Nowy numer 42/2018 Archiwum

Nikt nie wróci taki sam

Co sprawia, że jesteśmy gotowi porzucić wszystko i wyruszyć w 10-dniową wędrówkę na Jasną Górę?

O wpół do szóstej rano 5 sierpnia warszawskich pątników żegnała tęcza, symbol Bożego błogosławieństwa. Chwilę później na spragnioną ziemię, wysuszoną wielodniowym upałem, Bóg zesłał ożywczy deszcz. Słowo Boże o mannie z nieba już nikogo nie zdziwiło. Zwłaszcza pątników 38. Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej i dwóch innych pielgrzymek, które tego dnia wyruszyły ze stolicy na Jasną Górę. Hasłem tegorocznej wędrówki akademickiej były słowa: „Niech zstąpi Duch Twój...!”, które nawiązują do pamiętnej modlitwy św. Jana Pawła II na pl. Zwycięstwa. – Zstąpienie Ducha Świętego nie zależy od nas, ale Jego przyjęcie już tak. To jeden z ważnych tematów do zrealizowania i przemyślenia podczas tej pielgrzymki – powiedział w kościele akademickim św. Anny kard. Kazimierz Nycz.

Zachęcał też do dawania radosnego świadectwa wiary. – Pogodą, radością, otwarciem na innych ludzi, których będziecie spotykać, dajecie świadectwo. Wychodzicie na zewnątrz z tym, co się nazywa głoszeniem Ewangelii. Niech to będzie wasza droga – zaapelował, żegnając 19 grup, w tym nową, rosyjskojęzyczną biało-błękitną.

Dziękując za wszystko

Wojtek i Marlena Buczyńscy ze Starych Babic przytroczyli wielki balon ze złotą czwórką. Bo ich dzieci odmierzają kolejne rocznice urodzin liczbą odbytych pielgrzymek. Ponad 300 km 6-letni Staś pokonuje po raz piąty, 4-letnia Hania – czwarty (to dla niej ten balon), 2-letnia Tośka – drugi. – Idziemy dziękować Panu Bogu za wszystko. Nic innego nam nie zostało – mówi głowa rodziny, pchając podwójny wózek. – Chcemy pokazać dzieciom, że w życiu nie liczy się, by było wygodnie. Chcemy je uczyć wrażliwości na potrzeby innych. Nie ma lepszego miejsca niż pielgrzymka. W 27. Pieszej Pielgrzymce Niepełnosprawnych poszli zdrowi i chorzy, wolni i więźniowie, ci, którym niczego nie brakuje, i ci, którzy nie mają dachu nad głową. – Bo człowiek jest pielgrzymem. Nikt z nas, nawet miliarder, nie jest w stanie dodać sobie nawet sekundy życia. Warto więc zawalczyć o świętość już teraz – mówi Tadeusz Kuczun z Bydgoszczy, który z parafii na Kole wyrusza na pątniczy szlak dziewiąty raz. Przekonuje, że z pielgrzymki nikt nie wraca taki sam.

Wózek Edka

Wie to Robert, dla którego pielgrzymka była momentem zwrotnym podczas 12-letniego wyroku. Dziś chętnie by poszedł na Jasną Górę, ale nie może. Wyszedł z więzienia, założył rodzinę, pracuje. Odprowadził więc przez pierwszych kilka kilometrów pięciu innych więźniów, którzy postanowili sprawdzić się w nowej dla nich dyscyplinie – duchowych zmaganiach o nowe życie. Jacek Jakubowski odsiaduje 4-letni wyrok w Pionkach. Zostało mu 15 miesięcy. – Chciałbym się zrehabilitować, może Pan Bóg mi coś w głowie odwróci, a może nawet nawróci – myśli, pchając Irka Błuszaka z Legionowa, przykutego na stałe do wózka inwalidzkiego. – To jedna z najlepszych dróg resocjalizacji – mówi Marek Łagodziński z Fundacji „Sławek”, opiekującej się osadzonymi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy