Nowy numer 33/2019 Archiwum

Pałac Saski i żółte chatynki

Stolica początku XX w. to nie tylko rauty, salony i „Paryż Północy”. Ze zdjęć Zdzisława Marcinkowskiego wyłania się całkiem inny obraz miasta.

Fotograf, zapalony cyklista i krajoznawca ładował na rower swój ważący prawie 40 kg aparat i wyruszał na ulice Warszawy. Fotografował głównie Stare Miasto, pokazując nie tyle architektoniczne detale, ile jego codzienne życie: kramy przy rynku, targ owocowo-warzywny przy Szerokim Dunaju, rybaków i piaskarzy pracujących nad Wisłą, ulicznych malarzy.

Pozostawił po sobie dużą kolekcję zdjęć, z których 3,5 tys. pozyskało Archiwum Państwowe w Warszawie. Nie wiadomo, jak udało się je ocalić przed wojennymi bombardowaniami i zawieruchą, a było to tym trudniejsze, że większość negatywów znajduje się na szklanych kliszach. Sam autor w czasie drugiej wojny światowej był zaangażowany w konspirację. Na początku Powstania Warszawskiego został aresztowany, trafił do obozu w Auschwitz, stamtąd miał zostać wywieziony w nieznanym kierunku. Słuch po nim zaginął. Blisko 250 jego zdjęć wydawnictwo Skarpa Warszawska zaprezentowało w albumie: „Niepodległa Warszawa w obiektywie Zdzisława Marcinkowskiego”, którego promocja odbyła się 8 listopada w siedzibie warszawskiego Archiwum Państwowego. Większość z nich nie była dotąd publikowana. – Zdzisław Marcinkowski – chociaż w dziedzinie fotografii samouk – był ceniony i wielokrotnie nagradzany w konkursach fotograficznych. Wykonał zdjęcia portretowe marszałka Józefa Piłsudskiego, marszałka Macieja Rataja, prezydenta Ignacego Mościckiego, z czego należy wnioskować, że miał koneksje w kręgach władzy. Fotografował też ważne wydarzenia polityczne i społeczne II Rzeczypospolitej, a jednak najbardziej poruszające są jego zdjęcia codzienności – podkreślała Violetta Urbaniak z Archiwum Państwowego w Warszawie. Na fotografiach Marcinkowskiego zobaczymy dzieci bawiące się w piaskownicy przy pomniku Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu, ruchliwą i oblepioną kramami ulicę Nalewki, naukę rzemiosła w warsztacie szewskim, ulicznych sprzedawców słodyczy, pracownice laboratorium Fabryki Wyrobów Tytoniowych, telefonistki w centrali w budynku późniejszej PAST-y, sznur dorożek przy ul. Trębackiej, regaty na Wiśle, bieg gazeciarzy… – Na tych zdjęciach witryny sklepowe aż pachną. Możemy poczuć klimat tamtej Warszawy, zmieniającej się i różnorodnej – mówił prowadzący spotkanie Piotr Otrębski, varsavianista. Marcinkowski fotografował stolicę do wybuchu II wojny światowej. Pokazał, jak zmieniała się z niewielkiego powierzchniowo, ale gęsto zaludnionego miasta w stolicę państwa, które po wieloletnim rozczłonkowaniu i wynaradawianiu na powrót staje się niepodległe. I aspiruje do grona rozwiniętych europejskich metropolii. Ta siła do powstawania wciąż od nowa, do odkrywania pięknej historii miasta w mieszkańcach Warszawy pozostała do dzisiaj. W albumie zamieszczono kilka ujęć dawnego pl. Saskiego i stojącego na nim pałacu, którego idea odbudowy ciągle powraca. 11 listopada br. potwierdził ją prezydent Andrzej Duda. Pośrodku placu na zdjęciach dobrze widoczny jest sobór św. Aleksandra – budowany jako symbol rosyjskiej dominacji na ziemiach polskich. I z tego powodu pierwszy poszedł do rozbiórki (co ok. 1925 r. uwiecznił Marcinkowski), zaledwie kilkanaście lat po tym, jak ukończono jego budowę. Jak podczas promocji albumu zaznaczyła Karolina Głowacka z wydawnictwa Skarpa Warszawska i przewodnik po Warszawie, przekonanie o tym, że przedwojenna stolica była „Paryżem Północy” to mit. Przyjemnie łechcący, ale nieprawdziwy. – Na początku ubiegłego wieku było to miasto bardzo zaniedbane – podkreślała K. Głowacka. – Wyglądem przypominało inne ośrodki imperium rosyjskiego, z szyldami pisanymi cyrylicą, z rosyjsko brzmiącymi reklamami na ulicach, licznymi cerkwiami. Nawet elewacje drewnianych domów, zwłaszcza tych na Pradze, zwyczajem rosyjskim malowano na żółto. Te kontrasty zauważał Zdzisław Marcinkiewicz. Na jego zdjęciach obok boso biegających dzieci przechodzi pan w surducie, a w sąsiedztwie okazałych budynków stoją drewniane domki. Fotografował nie tylko reprezentacyjne miejsca stolicy, ale też baraki dla bezdomnych na ulicach Podskarbińskiej i Kobielskiej czy żebrzących przy kościołach. Pokazywał Warszawę prawdziwą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL