Nowy numer 42/2018 Archiwum

A gdybyś był „Sabałą”

Nakładamy gogle, słuchawki i nagle znajdujemy się w kanałach, jako żołnierze powstańczego oddziału. W rolę sanitariuszki wcieliła się prawnuczka rtm. Witolda Pileckiego.

Wrażenie jest niesamowite. Bo też film zrealizowano nowoczesną technologią, która pozwala oszukać zmysły i odbierać obraz jak otaczającą rzeczywistość. Oglądając „Kartkę z Powstania”, nagle znajdujemy się w ruinach stolicy, w 1944 r., które na potrzeby filmu zrekonstruowano w opuszczonych zakładach w Świebodzicach. Jesteśmy jednym z powstańców, do którego zwracają się współtowarzysze i któremu w jednej ze scen Niemiec wkłada do rąk patefon, nakazując uruchomienie go. I nasza ręka powoli kręci korbą... Możemy zobaczyć wymierzoną w nas lufę karabinu niemieckiego żołnierza, a kiedy odwrócimy głowę, szybko schylimy ją przed nadjeżdżającym w naszym kierunku czołgiem.

Gdy usłyszymy wybuch i spojrzymy na boki, dostrzeżemy lecące wokół odpryski wybuchającego granatu... Inni bohaterowie podchodzą do nas, patrzą nam głęboko w oczy, uśmiechają się albo dają znak ręką, żebyśmy przyspieszyli kroku. Powstanie w technologii VR dosłownie nas otacza. – Chcemy opowiadać o historii w sposób nowoczesny. To 15-minutowy film, trzymający mocno w napięciu, dzięki któremu widzowie będą mogli poznać trudną historię powstania warszawskiego – mówi Rafał Wiśniewski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury.

„Kartka z Powstania” jest pierwszym w Polsce fabularyzowanym widowiskiem historycznym, zrealizowanym w konwencji wirtualnej rzeczywistości. Przypomina historię kpt. Władysława Sieroszewskiego „Sabały”, który – wychodząc do powstania w sierpniu 1944 r. – otrzymał od swojej córki kartkę z modlitwą. Wtedy jeszcze nie wiedział, że ta kartka uratuje mu życie. Służył w Okręgu Warszawskim Armii Krajowej, kierował Służbą Sprawiedliwości – WSS (Wojskowym Sądem Specjalnym). Przeżył powstanie, wojnę, zmarł w 1996 r. w wieku 96 lat. Teraz pamiątkowy list-modlitwę można oglądać w Muzeum Powstania Warszawskiego.

– Kiedy czytamy książkę, oglądamy zwyczajny film, zawsze zachowujemy pewien dystans, włączenie się w akcję wymaga od nas uruchomienia wyobraźni. W przypadku produkcji w technologii VR już nie musimy zadawać sobie pytania, co bym czuł, gdybym tam był. W tym przypadku o te uczucia jest łatwiej, przychodzą strach, złość, bezsilność... I czujemy, czy w danej sytuacji mamy ochotę zerwać się do walki, czy raczej uciekać – mówi reżyser Tomasz Dobosz, który w tej roli jest debiutantem.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy