Nowy numer 43/2020 Archiwum

Uzdrawiająca miłość

Autor bestsellera „Oczami Jezusa” zachęcał, by przeżywać Mszę św., szczerze tęskniąc za Bogiem. – Gdy tak czynimy, nasza dusza tańczy z radości, jest upojona Jego miłością – mówił w kościele św. Antoniego z Padwy.

Słynny charyzmatyk Car- ver Alan Ames, autor bestsellerowej książki „Oczami Jezusa”, przybył do Polski po raz czwarty na zaproszenie Wydawnictwa Esprit. Warszawa była ostatnim punktem jego pielgrzymki.

21 maja Alan Ames spotkał się z wiernymi we franciszkańskim kościele św. Antoniego z Padwy w ramach dwudniowego świętowania Zesłania Ducha Świętego „Pełnia Mocy”. Spotkanie poprzedziła Msza św. Następnie o. John Piumatti, opiekun duchowy Alana Amesa zapewnił, że posługa Amesa m.in. modlitwą uzdrowienia, ma błogosławieństwo arcybiskupa Perth. Rozpoczynając nauczanie charyzmatyk wyjaśnił, że uzdrowienie ma swoje źródło w sakramentach, a jego nauczanie i modlitwy są jedynie ich uzupełnieniem.  Następnie, z tłumnie zebranymi we franciszkańskiej świątyni wiernymi, podzielił się historią swojego życia. – Byłem kiedyś naprawdę złym człowiekiem – przyznał. – Cechowała mnie ogromna przemoc, byłem uzależniony od alkoholu i używek. Myślałam wyłącznie o sobie, podnietach i przyjemnościach, które może zaoferować mi świat. Z pewnością nie myślałam o Bogu, choć byłem ochrzczonym katolikiem – dodał. Nawrócenie przeżył 25 lat temu. Popełniał najgorsze grzechy, gdy „Jezus dotknął jego serca, głębi jego duszy, aby ją oświecić światłem swojej miłości”. – Gdy Jezus umieścił moje serce we wnętrzu swojego Boskiego serca i otoczył je miłością, wpadłem w całkowitą ekstazę, nie mogłem powstrzymać śmiechu i łez, to była najwspanialsza rzecz, żaden alkohol, żaden narkotyk nie może dać tego, co wówczas przeżywałem – wspominał chwilę nawrócenia. To doświadczenie spowodowało, że Alan nie potrzebuje już używek, gdyż w to miejsce pojawiło się pragnienie kochania Boga. – Tylko w Bogu nasza dusza może znaleźć spełnienie. Dlatego tak ważne jest, byśmy przychodzili na Mszę św. Bo tutaj znajduje się pokarm dla naszej duszy, pokarm Nieba. Kiedy przychodzimy na Mszę św. z miłością i otwieramy nasze serca na Jezusa, wtedy możemy karmić się Jego Ciałem i Krwią. Gdy tak czynimy, nasza dusza tańczy z radości, jest upojona Jego miłością. Ale wielu ludzi tego nie doświadcza, dlatego że szczerze nie tęsknią, nie są spragnieni Jezusa w Eucharystii. W ich duszy jest pustka, której nie można zaspokoić niczym innym – wyjaśnił. Charyzmatyk zwrócił także uwagę, żeby rozpoczynać Mszę św., patrząc na Boga z miłością, a kończyć, szukając okazji do dzielenia się nią z innymi. Spotkanie zakończyło się wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Muzyczną oprawę przygotował zespół „NaNowo”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama