był czasem zmarnowanym dla Kościoła. Wprost przeciwnie: wbrew intencjom komunistycznego reżimu był czasem niezwykle owocnym.

- Im gorzej stoją moje sprawy osobiste, tym lepiej jest dla Kościoła. Moje cierpienie osłania Kościół przed złośliwością nieprzyjaciół Boga. Jestem łupem, który odwraca uwagę wilków, który zapycha gardła ich i nie pozwala gryźć innych. Czuję to dobrze, jak moje uwięzienie krępuje ręce nieprzyjaciół Kościoła, którzy dotąd wszystko zło na mnie składali - mówił wicepostulator beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, cytując jego zapiski. - W nich i w historii uwięzienia bardzo odbija się jego świętość.

Red. Marian P. Romaniuk przedstawił z kolei nieznane dokumenty dotyczące reakcji świata na uwięzienie Prymasa Tysiąclecia. - Do 5 grudnia 1953 r. (w ciągu trzech miesięcy od uwięzienia Prymasa) do Watykanu nadesłano aż 3187 petycji, telegramów i listów, z żądaniem uwolnienia polskiego kardynała. Przez dwa miesiące dziennika watykański publikował na pierwszych stronach teksty telegramów przesyłanych na ręce Piusa XII. Protestowało m. in. 12 przedstawicieli państw, 74 kardynałów, 606 biskupów, 115 uczelni i ponad 1200 innych organizacji - mówił Marian P. Romaniuk.

O świętości prymasa mówił także red. Paweł Zuchniewicz, który podkreślił, że Prymas Tysiąclecia nazywał siebie biskupem więziennej diecezji.

- Pamiętał nie tylko o tych, których zostawił w Warszawie i Gnieźnie. Jako zadanie wychowawcze traktował także tych, którzy go pilnowali i z nim mieszkali. Więzienie traktował jako drogę, która zbliża go do Jezusa i cierpienia innych - podkreślił.

Słuchacze sesji mogli również obejrzeć film dokumentalny "Prymas Polski" z wprowadzeniem jego autorki Anny T. Pietraszek. Na koniec głos zabrał kard. Kazimierz Nycz, który zwrócił uwagę na deficyt badań nad teologią i przepowiadaniem kard. Stefana Wyszyńskiego.

- Trzeba mówić o kard. Stefanie Wyszyńskim w aspekcie teologicznym. Nie musimy udowadniać, że Prymas był człowiekiem wielkim. Musimy pokazać, w jaki sposób jego życie było zjednoczone z Panem Bogiem. Musimy pokazywać, że był człowiekiem świętym - powiedział.

 

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama