GN 7/2019 Archiwum

Po co światu mnich?

O duchowym obżarstwie, „szybowaniu” i mnisim poczuciu humoru o. Michał Zioło, jedyny polski trapista, opowiadał w klasztorze na Służewie.

Nakładem dominikańskiego wydawnictwa „W drodze” ukazała się właśnie książka „Po co światu mnich?” – wywiad z o. Michałem Zioło OCSO, należącym do zgromadzenia o najbardziej surowej regule. Autorzy publikacji początkowo chcieli przybliżyć historię zamordowanych przez muzułmanów w 1996 r. trapistów z algierskiego klasztoru w Tibhirine, którzy 8 grudnia br. zostaną wyniesieni na ołtarze.

– Potem zrodziła się myśl, żeby pokazać, dlaczego ludzie żyją tak radykalnie, jaki jest w tym sens. I tak się zrodziła książka – informował o. Roman Bielecki OP, współautor wywiadu. W Warszawie odbyły się dwa spotkania autorskie: w klasztorze u dominikanów na Służewie i w salonie Empik. Ojciec Michał Zioło od 23 lat jest trapistą. Wcześniej, jako dominikanin, w latach 90. XX wieku prowadził w Gdańsku kuchnię dla ubogich, miał audycję w radiu i w telewizji, opiekował się duszpasterstwem akademickim, wydawał gazetę. Dorobił się kilkunastu książkowych publikacji. Codziennie wstaje o 3.15, by się modlić, obowiązuje go milczenie. Prowadzi proste życie w klasztorze w opactwie Notre-Dame d’Aiguebelle we Francji. Podczas spotkania autorskiego 28 listopada wyjaśnił, że życie w klasztorze nie polega na przeżywaniu mistycznych stanów, ale przede wszystkim na zachowywaniu Dekalogu. – Trzeba się pojednać z bratem, zachować umiarkowanie w jedzeniu i piciu, być miłosiernym. Nowicjusze, gdy to słyszą, są przerażeni, bo myślą, że Dekalog nie dotyczy mnichów. W ich mniemaniu oni już są na wyższym poziomie – przekonywał. I dodał: – Tymczasem św. Benedykt mówi, że dobra budowla musi mieć solidne fundamenty, czyli podstawy etyczne. Trapista zachęcał, by zamiast „szybować” w życiu duchowym, wrócić do postaw, czyli do rachunku sumienia. Zwrócił uwagę, że poprzez konfrontację z drugą osobą, Bóg mówi: „sprawdzam”. – W klasztorze nie jesteśmy po to, by promieniować świętością. Święty Benedykt nazywa klasztor szkołą życia duchowego, z której nigdy się nie wychodzi – zauważył. Zwrócił też uwagę, że surowa reguła zakonna ustanowiona została po to, by zakonnicy „czuli ból wszystkiego, co w nich jest słabe”. – Bardzo szybko zapominamy, że jesteśmy zależni od Boga – dodał. Trapista przestrzegał przed „duchowym obżarstwem”, aktywizmem i dawaniem pobożnych rad, w których często jest ukryta pycha.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL