Nowy numer 25/2018 Archiwum

W Kalwarii już zbijają krzyże

– Dlaczego krzyczysz na Pana Jezusa?! – mówi z wyrzutem wnuczka do babci, stojącej w tłumie przed Poncjuszem Piłatem. Odgrywane co roku w Górze Kalwarii misteria pasyjne przyprawiają o ciarki na plecach.

Na razie Jezus chodzi w dżinsach i swetrze, a na co dzień zajmuje się reklamą i PR w Centrum Kultury Piaseczno. Pogodny, uśmiechnięty Jakub Rącz, na próbie misterium potrafi w skupieniu pokazać inną twarz: skatowaną, zbolałą, ale też zdeterminowaną.

Chce wypełnić swoją misję do końca. Bo na Golgocie Chrystus mówi już nie tyle słowem, ile swoim wyborem, konsekwencją, gestem i ciałem, które wydało się za nas. – W scenie na Golgocie dwóch łotrów zostaje doprowadzonych siłą na miejsce ukrzyżowania. Jezus nie zachowuje się jak skazaniec – sam zbliża się do krzyża, bo ma świadomość sensu tego cierpienia. Podczas spotkania z niewiastami wypowiada proroctwo o utworzeniu Nowego Jeruzalem, gdzie zbierze ludzi zbawionych Jego męką. Dla mnie jest to kulminacyjny moment całego misterium – przyznaje odtwórca głównej roli. Kiedy na kalwaryjskim rynku rozlega się odgłos wbijania gwoździ w krzyż, wielotysięczny tłum widzów milknie. Ta przejmująca cisza, w rytmie uderzeń, tłoczy się w serca. I chociaż uliczne przedstawienie kończy się złożeniem ciała Jezusa do grobu, nikt nie odchodzi przygnębiony. Przesłanie misterium jest bowiem czytelne: ciernie, gwoździe, drzewo, cierpienie były po to, żeby mogło narodzić się Nowe Życie. Nie z tego świata.

Wyrok w miejskich aktach

Scenografia jest już gotowa, odprasowane historyczne stroje dla prawie 60 aktorów i statystów, przygotowane proporce, miecze, włócznie, dzban i miedziana misa, w której Poncjusz Piłat (w tej roli doskonały Jan Gicewicz) w wymownym geście obmyje ręce. Weronika (Joanna Świrska) ma już w pogotowiu białą chustę, którą osuszy zakrwawioną twarz Jezusa w drodze z krzyżem. Dawnym zwyczajem 24 marca rynek w Górze Kalwarii znów zamieni się w kręte uliczki Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat, na których rozegra się dramat ostatnich godzin życia Jezusa. O godzinie 15 ubrani w kontusze burmistrz Dariusz Zieliński oraz rajcy przekażą Poncjuszowi Piłatowi wyrok na Jezusa, a miejski pachołek głośno go obwieści. To odpis autentycznego historycznego dokumentu z 1761 r., który zachował się w miejskim archiwum. Do naszych czasów przetrwał tylko jeden, chociaż podczas corocznych misteriów wyrok skazujący Jezusa na śmierć był każdorazowo wpisywany do miejskich ksiąg jako akt sądowy. Kiedy Waleriusz, prawa ręka Piłata, rozkaże, by wyprowadzić skazańców, Jezus weźmie na ramiona 40-kilogramowy krzyż i wraz z dwoma łotrami wyruszy w prawie dwugodzinną ostatnią drogę. Pilnować Go będą rzymscy legioniści, w których jak co roku wcieli się grupa rekonstruktorów z Lublina. Idąc na miejsce ukrzyżowania, spotkają Piotra grzejącego się przy ognisku, współczującą Matkę, płaczące niewiasty, Szymona Cyrenejczyka. Z dachu jednej z kamienic pochód skazańców obserwować będą Judasz i dręczący go wyrzutami sumienia Kusiciel. Niezwykły klimat misterium tworzą też pieśni w wykonaniu chóru Reditus, zespołu Monogramista JK i Jacka Kowalskiego – kompozytora muzyki i autora wierszowanego scenariusza.

Prawdziwa droga

W niedzielne popołudnie z sali gimnastycznej miejscowego liceum dochodzą okrzyki: „Na krzyż z Nim! Ukrzyżuj!”. – Paskudna rola, co? – uśmiecha się emerytka Ewa Einszporn, która jeszcze przed chwilą wygrażała pięściami w kierunku Jezusa. – Trzeba walczyć z sobą, ze swoją litością, żeby zachować kamienną twarz, gdy gra się oprawców. W trzymiesięczne intensywne przygotowania zaangażowany jest sztab ludzi: aktorów, statystów, specjalistów od charakteryzacji, strojów, rekwizytów, scenografii… Kiedy reżyser Łukasz Głodek ćwiczy scenę zaparcia się Piotra, jego synek Ilija z impetem wjeżdża samochodzikiem między rzymskich dostojników. Wśród zawodowych i rodzinnych obowiązków czasami trudno wykroić z weekendu kilka godzin wolnego, dlatego na próby przychodzą też małżonkowie i dzieci. – Nie wyobrażam sobie innych przygotowań do Wielkanocy niż udział w misterium. To jest głębokie przeżycie duchowe nie tylko dla widzów, ale również dla nas, którzy je tworzymy – wyznaje Tomasz Pawlak (Waleriusz). Na scenie występuje wraz córkami: 9-letnią Karoliną i 10-letnią Natalią, które towarzyszą św. Weronice i św. Janowi. W sztuce bierze też udział jego brat Marek Pawlak (żydowski kupiec Put) ze swoimi córkami. – Ta inicjatywa gromadzi wokół siebie ludzi z różnych pokoleń, o różnych doświadczeniach, którzy mimo wielu zajęć i obowiązków poświęcają swój wolny czas, uczą się ról, przychodzą na wielogodzinne próby, przygotowują, organizują… Wynika to z ich wiary, z chęci publicznego oddania hołdu Jezusowi. Dla mnie osobiście jest to piękne świadectwo – mówi ks. Łukasz Mazurek MIC, duchowy opiekun przedsięwzięcia. Z corocznych przygotowań zrodziło się Bractwo Męki Pańskiej – wspólnota ludzi, którzy przechodzą systematyczną formację i na co dzień starają się żyć duchowością pasyjną. Należy do niego część osób zaangażowanych w uliczną inscenizację. Uczą się doceniać wartość cierpienia, przeżywać je z Bogiem, praktykować ascezę, wyrzeczenie, pokutę i nieść pomoc bliźnim, także tym, których dusze przebywają w czyśćcu. – Misterium nie jest jednorazowym wydarzeniem. My wszyscy nim żyjemy i czujemy, że robimy to na chwałę Bożą – dodaje reżyser.

Całe wielkopiątkowe

Inscenizacja w Górze Kalwarii, przygotowana w całości przez amatorów, jest największym tego typu przedstawieniem na Mazowszu. I najwłaściwszym dla niej miejscem. A wszystko dzięki niezwykłej intuicji bp. Stefana Wierzbowskiego, który w XVII wieku miał wizję odbudowy zniszczonej wioski Góra jako sanktuarium Męki Pańskiej. Swoje plany zrealizował z rozmachem, dbając o szczegóły. Na przykład o to, żeby w okolicy nie osiedlali się ludzie „inszej wiary, prócz samej świętej katolickiej”. Miasto nazwał Nową Jerozolimą. Jej ulice wyznaczono na planie krzyża i wysypano ziemią, która przyjechała w 33 workach wprost z Jerozolimy. Przy głównych arteriach biskup rozplanował kaplice Męki Pańskiej z figurami naturalnej wielkości. W maleńkiej miejscowości wybudowano w sumie 35 kaplic, 6 kościołów i 5 klasztorów dla: dominikanów i dominikanek (przy dzisiejszej ul. Dominikańskiej), pijarów (jest również ul. Pijarska), marianów (ul. Mariańska), bernardynów (Kępa Bernardyńska). Do dziś w herbie miasta widnieje krzyż. W miejskiej zabudowie zaś można odnaleźć ewangeliczne miejsca, pospacerować nad Cedronem, małą rzeczką u podnóża skarpy wiślanej, pójść na Mszę św. do Wieczernika (obecnie sanktuarium św. o. Stanisława Papczyńskiego) czy do kaplicy Piłata (kościół Podwyższenia Krzyża Świętego). Taka naturalna sceneria była wymarzonym miejscem szczególnych obchodów Triduum Paschalnego, które na ulicach i w kościołach XVII-wiecznej Nowej Jerozolimy trwały trzy dni i ściągały tłumy pielgrzymów z całego Mazowsza. Tradycja przetrwała aż do rozbiorów Polski. Po 200-letniej przerwie upomniał się o nią sam św. o. Papczyński, założyciel pierwszego męskiego zakonu w Polsce – księży marianów, który pod koniec swojego życia mieszkał w Górze Kalwarii i tam w 1701 r. został pochowany. W 2007 r. kustoszem grobu wtedy jeszcze błogosławionego o. Papczyńskiego był o. Wojciech Skóra MIC. To właśnie przy sarkofagu na Mariankach przyszła mu myśl o reaktywacji misteriów i przywróceniu temu miejscu duchowości pasyjnej, tak bliskiej założycielowi białych ojców. Trzy lata później misterium Męki Pańskiej powróciło do Góry Kalwarii. – Widowisko jest bardzo sugestywne. To nie jest Droga Krzyżowa czytana z książeczki do nabożeństwa, ale autentyczne doświadczenie religijne – mówi Marek Pawlak. I dodaje: – Tutaj każdy czuje się jak lud Jerozolimy, który patrzy na ukrzyżowanie Pana. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma