Nowy numer 42/2019 Archiwum

Słuchał Boga zawsze

Po ludzku śmierć Marka Tarnowskiego była tragiczna, ale przyjaciele widzą w niej przesłanie. – Marek otrzymał to, co sam głosił: życie wieczne w Chrystusie Zmartwychwstałym – mówią.

Sześćdziesięcioczteroletni Marek Tarnowski został zamordowany 11 kwietnia na terenie parafii św. Augustyna na Nowolipkach. Wychodził właśnie z kościoła św. Augustyna. Był po spowiedzi generalnej, która miała go przygotować do uroczystego odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Obrzęd, który miał się odbyć w czasie Wigilii Paschalnej w katedrze warszawsko-praskiej, miał być zwieńczeniem jego Drogi Neokatechumenalnej, którą przeżywał we Wspólnocie III w parafii na Marysinie Wawerskim. Na Mszę św. pogrzebową 24 kwietnia do kościoła św. Feliksa z Kantalicjo przyszły tłumy. Niektórzy trzymali w ręku gałązki palmowe. Taka sama leżała na trumnie śp. Marka. Liturgii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, a koncelebrował ją biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk oraz wielu kapłanów związanych z Drogą Neokatechumenalną.

– Myślę, że jest dla nas wszystkich ogromną łaską przeżywać uroczystość pogrzebową w takim właśnie czasie, kiedy Kościół z mocą nie tylko głosi, ale przeżywa i uobecnia zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa – rozpoczął homilię ks. Paweł Rogowski, prezbiter należący do tej samej wspólnoty neokatechumenalnej, co zmarły pan Marek. Kapan zwrócił uwagę, że w okolicznościach tej śmierci można dostrzec tylko „dramat”, „tragedię”, „zbrodnię”, „coś niezrozumiałego”, „coś, można powiedzieć, absurdalnego”.

– Wielu z nas pyta Boga: „Dlaczego to spotkało Marka, który był człowiekiem dobrym i sprawiedliwym, który kochał swoją żonę, dzieci, wnuki, wspólnotę, której nie szczędził czasu. Który kochał Jezusa Chrystusa i Jego Kościół, dla którego oddawał swoje życie. Był człowiekiem kochającym ludzi i tego doświadczała nie tylko jego rodzina, ale bardzo wielu z nas – wymieniał kaznodzieja. – Brakuje nam go – jego mądrości, spokoju, cichości, uśmiechu – bo jak tym dwóm uczniom z dzisiejszej Ewangelii idącym do Emaus, wydawało się, że powinno być inaczej. „A myśmy się spodziewali...” – kontynuował. Duchowny zachęcił, by w tym wydarzeniu – tak trudnym – odkrywać obecność zmartwychwstałego Chrystusa i wyznawać, że Jezus jest Panem życia i śmierci. W imieniu całej rodziny głos zabrał syn zmarłego, ks. Maciej Tarnowski. – Tata był człowiekiem sprawiedliwym, ale nie dlatego, że nie miał grzechu, on był sprawiedliwy, bo słuchał Boga zawsze. Kiedy były jakieś kłopoty, zawsze mówił: „Pan Bóg przewidzi, nie martwicie się” – dzielił się.

– I Bóg przewidział także dla mojego taty śmierć, niektórzy mówią: tragiczną, dramatyczną, morderstwo. Nie! Pan Bóg przewidział dla mojego taty śmierć chwalebną. Dodał, że wiara w zmartwychwstanie była fundamentem życia jego taty. I przytoczył rozmowę, w której tata pytał go, czy nie chciałby oddać swojego życia za Chrystusa. – I Chrystus był wierny, pozwolił mu oddać życie w ten sposób, dlatego na jego trumnie jest palma, która jest palmą zwycięską – podkreślił ze wzruszeniem. Swoim wspomnieniami podzielili się także przyjaciele. – Marek nauczał, że Bóg wskrzesił Jezusa i uczynił go Panem każdej sytuacji i każdej śmierci. Powtarzał, że nie ma takiej sytuacji, takiej śmierci, z której by Chrystus nie wydobył człowieka. Jestem dziś głęboko przekonany, że Marek otrzymał to, co głosił: życie wieczne w Chrystusie Zmartwychwstałym – powiedział jeden z katechistów. Na zakończenie liturgii głos zabrał kard. Kazimierz Nycz.

Zwrócił uwagę, że choć śmierć śp. Marka po ludzku była tragiczna i dramatyczna, nie wolno sakralizować zła i grzechu – nawet jeśli patrzymy na to, co się stało, z perspektywy zmartwychwstania. – Zło pozostaje złem. Gdybyśmy tą drogą poszli za daleko, bylibyśmy o krok od powiedzenia, że Pan Bóg tak chciał. A przecież nie będzie to poprawne – powiedział kard. Nycz. Metropolita warszawski zwrócił uwagę, że nagła śmierć pokazuje, jak ważne jest przygotowanie na spotkanie z Chrystusem. Po Mszy św. z kościoła w kierunku cmentarza wyruszył kondukt żałobny. W ostatniej drodze towarzyszyło panu Markowi kilkuset żałobników śpiewających w duchu neokatechumenalnym pieśni o zmartwychwstaniu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL