Nowy numer 48/2020 Archiwum

400 km dla hospicjum

Pracownik Archidiecezjalnego Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej wyruszył w dwutygodniową drogę, żeby pomóc osobom terminalnie chorym w dostępie do właściwej pomocy.

W pierwszy dzień astronomicznej jesieni i w iście jesienną, deszczową pogodę Wojciech Perkowski narzucił plecak i z Zalesia Górnego ruszył pieszo w 400-kilometrową drogę do sanktuarium w Tropiu w diecezji tarnowskiej. Na plecaku niesie widoczny z daleka napis: „Idę dla hospicjum”. W ten sposób zachęca do finansowego wsparcia warszawskiego Archidiecezjalnego Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej.

Telefony bolą

– Kiedy słyszę, jak nasze sekretarki odbierają telefony od rodzin i z bólem informują, że czas oczekiwania do hospicjum domowego to dwa, trzy miesiące, pęka mi serce. Wyobrażam sobie, co dzieje się po drugiej stronie słuchawki, jak trudna to musi być sytuacja dla chorych i ich rodzin. Osoba w terminalnej fazie choroby nowotworowej nie może tak długo czekać – mówi pan Wojciech. Archidiecezjalny Zespół Domowej Opieki Paliatywnej mieści się na Bielanach, w parafii św. Zygmunta. Zapewnia opiekę lekarską, pielęgniarską, duchową i socjalną w domu chorego oraz dostęp do niezbędnej aparatury i sprzętu medycznego. Wspiera też rodzinę, bo to ona niesie ciężar codziennej opieki nad chorym. Zespół domowego hospicjum ma pod opieką jednorazowo ponad 130 pacjentów. Tylu chorych jest objętych kontraktem. Potrzeby są natomiast kilkukrotnie większe. Dlatego zdarza się, że chory nie doczekał pomocy hospicjum albo jego stan pogorszył się na tyle, że rodzina nie była w stanie kontynuować opieki w domu. – Wierzę, że moim marszem zbiorę pieniądze na opiekę nad większą liczbą potrzebujących. Chcę pomóc osobom, które są w bólu choroby oraz w bólu bezradności z powodu cierpienia członka rodziny – mówi pracownik hospicjum.

Skocz na bungee, pobij rekord

Współpracując z platformą waymore.pl piechur z Zalesia chce nagłośnić problemy niedoszłych pacjentów hospicjum i zebrać pieniądze na opiekę nad nimi. – Platforma szuka śmiałków, którzy dla wybranej organizacji pomocowej chcieliby podjąć jakieś szalone wyzwanie, nagłaśniając je w mediach, i w ten sposób zebrać fundusze dla tej organizacji. Ktoś skoczył na bungee, inny przejechał na rowerze wybrzeżem Bałtyku... Jako że lubię turystykę pieszą i przez ostatnich 15 lat zajmowałem się nią zawodowo, zaproponowałem, że piechotą przejdę z Warszawy do Tropia, na moją ukochaną Sądecczyznę – tłumaczy pan Wojciech. Sanktuarium Świętych Męczenników Świerada i Benedykta w Tropiu k. Gródka nad Dunajcem to XI-wieczny kościół, położony na oblewanej przez wody Jeziora Czchowskiego wyniosłej, kilkunastometrowej skale. Malowniczy, klimatyczny, z bogatą historią, sięgającą czasów Kazimierza Odnowiciela. 54-letni piechur pokona w ciągu ponad dwóch tygodni 400 km. Każdego dnia ok. 25 km. Podczas drogi będzie wręczał ulotki o hospicjum z Bielan i ma nadzieję, że poruszy serca do dobroczynności. Bo znaleźć sponsorów dla hospicjum nie jest łatwo. – Ludzie wzruszają się na widok dziecka chorego na raka. Wobec umierających dorosłych nie są już tak wrażliwi. Nie zdają sobie sprawy z tego, że rak atakuje coraz młodsze osoby. Nie tak dawno rodzina zgłosiła do nas 19-latka – dodaje pan Wojciech. Bielańskie hospicjum domowe ma ok. 200 stałych darczyńców. Są to rodziny dawnych pacjentów, które przekonały się, jak pomocne jest działanie tej placówki i z jakim poświęceniem pracuje jej personel. Co miesiąc więc wspierają ją kilkudziesięciozłotowymi wpłatami. Potrzeby są jednak większe. – To dosyć smutne, że trzeba zrobić coś wyjątkowego, żeby ludzie zainteresowali się problemem opieki nad osobami umierającymi i pomocy ich rodzinom – dodaje piechur.

Już się cieszę

W charytatywny marsz miał wyruszyć na początku lata. Wszystko było dograne, noclegi zarezerwowane, ale tuż przed samym wyjściem nieszczęśliwie połamał żebra i rękę. Ból był nie do zniesienia, a hart ducha zmalał. – Myślałem, że już nie dam rady podjąć tego wyzwania. A jednak Bóg dał mi siły, chociaż rehabilitację będę odbywał dopiero po powrocie z Tropia – mówi Wojciech Perkowski dwa dni przed wyjściem w drogę. – Mam w sobie duży spokój i radość. Dosłownie już mnie niesie...

Jak pomóc?

Aby wesprzeć wysiłek Wojciecha Perkowskiego i przekazać pieniądze dla hospicjum, wystarczy wejść na stronę: waymore.pl/wyzwanie/w/marsz-dla-hospicjum/ i wybrać wysokość darowizny. W każdy trzeci czwartek miesiąca (poza lipcem i sierpniem) w kościele św. Zygmunta, przy placu Konfederacji 55, o 18.00 sprawowana jest Msza św. w intencjach hospicjum, podczas której modlitwą obejmuje się także darczyńców.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama