Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jego życie było ikoną, listem i księgą

Na ostatnie pożegnanie brata Morisa Maurina, małego brata Jezusa, do parafii św. Franciszka z Asyżu przybyło wielu jego przyjaciół, osób duchownych i świeckich. Z Francji przyjechała także rodzina.

Miał w oczach światło i to światło najczęściej było łagodne, ogarniające każdego, z kim się spotkał; najczęściej było ciepłe, każdy mógł się poczuć przyjęty i kochany. I tak się czuliśmy – mówili krewni zmarłego. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Michał Janocha.

– Zdarzają się nieraz wesela, które mają w sobie coś z pogrzebu. Dzisiaj jesteśmy na pogrzebie, który ma w sobie coś z wesela. Moris nas wszystkich tu zaprasza, starych i młodych, świeckich i duchownych, z parafii, z Warszawy, z Polski i spoza niej. Dzisiaj na tym pogrzebie razem z małymi braćmi i małymi siostrami Jezusa wszyscy czujemy się małymi braćmi i siostrami Jezusa – powiedział biskup. Nawiązując do leżącej na trumnie niedokończonej ikony Jezusa Ukrzyżowanego, ostatniej, którą napisał brat Moris, kaznodzieja zwrócił uwagę, że można ją zinterpretować symbolicznie. – On ją dokończył swoim życiem, cierpieniem, kiedy Pan Bóg zabierał mu wszystko, co można zabrać – siły, pamięć. W takich sytuacjach w człowieku zostaje to, co było dla niego ważne przez całe życie. I o tym mówi. Jedni mówią o pieniądzach, chorobach, a Moris mówił o Jezusie – powiedział. Kaznodzieja zwrócił uwagę, że jego życie było „ikoną, listem i księgą”. – Książką otwartą, którą wielu czyta i będzie czytać – mówił biskup. Ciało zmarłego spoczęło na cmentarzu parafialnym w Izabelinie. Brat Moris Maurin zmarł 15 maja w wieku 89 lat. Był francuskim zakonnikiem z polskim obywatelstwem, członkiem Zgromadzenia Małych Braci Jezusa, byłym przełożonym polskiej wspólnoty. W Polsce mieszkał od prawie 30 lat.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama