Nowy numer 42/2019 Archiwum

Tędy przeszła Warszawa

– Pracy było tyle, że ręce opadały. Temu szukają dziecka, temu matki, temu opatrunek, tamtego do lekarza – wspomina Barbara Majewska-Luft, sanitariuszka w obozie Dulag 121.

Szła w tłumie razem innymi wypędzonymi mieszkańcami Warszawy, nerwowo rozglądając się dookoła w poszukiwaniu swojej siostry. 6 sierpnia 1944 r. Niemcy na rozkaz gen. von dem Bacha w podwarszawskim Pruszkowie utworzyli Durchgangslager 121 – obóz, przez który przeszło ponad pół miliona mieszkańców stolicy i podwarszawskich miejscowości. Był to największy obóz przejściowy na terenie Polski.

I choć od czasów wojny minęło już sporo czasu, o tym, co wydarzyło się w Pruszkowie, wciąż mało się mówi. W rozpowszechnianiu historycznej wiedzy pomagają Muzeum Dulag 121 oraz Marsz Pamięci „Tędy przeszła Warszawa” organizowany w ramach obchodów Dnia Pamięci Więźniów Obozu Dulag 121 i Niosących im Pomoc.

Lista pamięci

Kobiety odnalazły się dopiero przed obozową bramą. – Płakałam. To była ogromna dawka emocji, nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co czuli ludzie, którzy musieli nagle opuścić swój dom, najbliższych. Niektórzy tracili zmysły – mówi Oliwia Filipowicz, studentka dziennikarstwa na SWPS. Razem z 500 innymi rekonstruktorami w tym roku odegra sceny wypędzenia mieszkańców Warszawy podczas Marszu Pamięci „Tędy przeszła Warszawa”, który już po raz trzeci 30 września od kościoła św. Kazimierza (po Mszy św. o 13.15) przejdzie ulicami Pruszkowa. Po raz drugi marsz odbędzie się także w Warszawie – rekonstruktorzy wyruszą z katedry polowej Wojska Polskiego po Mszy św. o 10.00, przejdą ulicami miasta, a następnie przejadą kolejką WKD do Pruszkowa, gdzie połączą się obydwa marsze. Do udziału w rekonstrukcyjnym marszu przygotowują warsztaty historyczne i rekonstruktorskie prowadzone w Muzeum Dulag 121, a także lekcje edukacyjne w szkołach. Dzięki nim co roku oprócz profesjonalnych rekonstruktorów w wypędzanych warszawiaków wciela się ok. 300 mieszkańców Pruszkowa, Warszawy i okolic. – Choć mieszkam w Pruszkowie od urodzenia, mało wiedziałam o tym, co się tu wydarzyło. Udział w marszu spowodował, że zaczęłam interesować się lokalną historią – mówi O. Filipowicz, obecnie także pracownica Muzeum Dulag 121. Według szacunków historyków przez obóz w Pruszkowie przeszło do 390 tys. do 650 tys. osób. – Niestety Niemcy nie prowadzili ewidencji wypędzonych, zaczęliśmy odtwarzać historię, przeglądając archiwa obozów i Rady Głównej Opiekuńczej, a przede wszystkim szukać świadków tamtych wydarzeń i zbierać wspomnienia – mówi Małgorzata Bojanowska, dyrektor Muzeum Dulag 121. Tak powstała Lista Pamięci, która obecnie zawiera ok. 30 tys. nazwisk oraz wspomnienia osób, które przeszły przez obóz. Dla wielu z nich rozmowa z pracownikami muzeum była pierwszą po wojnie okazją, by opowiedzieć komuś o poobozowej traumie.

Obozowi samarytanie

Elżbieta Rydzewska-Suchecka miała 7 lat, kiedy wraz z mamą przebywała w pruszkowskim obozie. Zlokalizowany na terenie warsztatów kolejowych, przy linii dawnej kolei warszawsko-wiedeńskiej Dulag 121 składał się z dziewięciu poprodukcyjnych hal. Bez sanitariatów, kuchni i godnych warunków do życia. Do dziś pamięta lęk, jaki towarzyszył jej każdego dnia. – Nie miałyśmy szans na miejsce na betonowej podłodze hali, musiałyśmy ulokować się na deskach ułożonych nad kanałami służącymi do naprawy taboru kolejowego. Walka o miejsce była walką o przetrwanie, toteż ludzie, nie chcąc oddalać się od swoich miejsc, potrzeby fizjologiczne załatwiali do tych kanałów. Powodowało to trudny do zniesienia smród i widok, a także obsesyjną obawę, aby nie wpaść do śmierdzącego kanału – wspomina obozowe warunki. Durchgangslager 121 działał do 16 stycznia 1945 r. i służył przede wszystkim jako miejsce selekcjonowania osób zdolnych do pracy w III Rzeszy. Szacuje się, że od 60 tys. do 70 tys. osób trafiło do obozów koncentracyjnych. Ok. 100 tys. osób udało się ocalić od wywózki w nieznane. Pomysły na zorganizowanie ucieczki z Dulagu były przeróżne. Każdy działał na własnym odcinku: kolejarze zwalniali pociągi, żeby choć niektórzy mogli wyskoczyć, siostry zakonne przebierały jeńców w dodatkowe habity, lekarze ze zdrowych robili chorych, a gospodarze, przywożąc w beczkach piwo dla Niemców, wywozili w nich ludzi. Organizację wyżywienia i opiekę medyczną Niemcy powierzyli pruszkowskiej Radzie Głównej Opiekuńczej. Szacuje się, że w pomoc na terenie samego obozu zaangażowanych było ok. 1 tys. osób, lekarzy, pielęgniarek, kucharek czy tłumaczy. Wiele osób także bezinteresownie niosło pomoc uciekinierom, dając im schronienie we własnym domu. Dlatego muzeum, oprócz tworzenia Listy Pamięci byłych więźniów, kompletuje także dokumentację tych, którzy pomoc nieśli. Obecnie znane są 462 nazwiska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL