Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dom godny Królowej

Od lat niewielkie sanktuarium koło Wyszkowa przeżywa szturm pielgrzymów. To im będzie służyć nowy kościół, wśród sosnowych lasów, z cudowną figurą Matki Bożej Loretańskiej.

Nad okolicą góruje 30-metrowa wieża. Zwieńczona szklanym dachem, będzie jak latarnia w morzu sosnowych lasów nad leniwie wijącym się tu Liwcem. W surowym prezbiterium ustawiono właśnie duży, jasny ołtarz, na którym znajdzie się przedstawienie Ostatniej Wieczerzy. Ale posadzka w nowej świątyni w Loretto nie jest jeszcze gotowa. Siostry loretanki nie zdecydowały również, jak będzie wyglądało wnętrze.

Jeśli Pan domu nie zbuduje…

– Martwiłyśmy się, bo widziałyśmy ogromne rzesze pielgrzymów, którzy nie mieścili się w sanktuarium. Już w 2006 r. powstał ołtarz polowy na Msze św. niedzielne, jeden z budynków został zaadaptowany na dodatkową kaplicę, ale ludzi wciąż przybywało: na czuwania nocne, nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca, spotkania czytelników „Różańca” i Rodziny Loretańskiej, dziecięce, odpustowe… Modliłyśmy się o tę świątynię, ale Opatrzności Bożej pozostawiłyśmy sposób, w jaki powstanie. Każdy sobie zdawał sprawę, że budowa przekracza nasze skromne możliwości finansowe. Pan Bóg znalazł jednak wyjście – mówi s. Rafaela Dobrut, kustosz sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej. Gdy 90 lat temu założyciel zgromadzenia loretanek, bł. ks. Ignacy Kłopotowski, kupił posiadłość ziemską Zenówka, chciał, by powstało miejsce uwielbienia Matki Bożej, ale także miejsce apostolstwa, nauczania, wychowania i działalności charytatywno-opiekuńczej dla dzieci i osób starszych. Temu siostry poświęcają w Loretto każdą chwilę, a miarą ich posługi są coraz liczniejsze pielgrzymki na wrześniowy odpust. Pielgrzymi przybywają z okolicznych miejscowości: Łochowa, Urli, Wyszkowa, Jadowa, a także z Warszawy i okolic. Od trzech lat organizowana jest również pielgrzymka z oddalonego o 90 km Drohiczyna, gdzie ochrzczony był ks. Kłopotowski. Do Loretto ściągają osoby, które chcą wyprosić cud narodzin dziecka, uzdrowienie z choroby alkoholowej i w wielu innych potrzebach. – Mamy wiele chrztów dzieci wymodlonych u grobu naszego założyciela – mówi s. Rafaela.

„Święty Ogień” z Pragi

Właśnie zakończyły się rekolekcje „Odpoczynek z Bogiem”, w których uczestniczyło 115 osób, w tym wiele rodzin. Dom rekolekcyjny tętni życiem przez cały rok. Wytchnienie w Loretto znajdują kapłani, osoby samotne i cierpiące, małżeństwa w kryzysie i całe rodziny szukające ciszy. – Wszystkich przyciągają nie tylko przyroda i spokój, ale przede wszystkim Matka Boża, która króluje w Loretto. Niektórzy cenią to ustronne miejsce, bo w zabieganym świecie mają już dość telefonów i internetu. U nas są kłopoty z zasięgiem – śmieje się loretanka. Coraz więcej osób poznaje też błogosławionego założyciela. U jego grobu wyprasza potrzebne łaski. To bł. Kłopotowski, proboszcz parafii św. Floriana na Pradze, wystarał się o zmianę nazwy miejscowości na Loretto, nawiązującej do włoskiego sanktuarium szczycącego się obecnością Domku Świętej Rodziny, przeniesionego w średniowieczu z Nazaretu. Niestrudzony duszpasterz, nazywany „Świętym Ogniem”, przez 12 lat pracował przy kościele Matki Bożej Loretańskiej na warszawskiej Pradze, gdzie pogłębił swoją miłość do Maryi, o której często pisał na łamach założonych przez siebie czasopism. W rok po jego śmierci siostry przeniosły jego ciało z warszawskich Powązek do grobowca na cmentarzu w Loretto. Dziś wyniesiony na ołtarze założyciel loretanek spoczywa w kaplicy, tuż obok figury Matki Bożej Loretańskiej, która czczona jest w głównym ołtarzu od 1981 roku.

Sen o Loretto

Ale i ta kaplica szybko okazała się zbyt mała. Kard. Józef Glemp, przewodnicząc uroczystościom koronacyjnym figury w 2008 r., przyznał, że siostrom potrzebna jest większa świątynia. Ale zaraz dodał, że to zapewne nie będzie możliwe w krótkim czasie. – Pan Bóg w swej Opatrzności postanowił widocznie to „przyspieszyć” – cieszy się s. Rafaela. Wkrótce do loretanek zgłosił się ktoś, kto chciał pomóc. – Byłem na uroczystości koronacji. Pamiętam upał, który był nieznośny nawet dla kapłanów. Pewnej nocy przebudziłem się z myślą, żeby pomóc loretankom wybudować tam świątynię – mówi Andrzej Jaczewski, który wraz z Reginą Katner od 20 lat prowadzi firmę deweloperską EBEJOT. Wspólniczka przystała na pomysł. Tym bardziej, że od wielu lat wspólnie wspierali różne dzieła pomocy dzieciom, m.in. świetlicę środowiskową loretanek na Pradze. A że obydwoje pielgrzymowali pieszo na Jasną Górę i duchowość maryjna stała się im szczególnie bliska, postanowili, że ufundują w stanie surowym świątynię Matki Bożej Loretańskiej. – Pomyślałem, że trzeba na tym świecie pozostawić po sobie jakiś ślad – mówi Andrzej Jaczewski, podkreślając swoją wdzięczność Bogu nie tylko za błogosławieństwo w życiu zawodowym, ale i rodzinnym. Wychował czworo dzieci, jego wspólniczka – troje.

Ludzie są kamieniami

Siostry przyjęły propozycję jak dar z nieba. Projekt arch. Tomasza Kulsa zakładał budowę jednokondygnacyjnej, trzynawowej świątyni na wzór średniowiecznych kościołów włoskich, z transeptem, czyli poprzeczną nawą, prezbiterium i wewnętrznym dziedzińcem oraz wolno stojącą wieżą dzwonnicy. Nowa świątynia miała pomieścić nawet 10 razy więcej wiernych niż dotychczasowe sanktuarium. Prace ruszyły w Roku Wiary. 7 kwietnia 2014 r. zainstalowano ciężki sprzęt budowlany i rozpoczęto pierwsze wykopy pod fundamenty, wylano ławy fundamentowe i zaczęto wznosić ściany kościoła oraz wieży. 7 września 2014 r. abp Henryk Hoser wmurował kamień węgielny, przypominając, że Kościół jest zbudowany z kamieni, którymi są żywi ludzie. Inne kamienie są tylko materialnym wyrazem naszej duchowej i osobowej obecności. – To my potrzebujemy dziś Namiotu Spotkania. Potrzebujemy w tym zsekularyzowanym świecie przestrzeni, gdzie spotkamy Boga w sekrecie naszego serca, Jego słowie i sakramentach nawrócenia, gdzie stajemy się krewnymi Jezusa Chrystusa i Maryi Panny – mówił ówczesny ordynariusz warszawsko-praski w obecności kilkunastu tysięcy wiernych.

Dom dla Pana

Główni fundatorzy nie poprzestali jednak na sfinansowaniu i wybudowaniu świątyni w stanie surowym. Gdy żelbetonowa konstrukcja już stała, Andrzej Jaczewski wraz z Reginą Katner postanowili, że nie opuszczą loretanek w potrzebie. – Gdy gotowa była konstrukcja, policzyliśmy, że siostry musiałyby pół wieku pracować na elewację. Wykonaliśmy więc także to, łącznie z portalem i tympanonem zawierającym rzeźbę Chrystusa Pantokratora, autorstwa Ryszarda Bizonia, ze świętymi Scholastyką po prawej i Benedyktem po lewej, patronami zgromadzenia loretanek. Żeby przyspieszyć otwarcie świątyni, wykonaliśmy też pompę ciepła, która sprawi, że ogrzewanie świątyni nie zrujnuje budżetu zakonu. Potem doszły jeszcze tynki i szlichty. Wybudowaliśmy kilka tysięcy mieszkań dla ludzi, to chętnie dołożyliśmy się także do domu Bożego – mówi Andrzej Jaczewski, dodając, że przecież nie samym chlebem człowiek żyje. Powstała imponująca świątynia, z okładziną z jasnego wapienia, nawiązującego nie tylko do średniowiecznych świątyń, ale także loretańskich piasków. W przykościelnym kompleksie będzie mieszkanie dla kapłanów z zakonu sercanów białych, posługujących w sanktuarium, a także księgarnia.

Cud wolności

Do nowej świątyni zostanie przeniesiona cudowna figura Matki Bożej Loretańskiej, która jest wierną kopią włoskiej figury. Mało kto pamięta, że trafiła ona nad Liwiec w nocy przed 13 grudnia 1981 r. Od początku siostry modliły się przed nią o cud wolności dla ojczyzny. O to samo modlili się przed nią także bł. ks. Jerzy Popiełuszko i sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. Symbolicznie otrzyma więc nowy dom w roku 100-lecia niepodległości. Sarkofag założyciela pozostanie jednak w dotychczasowej kaplicy. 9 września, podczas uroczystości odpustowej ku czci Matki Bożej Loretańskiej, bp Romuald Kamiński pobłogosławi nową świątynię podczas Mszy św. o godz. 13. Uroczystość poprzedzą Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP o godz. 9, prezentacja filmowa historii Loretto o 10.00 oraz koncert „Uwielbienie z Maryją” w wykonaniu Wspólnoty Guadalupe z Lublina i konferencja formacyjna. Po uroczystościach odpustowych kościół nie będzie jeszcze udostępniony wiernym. – Wierzę, że stanie się to szybko. Bóg sprawia niezwykłe niespodzianki. Ale na razie trzeba ułożyć posadzkę i zadbać o niezbędne elementy wyposażenia wnętrza, tak by Matka Boża odbierała cześć w nowym, w pełni ukończonym sanktuarium – mówi s. Rafaela. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL