Nowy numer 33/2019 Archiwum

Osiem punktów na mapie

Błogosławieństwa, które Jezus wypowiedział na górze, to osiem sposobów na osiągnięcie szczęścia, już tutaj, teraz – przekonywał francuski zakonnik o. Jacques Philippe.

Kazanie na górze, które Jezus rozpoczyna od licznych błogosławieństw, trzeba czytać jednym tchem. Bo nie dotyczy różnych grup, dotkniętych smutkiem, niesprawiedliwością, prześladowanych… Wszystkie one mówią o kolejach naszego życia, układają się w pewną drogę, duchowe wzrastanie, wiodące do takiej miłości Boga, że jesteśmy w stanie oddać za Niego życie.

– Pierwszy tę drogę przeszedł sam Jezus. Wypełnił błogosławieństwa i pozostawił nam mapę wyznaczającą drogę do szczęścia w królestwie niebieskim, do zjednoczenia z Bogiem i do osobistej, wewnętrznej odnowy – mówił o. Jacques Philippe, duszpasterz Wspólnoty Błogosławieństw, autor książek poświęconych duchowości i modlitwie, które zostały przetłumaczone na przeszło 20 języków. Zakonnik od 6 do 8 września głosił rekolekcje w kościele św. Dominika na Służewie.

Gdzie twoje ubóstwo, tam twoja perła

Każdy, kto chce wejść na jakąkolwiek górę, nawet najmniejszą, najpierw musi stanąć u jej podnóża. Zazwyczaj spogląda wtedy na wierzchołek i widzi, że góra jest większa i potężniejsza od niego – czasami nawet może wydać się trudna do zdobycia i budzić grozę. Ale nie może się zniechęcić ani wystraszyć, bo w tym poczuciu małości, uświadomieniu sobie własnych ograniczeń, tkwi pierwsze Boże błogosławieństwo. – Kim są owi „ubodzy w duchu”, do których – jak mówi Jezus – należy królestwo niebieskie? – pytał o. Philippe. – To są wszystkie nasze trudne sytuacje, miejsca, w których jesteśmy krusi, słabi, niedomagamy, które sprawiają ból, cierpienie, w których po ludzku nic nie da się zrobić. Z tej naszej bezradności, biedy rodzi się krzyk do Boga, by zobaczył i zadziałał, pomógł, uzdrowił, podtrzymał na duchu… Słowo Boże mówi ustami psalmisty: „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał i wybawił ze wszystkich ucisków” – i w wypełnienie tego Słowa wierzymy. Jak przyznał zakonnik, czasami nagły brak, niedostatek, cierpienie są jedynymi szczelinami, przez którą Pan może dotrzeć do człowieka i w tym sensie mogą one stać się ewangeliczną, drogocenną perłą poznania i doświadczenia Boga – Jego bliskości, miłosierdzia i czułości. – Największym niebezpieczeństwem jest przekonanie o własnej doskonałości, niezależności, samowystarczalności. Wtedy Boga nie potrzebujemy, bo przecież wydaje się nam, że wszystko możemy osiągnąć sami, ze wszystkim sobie poradzimy – przestrzegał o. Jacques.

Tacy krusi

Rekolekcjonista mówił, że ubóstwo duchowe nie oznacza biedy w sensie materialnym, ale pokorną postawę serca. Biblijna królowa Estera, opływająca w bogactwa, potrafiła wołać, krzyczeć do Boga, wstawiając się za narodem izraelskim, który cierpiał niedolę. Bóg wysłuchał jej próśb, poruszył serce króla. – Każdy z nas posiada pewną formę ubóstwa. Czasami jest to jakiś defekt fizyczny, choroba, niekiedy słabość psychiczna, nadwrażliwość, nadmierna nieśmiałość, ktoś jest mniej inteligentny, ma trudności w nauce, popadł w jakiś upokarzający go grzech i nie potrafi z niego wyjść… Boimy się, że tacy prości, niedomagający, mali, niedoskonali, nie zostaniemy przyjęci przez innych i Boga. Zaufajmy Mu i powierzajmy nasze słabe punkty i bolesne sprawy. Nie bójmy się własnego ubóstwa. To w nim, a nie w naszych sukcesach, zdolnościach, osiągnięciach, dokonuje się najgłębsze spotkanie z Bogiem – przekonywał zakonnik.

Brama i ścieżka w górę

A jeśli szczerze wołamy do Boga, a odpowiedź nie nadchodzi? – Pan zawsze słyszy nasze prośby i odpowiada na nie, chociaż czasami nie od razu. Święta Monika modliła się i martwiła dwadzieścia lat, zanim została wysłuchana i syn Augustyn się nawrócił. Niekiedy potrzeba czasu, żeby serce człowieka się przemieniło, przygotowało na dar, a wtedy Pan daje dużo więcej, hojniej, niż o to prosiliśmy. W niebie czas ma inny wymiar – mówił zakonnik. Zdaniem rekolekcjonisty postawa skruszonego, pokornego serca otwiera bramę do kolejnych błogosławieństw. Do tego, żeby wytrzymać czas smutku, cierpienia, łez, żeby potem wyciszyć serce. Po takich doświadczeniach serce pragnie sprawiedliwości, zbawienia dla wszystkich. Potrafi też być miłosierne, bo samo doświadczyło miłosierdzia. Staje się czyste, nauczyło się kochać, a nie dominować, przez co doświadcza wielkiego pokoju. Do tego stopnia ufa Bogu, a nie własnym siłom czy zdolnościom, że jest w stanie przyjąć nawet prześladowania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL